Bractwo Apokalipsy Ks.I Roz.24- Kometa ISON.


Tło Artykułów 5


Europa Środkowa. Polska.

Mały jednorodzinny dom tonął w chłodzie późnego wieczora, jesień okryła okolice. Gdzie niegdzie leżały kopce zebranych przez wiatr liści, jedne bardziej inne mniej foremne. Czerwień, pomarańcz, zgniła zieleń, natura niczym Da Vinci namalowała własny obraz. Bezchmurne niebo ukazało liczne gwiazdy tworzące duży i mały wóz, niedźwiedzice, strzelca. Bardziej wnikliwsze oczy mogły również dostrzec trzy główne gwiazdy tworzące pas Oriona. Michał wyjrzał przez lekko zaparowane okno swojego pokoju. Musi być naprawdę chłodno, pomyślał krzyżując ramiona na klatce piersiowej instynktownie okrywając ciało przed zimnem. Wolał nie patrzeć więcej. Wskoczył pod koc i włączył telewizor.

– Dobrze, co macie dziś dobrego dla mnie. – Wcisnął numer jeden na pilocie, sprzęt wydał dziwny odgłos i pokazał kolorowy obraz. Jakaś postać ubrana w niebieską koszule i luźne spodnie grzmiała z ekranu. Nie można sobie pozwolić na ludzką słabość i skruchę w obliczu krzywdy. Nie można im wymierzyć sprawiedliwości? Nie posiadamy odpowiedniej władzy i odpowiednich środków? A ja wam mówię, że możemy i musimy by nie stać się współwinnymi zaniedbań. Kolejna seria kilku nie możemy przeplatana możemy i musimy. Obrazy ludzi, zwierząt przelatywały w szybkim tempie. Oczy Michała zaczęły coraz mocniej piec i dziwnie kłuć, tempo zmiany kolorów i liczne rozbłyski przerosły naturalne możliwości ludzkiego wzroku.

– Wohohow… – Wydał bliżej nieokreślony dźwięk. – Chcecie mnie oślepić? – Bez chwili namysłu wcisnął program numer dwa. Tutaj żwawo i bez kompromisu przebiegała jakaś tam rozmowa.

– Kim jesteś, aby dawać im nadzieję? – Ktoś żywo gestykulował, o mało nie uderzając w twarz prowadzącego.

– A co dostali od was? – Szybko odpowiadał kontr rozmówca.

– My dajemy im szczęście a oni nam władze.

– Pod pretekstem demokracji odbieracie wolność!

Debata o prawie, jeszcze tego brakowało, pomyślał. Dwóch krawaciarzy licytujących kolejne wypowiadane słowa. Każdy ukazujący wyłącznie swoje zalety i wady oponenta. Michał jednak wiedział, że oboje nadają się jedynie do burzenia i zakłamania. Prawo, o którym tak namiętnie wspominali było dla polityków nie dla zwykłych obywateli.

– Synu kolacja. – Kobiecy głos dobiegł z kuchni.

– Już idę sekunda. – Odpowiedział, jednocześnie dociekając, na którym programie miały być te wiadomości. Rano słyszał zapowiedz a teraz nie mógł sobie przypomnieć nazwy kanału. Włączał wszystkie po kolei, jeden za drugim. Na pewno gdzieś są przecież jest 19:00. Pamiętam, co widziałem i słyszałem, no może nie całość, ale godzinę na sto procent. Wreszcie się udało, program szesnasty. Z ekranu telewizora popłynął wyczekiwany obraz a z głośników dopełniający dźwięk.

Każdy przelot komety to dla naukowców okazja do wykonania wielu obserwacji, których celem jest poszerzenie wiedzy, jaką posiadamy na temat tych tajemniczych obiektów z kosmosu. Nie inaczej jest z kometą ISON, której pojawienie się na ziemskim niebie było oczekiwaną atrakcją astronomiczną dekady. Historia komety ISON zaczęła się 21 września 2012 roku. To właśnie wtedy Rosjanie, Vitali Nevski i Artyom Novichonok odkryli ją dla świata. Oni zobaczyli ją wtedy, gdy jej jasność była jeszcze bardzo niepozorna. Od tego czasu cały czas rosła. Dlatego wszyscy interesujący się astronomią wiedzą, że wydarzeniem sezonu 2012/2013 była jedna z największych komet, jakie ludzie mogli zobaczyć w trakcie swojego życia. Tak jasnej komety jak ISON z pewnością wielu z nas już nie zobaczy.

– Michał chcesz jeść zimne placki? Chodź, bo zjem wszystkie. – Ostrzeżenie dotarło do głodnego żołądka, który niezwłocznie wysłał ponaglenie rozumowi.

– Mamo już idę, prosiłem o sekundę. – No może trochę więcej dodał w myślach. Michał Od dawana interesował się astrologią i astronomią, wiedza o wszechświecie potrafiła szybko wciągnąć prawie każdego. Gwiazdy, planety i ta świadomość kosmosu, który jest tak wielki. Nawet migoczące światła, jakie dziś podziwiał na nocnym niebie mogły po części pochodzić od wymarłych już gwiazd. Wszechświat jest tak olbrzymi, że odległość, jaką wyemitowane światło musi pokonać od źródła do ziemi często trwa na tyle długo by gwiazda w między czasie zgasła a nawet wybuchła jako supernowa. Takie rozmyślanie bardzo rajcowało młodego Polaka w jakimś stopniu kształtując jego osobowość. Dzisiaj miał nowy wątek numero uno a była nim kometa ISON, na której temat zbierał wszelkie informacje z internetu lub ekranu telewizora.

– Kosmiczny teleskop Hubble’a był wycelowany prosto na kometę ISON. Bardzo możliwe, że szacunki NASA, co do wielkości i jasności komety były zdecydowanie niedoszacowane. Już teraz mówi się na nią „kometa stulecia”. Oczywiście jak zawsze z tego typu zjawiskami mamy do czynienia również z teoriami spiskowymi. – Michał pogłośnił odbiornik. – Dziś po upływie pewnego czasu od przelotu ISON, ludzie okrzepli, zaczęli kalkulować, porównywać i wyciągać wnioski. Wielu uważa kometę ISON za znak nadchodzących przemian na ziemi. Kto wie może jest w tym coś z prawdy. – Reklama szybka i zawsze nie w porę przerwała nadawany program. Wysoki i wiecznie uśmiechnięty pan w różowej bluzie, usilnie przekonywał widza, że bez nowego tostera DR-12 życie nie ma sensu i jest znacznie trudniejsze.

Tego już za wiele, pomyślał Michał. Spojrzał na okno uśmiechając się na myśl o wyrzuceniu reklamy razem z telewizorem za nie. Ostatecznie wcisnął czerwony przycisk na pilocie. Czekała na niego kolacja z ciepłymi placuszkami, no może po prostu placuszkami.

– Wiedza to klucz do chłodnych posiłków. – Ostatnie zdanie wypowiedział w stronę ciemnego ekranu, po czym opuścił pokój kierując kroki wprost do kuchni.

Ciepłe czy zimne to nie grało roli, placki z jabłek po prostu smakowały. Nie pozostał ani jeden, dwa puste talerze stały na środku stołu pokryte niewielkim śladem tłuszczu. Zawsze podczas jedzenia tych niewielkich pyszności przypominał sobie czasy młodości. Niektórzy wiążą nieświadomie jakieś miłe wydarzenia życia z piosenką bądź filmem. Michał jedno jedyne wydarzenie, nadprzyrodzone wydarzenie, jakiego doznał powiązał z jabłkowymi plackami. Epizod, który odmienił jego życie. Tamtego pamiętnego wieczoru, kiedy powrócił do domu już uzdrowiony nic nie powiedział swojej mamie o spotkanym księdzu i o cudzie, jaki miał się dokonać. Jak gdyby nigdy nic zasiadł do stołu a mama podała placki z jabłek na kolacje.

– Czy kiedykolwiek go jeszcze spotkam?

– Kogo synu chcesz spotkać? – Zapytała Mama, czując lekki dreszcz emocji.

– Eee… Nie… Nikogo tak tylko mówię do siebie. – Był tak zamyślony, że ostatnie zdanie niechcący wypowiedział na głos.

– Michał nie musisz mówić do siebie, powiedz coś do mnie. Co tak zapalczywie oglądałeś w telewizji?

– Ostatnio mówią sporo o tej komecie ISON. Ciekawi mnie każdy szczegół z tym związany. Jej wielkość, jasność.

– Synu dalej żyjesz z głową w chmurach, a może i nieco wyżej. – Pogłaskała syna po rozczochranej czuprynie.

– Mamo bardzo dobre placki, jak ty to robisz? Mi nigdy takie nie wychodzą?

– Może ty jesteś ekspertem od kosmosu, ale ja od placków i spraw kuchennych. – Na ostatnią uwagę oboje zareagowali gromkim śmiechem, który było słychać nawet na zewnątrz. Odgłos radosnej rozmowy wraz z unoszącym się dymem z komina wzlatywał coraz wyżej i wyżej.


Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.