Bractwo Apokalipsy Ks.II Roz.5- Zbliżał się koniec ciemnego tunelu, jednak nie był on zwieńczony światełkiem.

Udostępnij


San Severo. Włochy.

Dany Krick był dziennikarzem przez niemal całe życie. W pełni poświęcił swój los obranemu zawodowi przeznaczając większość czasu na pogoń za ukrytym znaczeniem codziennych wydarzeń. To, co robił starał się wykonywać w sposób rzetelny i solidny, nie był jednym z tych, którzy na ślepo pędzili za tanią sensacją, uznawał tylko prawdę i uczciwe wiadomości, tutaj kłamstwa lub niedomówienia traciły swoje wpływy bezapelacyjnie.

Dany wiedział, że gdzieś tam jest jeden z powodów nadających sens temu, co robił, gdzieś tam pośród wielu spraw ważnych i mniej ważnych ukrywają się informacje, które należało wyłowić i opublikować. Posiadał niebywały instynkt, coś wrodzonego, tego nie można było nabyć, to po prostu musiało się mieć. Każdego poranka stawał przy otwartym oknie węsząc niczym pies, chciał poczuć podmuch roznoszonych sekretów, to jego pokarm, jego prawdziwa krew nadająca życiu krążenie.

Dany Krick współpracował już z wieloma wydawcami, zawsze otrzymując pochwały za wykonaną pracę. W środowisku dziennikarskim był szanowanym człowiekiem, pełnym pasji i pomysłów. Jego artykuły cieszyły się dużym wzięciem i zainteresowaniem. Najbardziej znane to: „życie na podsłuchu: zniewolona wolność” oraz „w drodze ku wieczności”.

Napisał także trzy książki, z których dwie osiągnęły status międzynarodowych bestsellerów, trylogia „wiara”, „nadzieja” i „miłość” znalazły rzeszę fanów na całym świecie. Stał się popularny a to dawało mu przewagę, mógł wpływać na kształtowanie myślenia opinii publicznej. To z jednej strony wielka radość i frajda a z drugiej wzniosła odpowiedzialność.

Miał świadomość manipulacji odbywającej się na każdym szczeblu społecznym. On nigdy nie zaakceptował takie stanu rzeczy, zawsze publikując sprawdzone i wiarygodne informacje. Dziennikarstwo śledcze zmieniło jego postrzeganie świata i procesów, które nim rządzą.

Z czasem otrzymał liczne nagrody i wyróżnienia a każde z osobna było inne i wyjątkowe. Nie zlewały się w jedną bezimienną masę złotych statuetek i kartek z napisem dyplom. Dany doskonale pamiętał historie stojące za każdym wyróżnieniem, często przypominając sobie wydarzenia z przeszłości.

W wieku dwudziestu trzech lat, kiedy zaczynał pracę dziennikarza, był całkowitym żółtodziobem. Nie posiadał osoby, która mogłaby pokierować jego karierą lub doradzić w trudnej chwili, dzień w dzień zdany tylko na siebie. Takie życie uformowało w nim postawę indywidualizmu i samodzielnego myślenia. Zawsze osobiście sprawdzał zasłyszane informacje przed publikacją, nie interesowało go, co mówił ten czy tamten, to ich opinia, moja może być całkowicie inna, powtarzał.

Dzisiaj nie ma już dwudziestu trzech lat, ale kilkadziesiąt. Zostawił za sobą kawał dobrej roboty i masę świetnych historii, jednak upływający czas jest bezlitosny raz wprawiony w ruch zatrzymuje się dopiero w godzinie śmierci. Zostały mu dwa tygodnie do odejścia na upragnioną przez wielu emeryturę. Dany nie wiedział, dlaczego większość społeczeństwa tak bardzo pragnie zagłębić się w świecie emerytów i rencistów, leków i sztucznych szczęk.

On do tego typu osób nie należał, myśl o nadchodzącej starości i opuszczeniu ukochanego fachu napawała go żalem i smutkiem. Całe życie złożył w ofierze dziennikarstwu a teraz zostaje zmuszony by opuścić swoje ukochane dziecko, odejść w nie pamięć, zejść ze sceny w ostatnim akcie przewidzianej roli i w tej kwestii nikt nie liczy się z jego zdaniem, bo i po co?

– Dany wiele ci zawdzięczamy, bez ciebie nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy dziś. – Z aktorskim żalem w głosie szef dochodził do nieuniknionej puenty. – Ale twój wiek, przykro mi, nie możemy przedłużyć z tobą kontraktu. Wypocznij ciesząc się życiem zasłużonego emeryta.

Słowa ostatniej rozmowy z przełożonym nadal pobrzmiewały w jego głowie. Nie było łatwo ich zapomnieć, Dany był świadom, że nie zapomni ich nigdy. Wysyłają go na emeryturę bez względu na to czy chce jeszcze pracować czy nie. Decyzja zapadła a on nie miał żadnego wpływu na jej treść.

Dodatkowa świadomość tego, że przez ostatnie lata nie natrafił już na tak ekscytujące a często mrożące krew w żyłach historie jak za dawnych lat, potwierdzała tylko fatalizm nieuniknionej sytuacji. Krick zaczął myśleć o wypaleniu i braku tego czegoś, co miał w młodym wieku. Był dinozaurem a dinozaury wymarły, teraz jego kolej.

Do kogo jednak wróci? Rodzice zmarli przed laty a żona i dzieci nie były tym, o co walczył za młodu, będąc całkowicie pochłoniętym przez niezależny świat publicystyki. Dziennikarstwo zastąpiło rodzinę, było przy nim w trudnych chwilach, kiedy wszystko szło źle, sięgał po swoje artykuły i nie czuł więcej opuszczenia i samotności. Miał pasję a ona wypełniała pustkę.

Dziś miał świadomość jednego, upływające życie odebrało mu biologicznych rodziców a za kilka dni ludzie mieli odebrać mu ostatnią namiastkę rodziny, jaką jeszcze posiadał.

– Co teraz ze mną będzie? – Powtarzał w osamotnieniu, czekając na odpowiedź, która nie padała. Zalegająca cisza potwierdzała nagromadzoną bezradność, zbliżał się koniec ciemnego tunelu, jednak nie był on zwieńczony światełkiem a jeszcze większym mrokiem.


Autor. Globalny Anonim.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.