Bractwo Apokalipsy Ks.I Roz.12- Wykład Cz.1 Kara.

Prześlij dalej:

Tło Artykułów 5

[fb_button]

Upłynęło kilka minut a może i kilkadziesiąt. Przemowa dotarła do końca. Teraz na wielkim ekranie pojawiło się imię i nazwisko Tom Kraver. Przywitany donośnymi brawami zajął przewidzianą pozycję na podium. Aplauz nie trwał jednak długo, bo i dystans, jaki Tom miał przebyć nie był duży. Z miejsca zajmowanego w pierwszym rzędzie szybko przemieścił się do punktu docelowego. Przy okazji musiał uważać na sterczące mikrofony, które niczym włócznie czekały, kogo by tu dźgnąć.

Odczekał parę sekund. Na widowni zapanowała całkowita koncentracja a odbiorcy skupili uwagę na nim i na przemowie, którą chciał kierować do nich, nie do siebie. W tłumie oczekujących słuchaczy znajdowała się jedna osoba, która wyraźnie nie potrzebowała chwili na koncentrację i wyciszenie. Od samego początku starszy pan w czerni zajmujący środkowe rzędy bacznie obserwował Toma Kravera nie spuszczając z niego wzroku. Obserwował i myślał nad tym, co niebawem miało się wydarzyć.

– Szczęść Boże. – Zaczął z wolna podkreślając każde wypowiedziane słowo dość oklepanego wstępu wielu kazań i homilii biskupów czy innych takich.

– Zajmę się dziś zagadnieniem natury duchowej oraz natury fizycznej człowieka. Podejmę temat istoty zła oraz genów znajdujących się w nas samych, w naszych komórkach. Myślę, że każdy z nas zna tę sytuację, kiedy w jednym momencie nikt nic nie widzi. Zawsze, gdy dzieje się coś złego nagle zaczyna panować całkowita obojętność i brak reakcji, dlaczego tak się dzieje? Czy w XXI wieku jeszcze kogoś obchodzi drugi człowiek? Dzisiaj nawet kolor skóry się liczy. Czarny, biały, żółty. Kalkulujemy, która barwa jest bardziej wartościowa. Zapominamy o naszym człowieczeństwie i ogólnej równości obwarowanej identycznymi prawami. Dzisiaj pomagając drugiemu człowiekowi w rozwiązaniu jego problemów często sami możemy na siebie ściągnąć kłopoty. Kuriozalne, prawda? Wiem, trochę to pachnie paranoją, ale w takim świecie żyjemy. Tutaj izolacja społeczna na mało się zda. Mieszkamy na tej samej planecie pod tym samym niebem.

Tom odruchową zerknął w górę by spojrzeć w niebo, zobaczył jednak wykwintne żyrandole i nad tym jego podróż ku górze dobiegła końca. Spojrzał ponownie na salę i zebranych.

– Ludzie z zaburzeniami osobowości, cała rzesza niezrównoważonych pedantów, co jeszcze stanie się z człowiekiem? Dokąd prowadzi obrana droga, czy nie do autodestrukcji? Pędzimy autostradą życia nie bacząc na znaki i ostrzeżenia. Nie da się daleko zajechać w takiej sytuacji. Podobnie jest z naszym życiem codziennym, nie bacząc na pewne normy popadamy w samowolę powiększającą niekontrolowane zachowania. To ludzie wyzwoleni ktoś powie a ja myślę inaczej, to ludzie niebezpieczni, ludzie niosący dramat.

Sięgnął po szklankę z sokiem by dać sobie, ale także słuchaczom przerwę na poukładanie tego, co dotychczas powiedział. Zebrani odbiorcy maja różny poziom rozwoju intelektualnego, u jednych mózgi pracują niczym japońskie procesory u innych jak koń ciągnący wóz gnoju pod strome wzniesienie. Na koniec stwierdził z satysfakcją, że smak soku jest naprawdę dobry a on będzie częściej po niego sięgał.

– Jeżeli ktoś, cokolwiek rozumie z tego, co dzieje się dookoła to zapewne dojdzie do przekonania, że winnym tego całego bajzlu jest sam człowiek. Człowiek i jego samowolna żądza powiększająca podatność na działanie zła w sercu i umyśle, żądza prowadząca wielokrotnie do obłędu oraz marginalnego wykluczenia. Trzeba zadać sobie dziś jedno z podstawowych pytań. Jaki procent społeczeństwa myśli samodzielnie? Większość kieruje się przekonaniami ogólnie kreowanymi w mediach popadając przy tym w błędną rutynę niczym chomik w kółeczku biegający na oślep i bez końca. Trudno się wychylić i mieć swoje zdanie, lepiej powiedzieć sakramentalne tak i mieć święty spokój, a bycie marionetką w całym tym centrum chorób zakaźnych jest szczegółem, który o dziwo nikomu nie przeszkadza. Ile razy zostaliście bez skrupułów wykorzystani, często nie wiedząc, przez kogo i dlaczego. Być pożywką dla świata, małą kleista papką dającą się uformować tak jak ktoś tego zechce i kiedy tylko zechce. Masa bez imiennych ofiar, bez nagrobków i pamięci, głuchy las gnijący od korzeni.

Tom skierował spojrzenie na morze zasłuchanych twarzy z nadzieją ujrzenia iskry zrozumienia i chęci zmian na lepsze. Prześledził wzrokiem część dużej sali nie dostrzegając jednak starszego pana, który w chwili przerwy, jaka zapanowała we wnętrzu audytorium wypowiedział szeptem kilka słów skierowanych bezpośrednio do Toma.

– Kraver poznałeś bardzo dobrze nauczanie Kościoła, ale nie poznałeś jeszcze nadciągającego wydarzenia, które będzie dotyczyło mnie, ciebie oraz każdego człowieka żyjącego na tej planecie.

Starsza kobieta siedząca obok myśląc, że coś złego dzieje się z jej sąsiadem zapytała.

– Nic panu nie potrzeba? – Miłosiernym spojrzeniem dopowiedziała całą resztę dotyczącą chęci niesienia bezinteresownej pomocy.

– Nie dziękuję. Zakrztusiłem się, ale już mi przeszło. – Starszy Pan szybko zbył nadgorliwą dewotkę i powrócił do dalszego słuchania wykładu.

– Doktor nauk medycznych lub inżynier genetyk wiedzą, że geny są w nas. To one sterują naszym zachowaniem, powiedzą. Dla nich czysta tkanka z mikro i makro elementami to my. A jednak posiadamy uczucia, obawy. Tak często przeżywamy radości i smutki, co jest ich źródłem? Woda? Atomy? A może jest coś więcej? W życiu każdego człowieka, w bardziej lub mniej odpowiednich chwilach pojawiają się egzystencjalne pytania, miejsca obleczone mgłą niezrozumienia, braku odpowiedzi lub odpowiedzi banalnych. Niektórzy przechodzą obok tych stron życia obojętnie bez chwili zastanowienia, bez chwili wytchnienia by w ciszy własnego serca zrozumieć naturę sytuacji, w jakiej się znaleźli. Pewne zdarzenia nie dzieją się od tak bez powodu, lecz niosą ze sobą przesłanie pozytywne bądź negatywne, niosą powiew nadciągającej nagrody lub kary.

Słowo kara wywołało u części słuchających negatywną reakcję podświadomości. Instynktownie broniąc się przed czymś złym drgnęli niczym poparzeni szybko zmieniając pozycję ciała lub przekładając nogę na nogę. Chcieli w ten sposób zając czymś umysł by ten zapomniał o ewentualnej każe. Gdzieś zaskrzypiał fotel, zadzwoniła piskliwym tonem komórka a nawet, co mniej wytrzymali puścili bąka nie dając chwili wytchnienia swoim sąsiadom.

– Jesteś coraz bliżej Tom. – Starszy pan ponownie burknął coś pod nosem. – Dostrzegasz, myślisz i analizujesz. Świat się zmienia, to widoczne, to oczywiste, jednak jak się zmienia? Czy rozumiesz i pojmujesz naturę zmian i siły, jakie owe zmiany napędzają? Czy dostrzegasz nadciągające wydarzenie? Tom, ono już majaczy na horyzoncie naszych czasów.

Kobieta siedząca obok usłyszała kolejne mruczenie u swojego znajomka jednak tym razem nawet na niego nie spojrzała. Miała dość wrednego i obskurnego starca, niech się cieszy, że w ogóle koło niego jeszcze siedzę, pomyślała.

[fb_button]

Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


This article has 7 Comments

  1. ciekawe skonfrontowanie nauki, DNA i naszej wolnej woli, uczuć oraz osobowości. Oby więcej tego typu niecodziennych rozterek.

  2. ja obstawiam, że to będzie postać, która będzie pełnić rolę pewnego łącznika między zwrotami fabuły. Lubię czytać książki i już zauważyłem, że tego typy triki się stosuje.

  3. przecież jest rzeczą oczywistą, że będzie coraz to więcej nowych postaci, jak bym proponował skupić się na fabule ot co.

  4. Ja póki co nie analizuję owego nowego bohatera a próbuje rozkminić jaki będzie GŁÓWNY BOHATER ; p

    1. On będzie coś wiedział to widać, tzn można to wyczytać po między wierszami ; p

Comments are closed.