Bractwo Apokalipsy Ks.II Roz.35- Razem stawimy opór nadciągającej nawałnicy i odwrócimy bieg wydarzeń.

Udostępnij


– Nie znacie mnie jednak ja znam was. – Pierwszy przemówił informator. – Czekałem na was z nadzieją, że dotrzecie, że nie dacie się zabić. – Słowa wypowiedziane przez gospodarza domu nie były takimi, jakie chcieliby usłyszeć na samym początku rozmowy, ale w ostatecznym rozrachunku woleli trudną prawdę niż słodkie kłamstwo. – Wybaczcie moją bezpośredniość, ale nie mamy czasu na cackanie się z doborem słów bądź zachowaniem odpowiedniej atmosfery. Nie wiem ile już wiecie, ale postaram się wyjawić wam to, co wiem a co mam nadzieję rozjaśni trochę mrok, który spowił wasze umysły.

– Wiemy nie wiele. – Zaczął delikatnie Tom. – Albo może nawet sporo, jednak informacje, które posiadamy są niczym, pojedyncze drzewa wielkiego lasu, w którym ciężko odnaleźć drogę do prawdy.

Nieznajomy delikatnie uśmiechnął się kiwając głową w geście zrozumienia. Przełożył nogę na nogę by przyjąć wygodniejszą dla niego pozycję.

– Rozumiem cię doskonale Tom, pewne sprawy, idee, pewna specyficzna wiedza, z którą przychodzi zderzyć się nieprzygotowanemu umysłowi może doprowadzić do szaleństwa, wież mi na słowo. Owa tajemna wiedza sprawiła, że dziś spotykamy się w moim domu w przeddzień apokalipsy. Tak, nie pozostało nam wiele czasu, a pracy do wykonania jest więcej niż można sobie wyobrazić, dlatego musimy się spieszyć by nie zawieść. Na początku pozwólcie, że się przedstawię. Nazywam się Urlich, ale proszę byście mówili do mnie Strażnik to określenie bardziej do mnie pasuje i do mojej misji.

– Misji? – Kraver wyraźnie zaciekawiony drążył temat chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o owej misji.

– Panie Kraver każdy w swoim życiu ma misję, nawet ten, kto jej nie dostrzega. Jednak, do czego zmierzam? Otóż stoimy dziś na froncie walki dobra ze złem w tej najczystszej i najbardziej podstawowej formie. Musimy to jasno ustalić, bo jeżeli nie będziemy wiedzieć, z czym mamy do czynienia wówczas nie poradzimy sobie w boju. Pan jest księdzem, mało tego, egzorcystą, tak jak Pan Jezus.

– Jezus był nauczycielem i uzdrowicielem. – Kate po raz pierwszy włączyła się do rozmowy. – Nie spotkałam się z opinią, iż był egzorcystą.

– Panno Kate jeszcze mało wiesz, ale już nie długo poznasz sprawy, o których wiedzą tylko nieliczni a pozostali uważają je za legendy bądź mity. Przybyliście do mnie, ponieważ Antonio Mazar, nasz wspólny przyjaciel, tego chciał i tego sobie życzył. Razem stawimy opór nadciągającej nawałnicy i odwrócimy bieg wydarzeń.

– Skąd ta pewność? – Tom nie krył czarnych myśli. – W prawdzie do końca nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi jednak śmiem wątpić w powodzenie naszej misji.

– Skąd ta pewność w powodzenie? – Powtórzył Strażnik. – Ponieważ porażka nie wchodzi w grę i to jest pierwsza a zarazem podstawowa kwestia, musimy wierzyć w zwycięstwo, mamy zbyt wiele do stracenia a cena jest niewyobrażalna.

– Dobrze, chcę wierzyć, gdybym nie chciał dziś nie było by mnie tutaj. – Krótko skwitował Tom. – Ale nadal nie wiem, z kim mam toczyć walkę.

– Myślę, że Pan wie. Problem polega, na czym innym. Nie wierzysz do końca w to, co podsuwa ci umysł i intuicja.

Tom spojrzał na Kate a później na Strażnika. Nadeszła pora by wyrzucić z siebie wszelkie wątpliwości, które go dręczyły

– Mówisz o wampirach? Demonach? A może wreszcie o Iluminatach?

– Panie Kraver doceniam to.

– Co takiego? – Tom patrzył prosto w oczy rozmówcy czekając, co odpowie.

– Szczerość, doceniam szczerość, dzięki niej nasza rozmowa będzie łatwiejsza i prostsza. Ty i Panna Kate jesteście na różnych poziomach, nazwijmy to. – Podrapał się po policzku. – Poziomach wtajemniczenia. Tobie Tom będzie łatwiej i prościej uwierzyć w to, co za moment usłyszysz, niestety Pannie Kate będzie trudniej jednak tę drogę musimy przejść wspólnie nie ma czasu na uproszczenia czy dodatkowe wyjaśnienia, dlatego proszę o skupienie i otwarcie umysłu.

Tom i Kate pokiwali głowami na znak zgody i w skupieniu czekali na to, co zaraz mieli usłyszeć. Zastanawiali się czy rzeczywiście będą to jakieś nieziemskie informacje czy może po prostu jakaś bajka na dobranoc.

– Najpotężniejsze tajne stowarzyszenie zostało założone w XVIII wieku. Iluminaci nazywają siebie oświeconymi, tymi, którzy posiedli tajemną wiedzę. Fundamentem ich tajnego bractwa jest inna bardziej znana organizacja nosząca nazwę masoneria. Członkowie masonerii z czasem przechodzą 33 etapy inicjacji prowadzącej do oświecenia. Po ich zaliczeniu stają się członkami elitarnej grupy wybranych, czyli Iluminatami.

– Stąd ta liczba 33 na drzwiach wejściowych? – Zapytała Kate.

– Gratuluje spostrzegawczości, ale nie czas by o tym mówić. – Strażnik nie lubił, gdy ktoś mu przerywał, dlatego samym spojrzeniem dał znać Kate by więcej tego nie robiła. – Jednak wiara w to, że Iluminaci powstali w XVIII wieku jest błędna i naiwna, wręcz niebezpieczna. Mamy do czynienia z organizacją sięgającą korzeniami znacznie dalej i głębiej, z człowiekiem stojącym za tronem. On i jego wybrani są jądrem spisku i to oni nadzorują to, co obecnie dzieje się na świecie. Mało tego, przez wszystkie lata od stworzenia człowieka knuli swoje plany i myśleli jak zemścić się na Bogu. Panie Kraver zapytał Pan, z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Odpowiadam z Lucyferem opisanym w Pana Biblii.

Tom otworzył oczy, nie spodziewał się takiej odpowiedzi, przynajmniej nie wierzył, że to usłyszy, jednak usłyszał, nie było odwrotu pozostało brnąc dalej w to szaleństwo.

– Lucyfer buntując się przeciw porządkowi utworzonemu przez samego Boga zapoczątkował wojnę w niebiosach. Za Lucyferem i jego przekonaniami poszła jedna trzecia wszystkich aniołów jak możemy przeczytać w biblii. Ostatecznie jednak zostali oni strąceni na ziemię wiedząc, że czasu pozostało im nie wiele. Jakiego czasu? Czasu do sądu ostatecznego. Dlatego pozostała im jedynie zemsta. Nienawiść przepełniła ich wnętrza przemieniając w potwory. Z czasem upodobnili się do ludzi czekając na swój czas.

– Demon nie może upodobnić się do człowieka to niemożliwe z punktu widzenia teologii. – Wtrącił Tom.

– Tak, ale istnieje coś takiego jak opętanie, i nie mówimy o opętaniu zwykłym, z jakim miałeś okazję się już spotkać a o opętaniu doskonałym i pełnym.

– Mówisz o antychryście? – Tom widział sensowne rozwiązanie jedynie w tym przypadku.

– Tak. Antychryst, czyli przeciwnik Boga, wszelkie zaprzeczenie i ostateczna ohyda spustoszenia.

– Jak mogło dojść do całkowitego opętania, jak to możliwe?

– Tom sam tego do końca nie wiem, wiem jednak tylko tyle, że są ludzie, którzy posiadają pewne pierwiastki najczystszego zła. Nie wiem czy takie osoby żyją w obecnych czasach jednak na początku żyli i zostali wykorzystani przez demony.

Tom czytał w Starym Testamencie historie o potomstwie kobiet ludzkich z aniołami. Czuł, że to odpowiedni moment by o tym wspomnieć.

– A może. – Zaczął nie pewnie. – Ci ludzie, dlatego są tacy wyjątkowi, ponieważ mają wyjątkowych rodziców?

– Co masz na myśli Kraver? – Teraz to sam Strażnik był zaciekawiony.

– W Starym Testamencie jest mowa o aniołach współżyjących cieleśnie z ludzkimi kobietami. Być może ich potomstwo posiadło jakąś wyjątkową cząstkę otwierającą je na ingerencje istot duchowych w ich wnętrze w ich jestestwo.

– Hmm… ma to sens, ale pewności nigdy mieć nie będziemy. – Przerwał Strażnik. – Tom jesteś ciekawym rozmówcą, już cię polubiłem, mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie okazja do wspólnej rozmowy, gdy tylko zakończymy to, co już jest rozpoczęte.

Ja też, pomyślał Tom, nie ważne, o czym przyjdzie rozmawiać miał jedynie nadzieję, że przeżyje.

– Lucyfer i jego wybrani, najbardziej wierni upadli aniołowie wcielili swoje duchowe i niematerialne byty w ciała owych ludzi. Trzynastu powstało pośród ludzi by zniszczyć rasę człowieka a w ostateczności dosięgnąć samego Boga.

– Czyli mamy do czynienia z trzynastoma fanatykami? – Z lekką ulgą w głosie Kate zapytała chcąc nie jako usłyszeć potwierdzenie swojego rozumowania, ale ku jej rozczarowaniu padła inna odpowiedź.

– Droga Panno Kate. – Strażnik spojrzał na lekko zdezorientowaną rozmówczynię. – Chciałbym potwierdzić twoje słowa, ale tego nie zrobię, niestety mamy do czynienia nie tylko z trzynastoma, oni są niejako mózgiem całej operacji, wielki Mistrz i jego dwunastu apostołów, jednak jak zwykle bywa mają również swoich nazwijmy to żołnierzy. Grała Pani kiedykolwiek w szachy?

Kate spojrzała na Toma czując zdziwienie wywołane zadanym pytaniem, które jak się wydawało nie miało żadnego powiązania z meritum omawianej sprawy.

– Nie miałam tej przyjemności – odpowiedziała szorstko.

Strażnik cicho zachichotał.

– Na szachownicy mamy figury czarne i białe. W jednej i drugiej drużynie występuje tylko jeden król, czyli najważniejsza figura, której należy bronić by nie przegrać, pod ową figurę prowadzona jest cała gra, powiedzmy, że naszym królem jest Verdus. – Spojrzał w oczy Toma i Kate, kiedy wypowiadał to imię. – Tak Verdus, znany również jako kardynał Rivera, czuję że już o nim słyszeliście, ale kontynuując. Na szachownicy są również figury istotne jak hetman czy wieża, które odgrywają ważne role w drodze ku zwycięstwu. Dwunastu to owe ważne figury. Jednak największą ilość stanowią pionki. I my również mamy do czynienia z pionkami. Odpowiednie używanie pionków, zastawianie się nimi, poświęcanie lub umiejscowienie na planszy w odpowiednim momencie jest kluczowe. Te pionki to także ludzie jednak ludzie nie tacy jak ja czy wy, to ludzie wybrani i przemienieni w coś, co często wymyka się zdrowemu rozsądkowi.

– Wampiry. – Cicho wyszeptał Tom, nie wierząc w to, co mówi.

– Brawo panie Kraver nie dziwie się, że Antonio był dumny z twojego intelektu. Zapytacie jak można przeistoczyć się w wampira. Otóż tylko i wyłącznie z własnej nieprzymuszonej woli, czyli dobrowolnie i świadomie. Targ z demonem, któremu ofiarowuje się duszę i wieczne zbawienie za ułudę szczęścia i władzy. Człowiek, który zaprzedaje swoją duszę oddaje się w ręce demona. Oddaje się pod jego dowództwo. To straszne przeistoczenie, od którego nie ma odwrotu. Wampir jak wiecie musi pić ludzką krew i to nie anegdota z bajki, lecz najprawdziwsza prawda.

– W krwi znajduje się życie. – Przerwał na moment Tom.

– Dokładnie, w Biblii możemy przeczytać, że sekret długo wieczności poniekąd kryje się we krwi. Jednak to tylko pierwsza strona medalu, jest tez druga. Sama krew nie wystarczy, taki byt, jakim jest Wampir musi mieć coś jeszcze, bez czego krew była by bezwartościowa. Moi drodzy my również możemy napić się krwi, ale to nic nie zmieni i w określonym dla nas czasie umrzemy, nie oszukamy śmierci, chyba, że… – Strażnik zawiesił głos.

– Chyba, że co? – Kate nie mogła wytrzymać dłuższej niepewności.

– Chyba, że zaczerpniemy raz na jakiś czas wody z rajskiego źródła. – Spokojnie odpowiedział Strażnik.

– Rajskiego źródła? – Powtórzył Tom. – Mówisz o biblijnym raju?

– Tak. Drzewo opisywane w starym testamencie, to tylko przenośnia, chodzi o źródło życia. Kto raz na kilkadziesiąt lat napije się z tego źródła będzie nadal żył. Dlaczego pierwszy Adam żył prawie tysiąc lat? Tom nigdy się nad tym nie zastanawiałeś? Dlaczego następne pokolenia ludzkie żyły coraz krócej a dziś dożycie osiemdziesięciu lat jest sukcesem? Ponieważ po wypędzeniu z raju Adam i Ewa posiadali w sobie, w swojej krwi, duże ilości wody życia. Kiedy płodzili potomstwo owa woda przechodziła na dzieci jednak już w mniejszej ilości i o mniejszym stężeniu. O to cały sekret długo wieczności.

– Dlaczego nikt o tym nie mówi. – Kate spojrzała na Strażnika mając mu za złe milczenie w tej sprawie. – Gdzie jest to rajskie źródło?

– Panno Kate ta tajemnica jest jedną z najbardziej skrywanych informacji na świecie. Kto ją pozna może zginąć. Wam jednak zdradzę odpowiedź. Nie przez przypadek serce kościoła rzymsko katolickiego znajduje się w Rzymie. To właśnie w katakumbach Rzymu jest owe zapomniane źródło.

– Kościół wie o źródle i milczy? – Tom nie mógł uwierzyć, że instytucja, dla której poświęcił swoje życie jest zdolna do takich tajemnic, do ukrywania przed światem źródła, które może sprawić wiele dobra.

– Tom wież mi, nie znasz dobrze swojego kościoła. Ale nie o tym mamy rozmawiać, nie dziś. Powiem wam tylko jedno, aby chociaż troszkę zaspokoić waszą ciekawość. W 1987 roku doszło do tajnego spotkania po między ówczesnym papieżem Janem Pawłem II, Josephem Ratzingerem, Jorge Bergoglio a także…

– A także kardynałem Riverą. – Wtrąciła Kate.

– Widzę, że Antonio nie próżnował i zdradził ci kilka sekretów Watykanu. Założę się jednak. – Na twarzy Strażnika malował się szyderczy uśmiech. – Że nie wspomniał ci o decyzji, jaką wówczas podjęto. Nie tylko powołano do życia tajne stowarzyszenie, którego członkiem był Antonio a które znacie jako Ultima Sigillum, ale także podjęto decyzję by informacje o źródle życia nigdy nie wyszły na jaw. Duża w tym zasług Kardynała Rivery, który miał swoje prywatne plany względem tamtego rajskiego źródła.

– Teraz zaczynam rozumieć skąd tyle śmierci. Antonio, Uriel, skąd to całe bezwzględne polowanie na nas. – Zamyślił się Tom.

– Nie na was Panie Tom, lecz na to, co wiecie i chcecie zrobić z tym, co wiecie. – Przerwał mu Strażnik. – Uriel, o którym raczyłeś wspomnieć miał za zadanie zabić Antonia i was, jednak ocknął się i w ostatniej chwili swojego życia zmienił front. Uriel był o krok od przemiany w wampira, ale odmówił w ostatniej chwili, przez co skazał się na śmierć. Dobrze, że chociaż do czegoś się przydał, czuje, że bez jego udziału nie było by was tutaj.

Tom doskonale wiedział, co Strażnik ma na myśli. Śmierć już na zbyt często w ostatnim czasie deptała im po piętach.

– Moi drodzy. Uriel pracował dla Rivery. Był wtyczką w NSA a także płatnym mordercą pracującym na zlecenie bractwa. Miał także ponad sto lat a jego historia sięga czasów, kiedy dochodziło do tajemniczych zaginięć w Vermont. To tam został omamiony przez Verdusa, to tam Verdus po raz pierwszy uratował mu życie kosztem utraty zbawienia. To tam rozpoczęła się droga Uriela, droga potępiona przez Boga, ale na szczęście do czasu, kiedy spotkał was i zmienił swoje postępowanie a przez to swój los w wieczności.

– Słyszałeś o wydarzeniach w Vermont? – Tom nie mógł uwierzyć, że po raz kolejny styka się w tak krótkim czasie z tematem tamtych zaginięć.

– Tak Panie Kraver. – Strażnik wstał i spojrzał na Toma. – Słyszałem. Jednak o tym porozmawiamy jutro. Jak widzicie zbliża się noc. Jutro musimy być wyspani i wypoczęci, ponieważ czeka nas ostatnia droga. Dlatego nie wyprzedzajmy czasu, jaki został nam dany. Przygotowałem dla was pokoje. Mój lokaj wskaże wam ich położenie. A teraz życzę miłej nocy. – Nic nie mówiąc więcej Strażnik ruszył w stronę drzwi wyjściowych z pokoju. Otworzył je, lecz jeszcze na moment zatrzymał się i nie odwracając rzekł do Toma. – Panie Kraver dziś to ja byłem osobą dzielącą się informacjami, ale jutro to Pan powie mi, co wie i co ma ze sobą. – Po tych słowach cicho zamknął za sobą drzwi zostawiając Toma, Kate i lokaja pogrążonych w ciszy.


Autor. Tomasz Magielski.

Fot. Pixabay.com / globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.