Bractwo Apokalipsy Ks.I Roz.10- Tak wygląda śmierć.

Tło Artykułów 4

[fb_button]

Dotarłem do końca podziemnego pomieszczenia i wtedy zrozumiałem, to pułapka. Coś zaczęło iść w moim kierunku. Zacząłem biec po schodach do góry i do góry jak najdalej stąd, nie spoglądając wstecz. Ręce miałem całe we krwi od śladów rąk na ścianach, lepiąca i zimna maź szybko przyległa do spoconych dłoni. Wreszcie dotarłem do jakiegoś pomieszczenia na piętrze. Tam też nie było wyjścia a ja całkowicie zagubiłem siebie w tych przytłaczających ciemnościach. Chaotycznie poszukując drogi ucieczki dostrzegłem w rogu niewyraźną postać. Stała w bezruchu i spoglądała na mnie. Gdy zrozumiałem, że to Verdus było już za późno. Rzucił się na mnie, mocnym ciosem powalając na zimną i twardą podłogę.

Kiedyś robiłem proste rzeczy, jasne i czytelne. Poszerzałem brzegi moich myśli, wytyczałem nowe granice, wierzyłem w jutrzejszy sen. Co się ze mną stało? Czy tak wygląda koniec? Teraz tutaj leżę czując silny ból w klatce piersiowej. To nóż w moim sercu. Krew szybko wypływa z tętnic, tworząc czerwoną kałuże dookoła mojego nieruchomego ciała. Zapada całkowita ciemność a ja zaczynam rozumieć, że tak właśnie wygląda śmierć.

Dominico Tarvage zatopiony we własnej krwi spoczywał otoczony ciszą białego domu. Ciszą własnego grobowca. Umarł przepełniony nadzieją, że ktoś kiedyś odnajdzie jego zwłoki. Teraz był już martwy. To, czego tak się obawiał było rzeczywistością. Jego walka dobiegła końca. Pokonał Bractwo Cieni, ale nie pokonał demonicznego Verdusa. Z lewej dłoni wystawała zaplamiona krwią karta papieru, na której można było przeczytać:

Przyjacielu. Czy stałeś kiedykolwiek samotnie w ciemnym lesie? Nie znając drogi, nie wiedząc po prostu nic. Próbując dostrzec coś dobrego, widząc jedynie pustkę, słysząc martwą ciszę wypełnioną krzykiem duszy. Wymurowany grób otwarty na łzy czasu. Nie ma, dokąd pójść, nie ma, do czego powrócić. Trudno złapać oddech, gdy nie widzi się w tym sensu. Wyprostowany człowiek upada na kolana, powalony przez samego siebie upada na twarz. Szukając życia odnalazł śmierć, swój koniec. Umrę w samotności, okryty wiecznym zapomnieniem, pozostaną kości, które rozrzuci przyszłość. Świadomość istnienia ludzkiego jest wielkim darem pomaga dobrze wykorzystać dany nam czas być żyć a nie tylko być.

Szatan posiada ograniczoną moc i nie może rządzić w twoim życiu chyba, że oddasz mu siebie. Są ludzie bardzo zaangażowani w światową politykę, to ludzie zafascynowani złem, oddali mu siebie świadomie i dobrowolnie. My jednak wiemy, z czym mamy do czynienia. Odkryjesz rzeczy, których nie zrozumiesz, sam je początkowo nie rozumiałem, pewnych rzeczy do dziś nie pojmuję, ale tobie uda się musi ci się powieść odkryć prawdę, która cały czas gdzieś tam spoczywa. Mam tylko nadzieje, że ktoś kiedyś odnajdzie ten list, by prawda i moje życie nie zgasły w historii jak znicz na grobie nieznanego człowieka.

Ja Dominico Tarvage należałem do stowarzyszenia, którego przywódcą był sam demon w szacie człowieka. Ja Dominico Tarvage przebywałem w obecności samego zła, tego, co dla wielu stanowi tajemnicę nie do zaakceptowania. Ja wam mówię, to istnieje naprawdę, i nie ma znaczenia czy w to uwierzycie czy też nie, to będzie istnieć i czekać na każdego z was. Ja Dominico Tarvage dziś zostałem zamordowany.

[fb_button]

Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


This article has 2 Comments

  1. w moim odczuciu najmroczniejszy rozdział, albo jeżeli nie najmroczniejszy to jeden z dwóch najmroczniejszych wraz z drugim rozdziałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.