Bractwo Apokalipsy Ks.I Roz.34- Antyczna pieczęć Bawarii znana lepiej jako Zakon Illuminati.

Prześlij dalej:


Upłynęło już kilkanaście godzin odkąd zostali złapani i umieszczeni w tymczasowym areszcie. Tom nie wiedział czy mają jakieś konkretne dowody przeciwko nim czy wszystko opiera się na poszlakach. Ale fakt, że byli na miejscu zbrodni w momencie przyjazdu policji nie napawał optymizmem. Mogą nas zamknąć a później uwolnić, jednak stracony czas już nie powróci a z tego, co Tom zrozumiał, akurat czasu nie mieli zbyt wiele.

Musiał zrobić a właściwie nie musiał, ale zlecono mu wykonanie jakiegoś bardzo ważnego zadania, nie chciał sobie tego uświadamiać, jednak prawdopodobnie chodziło o coś, co może oddziaływać globalnie na całą ziemię. Na domiar złego jego tak rozmowny kolega zamknął się w sobie. Tom nie sądził, aby to było spowodowane nieudaną ucieczką, czuł, że Uriel wnikliwie analizuje sytuacje, w jakiej od jakiegoś czasu szli na samo dno, waży za i przeciw, jak gdyby chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział czy już czas, czy może to zrobić.

– Dlaczego milczysz? – Postanowił sprowokować cichego kompana do rozmowy. – Co się z tobą dzieje? Twoja postawa w niczym nie pomoże.

Nic, żadnej reakcji. Uriel trwał tak jak trwał nie okazując ze swojej strony żadnego zainteresowania. Był w swoim świecie, którego Tom nie znał, dwoje ludzi z dwóch różnych rzeczywistości, których połączył los by stawili czoła czemuś większemu, czemuś, co prawdopodobnie przerasta wyobrażenia nawet wtajemniczonych ludzi.

– Tom posłuchaj mnie uważnie. – Wreszcie przemówił po długim okresie milczenia. – Jeżeli nas zamknął a prawdopodobnie tak będzie, to ja nie wyjdę żywy z więzienia. Nie pytaj o nic po prostu wierz mi na słowo. Moment, w którym się obecnie znajdujemy to ostatnia szansa na spokojną i szczerą rozmowę.

Tom poczuł przebiegający po całym ciele dreszcz emocji, miał nieodparte wrażenie, że zaraz usłyszy coś, co jest zarezerwowane dla nielicznych. Rąbek wiedzy tajemnej, o której wspominał Antonio, a której wyjawienie kosztowało go życie. Teraz Tom stał u progu poznania. W prawdzie była to sala przesłuchań w miejskim komisariacie, ale miejsce nie grało większej roli, liczyła się tylko rzetelna informacja mogąca, chociaż trochę zbliżyć do prawdy.

– Tom przez wieki a szczególnie w czasach, w których przyszło nam żyć ludzkość bezwstydnie zaprzecza prawdzie, a im bardziej to robi tym dalej jest jej do doskonałości. Wierz mi wielu ludziom i organizacjom jest to na rękę, utrzymywać ludzkość w stanie umysłowej hibernacji. Naszym zadaniem jest nie dopuścić do zbliżającej się tragedii wynikającej z oślepienia większości. Często symbolami wyrażamy absolutnie wszystko, co tylko potrafimy objąć umysłem, jednak ten piękny dar ma słaby punkt, ludzie często wypaczają i manipulują słowami wyjaśniającymi przesłanie symboli zamiast rzetelnie informować. Dlatego Antonio Mazar zwrócił się do ciebie o pomoc, liczył, że pomożesz mu odszyfrować pewne symbole, których kilka napotkał po drodze.

Więc chodziło nie tylko o zaufanie jak zapewniał Antonio, drugie dno stanowiła nie wielka aczkolwiek obszerna wiedza Toma na temat symboli religijnych, Tom miał pewną zdolność do kojarzenia faktów, ale także do wiązania wielu różnych z pozoru niepowiązanych spraw w jedną logiczną całość.

– Doktor Adam Weishaupt. – Uriel kontynuował. – Urodzony 6 lutego 1748 roku pobierał nauki satanistyczne na francuskim dworze królewskim. Bankier Amschel Mayor Rothschild z dynastii Rothschildów, wybrał wyżej wspomnianego Weishaupta na twórcę Zakonu Złotego Brzasku, który po dziś dzień stanowi prywatne przymierze Rothschildów. Ten zakon jest kamieniem węgielnym, nikt nie zna miejsca, w którym członkowie owego zakonu spotykają się, mimo to krążą podania o dziwnych zjawiskach i odprawianiu tajemnych ceremonii. Tom innymi słowy ten Rothschild polecił Weishauptowi stworzyć antyczną oświeconą pieczęć Bawarii, znaną lepiej jako Zakon Illuminati. Co w naukach lucyferycznych oznacza nosiciela światła lub uświadomionego.

Uriel przerwał na moment, nabrał głęboko powietrza do płuc by móc dalej kontynuować.

– W książce Alana Markesa Światowa Agenda czytamy. – Wyciągnął niewielki kawałek papieru schowany w wewnętrznej kieszeni i podał Tomowi do rąk. Jak się okazało była to wyrwana strona z najprawdopodobniej wyżej wspomnianej książki. Tom nie zastanawiał się jak udało mu się ukryć ją przed policją. Skupił wzrok na niewielkiej kartce.

,,Kunszt tajnego zakonu Illuminati cechuje werbowanie pionków, zwykłych naiwniaków jak i cenniejszych figur, czyli właściwych adeptów. Wykorzystując takie namiętności jak władza, dostęp do ukrytej wiedzy, potrafią skłonić człowieka o całkowicie odmiennych przekonaniach by służył tajemnym celom sekty. Ludzie bogaci byli zawsze pożądani i mile widziani, lecz także utrzymywani w nieświadomości prawdziwych tajemnic i celów nadrzędnych. A głównym celem jest zdobycie władzy poprzez podważanie świeckich czy religijnych rządów, wywoływanie wojen, spiskowanie a nawet dokonywanie licznych rytualnych morderstw. Wielu naocznych świadków mówiło o oddawaniu czci demonom a nawet odprawianiu czarnych mszy.’’

Tom przeczytał informacje zawarte na niewielkiej kartce A5, wolał dokładnie zapamiętać każde słowo. Już chciał oddać kartkę z powrotem do rąk Uriela, kiedy ten stanowczo odmówił.

– Teraz jest twoja, mi się już do niczego nie zda a tobie, kto wie? Lepiej ją mieć i nie potrzebować niż nie mieć a potrzebować.

– Z tego, co mówisz naszym wrogiem jest zakon Illuminati, nie wiem ostatecznie z ilu pomniejszych stowarzyszeń się składa, ale to chyba o to chodzi tak? – Dopytywał Tom.

– Spokojnie Kraver, wysłuchaj mnie do końca. – Poprosił Uriel przechodząc do kolejnych części układanki, następna dawka informacji zaczęła płynąc z jego ust. – Zakon Illuminati miał i wciąż ma na celu wybawić ludzkość ze wszystkich religii. W 1780 roku zwerbowano barona Franza Friedricha Knigge. Był on osobą najbardziej pomocną w łączeniu Masonerii z Illuminati. To pozwoliło Illuminati szybko rozprzestrzenić się poprzez loże masońskie. 29 sierpnia 1781 roku kongres Wilhelmsbadu oficjalnie ogłosił sojusz, uczestników zaprzysiężono by nigdy nie ujawnili tego co miało miejsce podczas spotkania. Comte de Virieu będący masonem z loży Martiniste z Londynu zapytany po powrocie do domu o spotkanie odparł.

Uriel zamknął oczy i zaczął recytacje z pamięci.

– Mogę wam tylko powiedzieć, że sprawa jest poważniejsza niż myślicie. Uknuty spisek jest tak dobrze przemyślany, że będzie niemożliwy do uniknięcia przez papiestwo i monarchię.

Po zakończonej wypowiedzi, ponownie otworzył oczy spoglądając nimi wprost na Toma.

– Już wtedy na samym początku powstawania zakonu Illuminati jego założyciele doskonale wiedzieli, do czego chcą dążyć i jakich środków użyć by osiągnąć wyznaczony cel. Jednak nie przewidzieli jednego, zostali wszyscy oszukani. Zakon Illuminati to przykrywka dla działania niewielkiej grupy osób, demonicznych osób, z którymi wcześniej czy później będziesz musiał stanąć oko w oko Tom. – Kraver wyraźnie pobladł, to jednak nie zniechęciło Uriela, musiał przekazać jak najwięcej informacji. – Na przestrzeni lat znalazły się osoby, wiele osób, wybitne jednostki, które chciały położyć kres tajemnym stowarzyszeniom i planom jednak byli oni systematycznie likwidowani.

– Jakoś nie mogę sobie przypomnieć kogoś pasującego do tego profilu. – Tom chciał podpuścić Uriela, by ten zdradził coś więcej.

– John F. Kennedy powiedział, że samo słowo tajemnica jest odrażające w wolnym otwartym społeczeństwie. Jako ludzie jesteśmy tak z natury jak i historycznie przeciwnikami tajemnych stowarzyszeń, tajnych przysiąg oraz ukrytych biegów wydarzeń. Po tych niefortunnych słowach został zamordowany, po jakimś czasie wyszło na jaw, że to był dopiero początek a on chciał wyjawić całą prawdę opinii publicznej. Postanowiono, więc pozbyć się go raz na zawsze.

– Ale on był prezydentem najpotężniejszego kraju na ziemi.

– Tak a to napawa jeszcze większym przerażeniem, ci ludzie nie mają umiaru i granic, przed nimi nie można się tak po prostu ukryć, ale to nie wszystko. – Rozpędzony Uriel nie miał zamiaru szybko kończyć własnego wykładu. – Twój wielki przyjaciel Antonio Mazar również był tego typu osobą, wiedział za dużo, i za dużo zrobił, co spowodowało tylko jedno. Ściągnął na siebie oczy zła, które w końcu go pochłonęły. Pamiętaj Kraver od tego nie można uciec, wystarczy raz spojrzeć w otchłań mroku a to na zawsze pozostanie z tobą.

Tom znów przypomniał sobie postać leżących zwłok Antonia w jego pokoju hotelowym. Żal ścisnął jego serce odbierając na moment mowę.

– Kraver wiem, że ci przykro, ale to nic nie pomoże, musisz być silny, na rozpaczanie przyjdzie czas jednak jeszcze nie teraz, nie teraz. – Uriel starał się pocieszyć Toma, ale nie był w tym dobry.

Teraz to Tom zapadł w hibernację nic więcej nie mówiąc. Role się odwróciły, jednak Uriel wiedział, co jest powodem i nie zamierzał przerywać chwili kontemplacji, może i mieli mało czasu, ale to było w tej chwili nie ważne.


Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.