Bractwo Apokalipsy Ks.II Roz.10- Tajemnicza koperta i zapowiedź zbliżających się przemian.

Udostępnij


– W tym tempie na lotnisko dojedziemy za jakiś kwadrans. – Kate wreszcie mogła przekazać jakieś dobre informacje.

– Tak, jeżeli znów nie wydarzy się coś… – Odchrząknął teatralnie Tom. – Nieprzewidzianego.

– Panie kapłanie więcej optymizmu. – Kate szybko polubiła Toma, ale nadal wyczuwała w nim zbyt wiele pesymizmu. – Będzie dobrze.

Tak ile razy już sobie powtarzał od spotkania z Antoniem, że będzie dobrze albo przynajmniej jakoś to będzie. Na razie jednak wszystko, co się wydarzyło było całkowicie nieprzewidziane i co gorsza zapowiadało kolejne dziwne zdarzenia.

Antonio szkoda, że nie ma cię z nami, pomyślał Tom. I nagle przypomniał sobie o kopercie pozostawionej przez Mazara. Nareszcie mieli chwilę względnego spokoju, więc postanowił wreszcie sprawdzić, co jest w środku, i tak za długo czekali, chociaż w zaistniałych okolicznościach dobrze, że koperta nigdzie nie zginęła lub nie spłonęła.

– Czas sprawdzić, co zawiera koperta. – Zakomunikował.

– Koperta? – Znów ta koperta pomyślała Kate. – Od jakiegoś czasu z Urielem wspominacie coś o jakiejś kopercie, ale nie mówicie nic konkretnego.

– Kate. – Kraver chciał szybko sprostować. – My również nie wiele wiemy o tej kopercie, nic prócz tego, kto ją zostawił i jednego zdania, jakie zdążyliśmy przeczytać jeszcze przed aresztowaniem.

– W takim razie, dlaczego tak się nad nią trzęsiecie?

Po tej uwadze Tom najchętniej by prychnął śmiechem, ale nie było mu do śmiechu. W prawdzie nie wiedzieli, co jest w środku, ale fakt, że owa koperta była nie jako testamentem Mazara, czynił z niej przedmiot wysoce ważny a nawet bezcenny.

– Pozostawił ją Antonio, dlatego jest ważna, dla mnie ważna.

– Antonio? – Kate przypomniała sobie o fakcie zabójstwa jej przybranego Ojca. Dlaczego? W imię, jakich tajemnic został zabity? Czy było warto? Przez chwilę jechali w milczeniu. Na najbliższym skrzyżowaniu Kate skręciła w prawo przejeżdżając obok znaku z napisem lotnisko. Tom spojrzał za siebie, chciał upewnić się, co z Urielem, ten jednak ponownie stracił przytomność bezwładnie przylegając do tylnego siedzenia.

– Otwórz wreszcie te kopertę. – Kate z niecierpliwością oczekiwała rozwiązania przynajmniej jednej zagadki.

Kraver spojrzał na swój ciemny płaszcz, dopiero teraz zauważył w jak opłakanym stanie się znajduje. Był poszarpany, zabrudzony a w niektórych miejscach zakrwawiony. Chyba wracam z wojny, pomyślał. Szybko się otrząsnął sięgając do głębokiej kieszeni i wyciągając niewinnie wyglądającą kopertę.

– Co to za znak?

– To symbol Watykanu z napisem Archiwa Watykańskie, nie ważne. – Nie chciał opowiadać o napisie, który już kolejny raz widniał przed jego oczyma.

– Archiwa Watykańskie? – Kate szybko podłapała temat, drążąc jego tematykę. – W takim razie te tajne dokumenty mają swoje źródło w Watykanie?

– Myślę, że w Rzymie. – Sprecyzował, wskazując palcem na małych rozmiarów białą kopertę.

Kate głośno wypuściła powietrze przeczuwając instynktownie wartość tych kartek i jakość zawartych na nich informacji. Tom wyciągnął pierwszą kartkę, nie okazał zdziwienia w końcu widział już jej zawartość, jednak Kate nie była już tak spokojna i opanowana.

– Co to zdanie znaczy? – Zapytała, nie wiedząc czy patrzeć na drogę czy na dziwne sformułowanie. – To jakiś żart?

– Hmm… No więc… – Kraver nie wiedział od czego rozpocząć.

– Wampir, przebiegła istota demoniczna, nie posiada lustrzanego odbicia, gdyż jego widok jest obrazą Boga. Wampir zawsze stoi afrontem względem swego Stwórcy. – Ze zdziwieniem spojrzała na Toma. – Kardynał Liatori?

– Posłuchaj…

– Co posłuchaj. – Wybuchła. – To jakaś zagadka? To jest ta tajna informacja Watykanu, streszczenie postaci wampira? – Nie kryjąc frustracji uderzyła kilkukrotnie dłonią po kierownicy chcąc nie, co wyładować złość.

– Kate. – Tom wreszcie został dopuszczony do słowa. – Ja także początkowo nie rozumiałem tego zdania, tak naprawdę nadal go nie pojmuję. Uważam jednak, że nie należy go bagatelizować lub spychać na bok zwarzywszy na okoliczności, w jakich ono zostało… – Nie wiedział, jakiego sformułowania użyć. – Zostało nam przekazane. Pieczęć, autor zdania, to coś musi znaczyć.

– Niby, co? Wampiry istnieją? Tom nie jestem już dzieckiem nie wierze w takie rzeczy.

– Spójrz obiektywnie na to, co się od kilku godzin z nami dzieje, nie odnosisz wrażenia, że to wszystko wygląda na sen? Przecież takie rzeczy nie przydarzają się normalnym ludziom, na co dzień.

– Co sugerujesz? – Spojrzała na Toma jak gdyby ten przed chwilą stwierdził u nich zbiorową chorobę psychiczną.

– Nie… Nie… – Przekręcił się na fotelu. – Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli zwyczajnych ludzi, którzy żyją w swoich standardowych i typowych egzystencjach i nie muszą nagle z dnia na dzień walczyć z tajnym stowarzyszeniem w obronie świata, nie muszą narażać życia dla dziwnej sprawy i wreszcie nie muszą podążać drogą, która z góry została narzucona.

Zabójstwo Antonia, taje dokumenty, dziwne stowarzyszenia, historie sięgające odległej przeszłości, pościgi i niestworzone teorie, za które ktoś gotowy był zabijać. Być może coś w tym jest, pomyślała Kate.

– Chyba zauważyłaś, że od jakiegoś czasu wspomina się nam o ludziach, którzy nie są do końca ludźmi a o tym kardynale. – Na moment Tom całkowicie zapomniał jego imię.

– Rivera Tom, Rivera.

– Tak właśnie, Rivera. Uriel wspominał, że to sam Lucyfer w ludzkim ciele. – Wypowiadając te słowa Toma przeszył dreszcz. – Lucyfer był jednym z aniołów stworzonych przez Boga jeszcze przed stworzeniem człowieka. Był najdoskonalszym bytem, miał za zadanie nieść światło. Prawdopodobnie wywodził się z dwóch najwyższych chórów anielskich, czyli serafinów i cherubinów. Uważał się za tak doskonałego, że pewnego razu zapragnął być jak sam Bóg lub nawet postawić się wyżej od swojego stwórcy. Wojna na niebiosach wywołana buntem Lucyfera i części aniołów, które poszły za nim, szybko dobiegła końca. Lucyfer przegrał, został wraz ze swymi zbuntowanymi aniołami strącony do piekła lub jak niektórzy uważają na ziemię.

– Tom sądzisz, że to możliwe? – Zapytała Kate, zaciskając mocniej zęby.

– Istnieją sytuacje, w których szatan dokonuje opętania człowieka. Opętanie to przebiega na wielu poziomach i w różnym stopniu. Ale by człowiek dosłownie przeistoczył się w Lucyfera? No nie, tego akurat nie mogę potwierdzić.

Kraver jako egzorcysta miał do czynienia z wieloma opętanymi. Ale nigdy z diabłem w czystej postaci. Zawsze był to człowiek poddany działaniu demonów.

– Dobrze zmieńmy temat. – Kate czuła się jak na filmie Egzorcyzmy Emily Rose. – Co jeszcze jest w kopercie?

Tom lekko drżącą ręką sięgnął po kolejną kartkę. Przedstawiała ona dużą grafikę. Ale kompletnie nie wiedział, co może ona oznaczać.

– Co tam jest?

Tom pokazał dziwny malunek, jednak Kate podobnie jak Kraver nie wiedziała, co oznacza. Wręcz kilkukrotnie musiała odrywać wzrok od drogi by dokładniej przyjrzeć się obszernej grafice i słowom zapisanym pod spodem.

Raziel, Lucius, Verdus, Vidor, Samiel, Kasius, Belezur, Dol’ur, Xawedes, Mizardi, Fel’ur, Giszal, Oman.

Nie wiedzieli, co one oznaczają, ale słowo Verdus od razu dało się wyróżnić z reszty. Uriel w ten sposób nazwał kardynała Rivere.

– Rivera. – Kate spojrzała na Toma jak gdyby nie dowierzała temu, co przed chwilą zrozumiała. – Tu widnieje jego imię.

Kraver wiedział, że to nie może być przypadek. Kolejny raz pada odniesienie do tajemniczego kardynała.

– Jeżeli tutaj widnieje jego imię to pozostałe słowa zapewne również są imionami. – Skomentował Tom, dodając. – Być może to jego zaufani współpracownicy, może to nie jako głowa organizacji Illuminati.

– Tak albo kolejne demony w ludzkiej szacie. – Sprostowała Kate. – Już mnie nic nie zdziwi, naprawdę.

Tom nie zważając na słowa Kate, sięgnął po kolejną kartkę zawierającą krótką notatkę, która jak się okazała była apokaliptyczną przepowiednią polskiej wizjonerki.

„Nawet na biegunach ziemia wrzeć będzie i bulgotać. Wody oceanów zakolebią się i wyleją wielkimi falami ku niebu. Wówczas to ziemia zmieni swoje miejsce, góra będzie w dole, a dół u góry.”

Zofia Nosko

21.Sierpień.1983 Rok.

Oboje spojrzeli po sobie. Po chwili Tom sięgnął po kolejną kartkę. Znajdowały się na niej informacje o katastrofie Tunguskiej, o której wspominał Antonio oraz notatki dotyczące Nikola Tesli. Tom od razu przypomniał sobie o częstotliwości śmierci wspominanej przez Mazara. Ku uldze obojgu okazało się, że w kopercie pozostała już tylko jedna kartka.

Ale tego już kompletnie nie rozumieli.

Na horyzoncie jednak pojawiło się lotnisko, czas uciekać z tego kraju – pomyśleli.


Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.