Abdykacja Benedykta XVI cz.2 Rzym 25 marca 2005.

19 Abdykacja Benedykta XVI cz.2 Rzym 25 marca 2005

Fot. pixabay.com

[fb_button]

…Jeszcze nie został papieżem a już naraził się licznym elitom kurii Rzymskiej…

Rzym 25 marca roku 2005 to dzień pamiętny, ponieważ to właśnie wtedy po raz pierwszy od czasu wyboru Jana Pawła II na Papieża, nie poprowadził on owej ceremonii, lecz poprowadził ją Joseph Ratzinger. To jednak nie wszystko, rozważania do tej właśnie drogi krzyżowej, napisał również Ratzinger, czyli jeden z najbliższych, jeżeli nie najbliższy współpracownik Papieża. Waga wypowiadanych słów i przesłanie dosłownie zaskoczyły wszystkich, mało tego, pojawiły się również głosy, iż w owych rozważaniach, jakie następowały pomiędzy stacjami można było dostrzec ewidentne powiązania i aluzje do czasów ostatecznych, co szybko według wielu ekspertów, łączy się z III tajemnicą Fatimską, która jak wiemy, nie została w całości opublikowana.

Jakie było owo dramatyczne przesłanie? Była w nim mowa między innymi o Kościele upadającym, Kościele, który został zhańbiony przez kapłanów, przez tych kapłanów, którzy powinni stać na straży wiary i nadziei, niestety w wielu przypadkach dzieje się odwrotnie, co tylko przyspiesza upadek moralny oraz duchowy. Spójrzmy, co mówił Ratzinger:

‘‘Ileż brudu jest w Kościele, zwłaszcza wśród tych, którzy powinni w pełni oddawać się Bogu. Ileż arogancji, ileż egoizmu.’’

Te słowa zostały wypowiedziane przez kardynała, który już niebawem miał zostać papieżem, to on miał przejąć ster nad łodzią Piętrową, niestety ów ster był silniejszy od, Ratzingera co w konsekwencji zaowocowało abdykacją i odejściem w cień. Słowa wypowiedziane w czasie owej pamiętnej drogi krzyżowej nie dotyczyły jak to zazwyczaj bywało grzechu i nawrócenia, ale właśnie upadku w samym Kościele. Było to coś bezprecedensowego coś, co rozzłościło wielu hierarchów kościelnych, ponieważ oni wolą tuszować nie ujawniać a to jasny sygnał, iż Benedykt XVI był papieżem nie po ich myśli.

Benedykt XVI wiedział, że skandale pedofilskie oraz korupcja banku Watykańskiego są niczym rak, toczący Rzym od środka, wiedział, że należy się tym niezwłocznie zająć, i takie były też jego kroki. Mimo to reakcja, jaką podjął po przejęciu władzy nic nie zmieniła, a przynajmniej nie tyle ile by sobie życzył. To pokazuje, że dziś osoba Papieża jest bardziej figurą czy też elementem rozpoznawczym, nie jest to funkcja, która pozwala na realne rządzenie. Kuria Rzymska przejęła władzę w Watykanie i łatwo tej władzy nie odda, abdykacja Papieża to tylko potwierdza a mafia stojąca za bankiem Watykańskim zrobi wszystko by pozostać przy przysłowiowym korycie.

Idźmy jednak dalej, po samym wyborze na biskupa Rzymu, Ratzinger wyznaje, że w momencie ogłoszenia wyniku poczuł jak gdyby jego ciało zostało poddane pod ostrze gilotyny. Skąd, zatem takie dramatyczne porównanie? Przecież jest to autentyczna wizja śmierci? Czy Ratzinger nie chciał być papieżem, czy może doskonale zdawał sobie sprawę, z czym to się wiążę? Zdawał sobie sprawę, że teraz stanie sam na przeciw nacierającej fali, która dosłownie będzie niczym gilotyna, i będzie mogła go pozbawić życia. Dziś możemy stwierdzić, że Ratzinger wiedział lub inaczej, przeczuwał, co go czeka, jeżeli nie będzie milczał, ale jego idea i poczucie oddania sprawie Bożej nie pozwalały mu milczeć i stąd wzięła się owa osobista droga krzyżowa zakończona abdykacją.

Papież Wojtyła dał bardzo dużo wolności Kurii Rzymskiej, w której starszyzna przejęła władzę, a co za tym idzie Kuria stała się organem samym w sobie, z czasem stawała się coraz mocniejsza, aż w pewnym momencie przejęła rolę Papieża. Same nawoływanie o opamiętanie, nawoływanie o pedofilii Kuria Rzymska kwitowała milczeniem, podobnie Jan Paweł II, jednak Wojtyła milczał nie dlatego, że bagatelizował sprawę, był on po prostu przekonany, że to oszczerstwa podobne do tych jakie miały miejsce chociażby w czasie komunizmu w Polsce, kiedy to bezpieka szkalowała księży. Niestety różnica była dramatyczna, ponieważ teraz owe oskarżenia w wielu punktach były prawdziwie. Ową prawdę dostrzegał Ratzinger i to jeszcze mocniej go przerażało.

Reasumując dzisiejsze rozważania można napisać jedno, obecnie w różny sposób ocenia się Jana Pawła II czy też Benedykta XVI, nie mniej jednak Ci dwaj papieże stali na straży wiary i moralności, niestety byli otoczeni nie tylko przez przyjaciół, ale także i przez zagorzałych wrogów, tutaj możemy wymienić masonerię, o której również w przyszłości napiszemy. Z czasem owych wrogów czy też wilków w owczej skórze przybywało, co tylko utrudniało posługę. Ratzinger został dosłownie stłamszony i zamęczony na oczach całego świata. Jednak czy Ratzinger powiedział ostatnie słowo? Odpowiedz może wielu zaskoczyć.

Autor. Zespół globalne-archiwum.pl