Czy istnieje „Planeta X” określana także mianem „Nibiru”? Zecharia Sitchin dowodzi, że zdecydowanie TAK.

Udostępnij

Według sumeryjskich relacji (lub Sitchina, jeśli wolisz) Nibiru – niegdyś wędrująca planeta – została ostatecznie złapana przez grawitację naszego nowo powstałego Układu Słonecznego około czterech miliardów lat temu. Mniej więcej w tym czasie ziemia (określana przez Sumerów jako Tiamat) była większą, wodnistą planetą, która krążyła wokół Słońca na orbicie dalej w Układzie Słonecznym, między Marsem a Jowiszem.

,,Ciało niebieskie prawdopodobnie wielkości Jowisza znajdujące się na tyle blisko Ziemi, że można uznać je za część Układu Słonecznego, zostało wykryte przez orbitujący teleskop z kierunku konstelacji Oriona.’’

Washington Post.

,,Wszystko, co mogę powiedzieć to jest to, że nie wiemy, co to jest.’’

Gerry Naugebauer.

W 1976 roku w swojej książce „The 12th Planet”, nieżyjący już autor Zecharia Sitchin (1920-2010) przedstawił kontrowersyjną hipotezę, że współcześni ludzie nie ewoluowali naturalnie, ale zamiast tego zostali genetycznie stworzeni przez rasę antropomorficznych istot, których domem jest inna planeta w naszym Układzie Słonecznym, a która de facto nie została jeszcze odkryta.

Pan Sitchin, a jeszcze lepiej starożytni Sumerowie (ponieważ zawsze upierał się, że jego pisma opierały się na sumeryjskich relacjach) twierdził, że ta planeta ze swoją wysoce eliptyczną trajektorią przecina płaszczyznę naszego Układu Słonecznego pod kątem 90 stopni (między Marsem a Jowiszem) co 3600 lat. Sumerowie nazywali tę planetę „Nibiru” (oznacza to „planetę przejścia”).

Według sumeryjskich relacji (lub Sitchina, jeśli wolisz) Nibiru – niegdyś wędrująca planeta – została ostatecznie złapana przez grawitację naszego nowo powstałego Układu Słonecznego około czterech miliardów lat temu. Mniej więcej w tym czasie ziemia (określana przez Sumerów jako Tiamat) była większą, wodnistą planetą, która krążyła wokół Słońca na orbicie dalej w Układzie Słonecznym, między Marsem a Jowiszem.

Podczas jednej z pierwszych przepraw Nibiru przez nasz Układ Słoneczny, księżyc krążący wokół Nibiru zderzył się z Tiamat. Mówi się, że ta kolizja nie tylko rozbiła Tiamat na dwie części, ale ostatecznie popchnęła pękniętą planetę, z tym, co pozostało, na nową orbitę wokół Słońca. Na swojej nowej orbicie Tiamat stała się Ziemią i Księżycem, które znamy dzisiaj. Sitchin zauważył ponadto, że jeśli szczątki pozostawione przez kosmiczną kolizję nie zostały wchłonięte przez egzoplanety, zostały rozproszone w próżni kosmicznej lub stały się Pasem Asteroid.

Naciągana hipoteza, wielu powie. Ale czy tak jest? Czy to możliwe, że oryginalna historia Sitchina o Nibiru była oparta wyłącznie na spekulacjach naukowych z jego własnych czasów, lub jak twierdził, znalazł przesłanie w pismach sumeryjskich, które główny nurt akademicki postanowił zignorować ze względu na jego „fantastyczną” treść?

Nie ignorujmy tego, że starożytni Egipcjanie i Babilończycy podobnie wspominali o tej „zbuntowanej planecie”, która według nich dewastuje Ziemię za każdym razem, gdy przechodzi. Jeśli tak, to czy ta planeta może być odpowiedzialna za rzekome kosmiczne zderzenie Ziemi i czy takie wydarzenie może być poparte naukowo?

W 2001 roku, po ośmiu latach szeroko zakrojonych badań przeprowadzonych przez Robin Canup z Southwest Research Institute, wskazała, że zderzenie „innej” planety z Ziemią nie tylko stworzyło Księżyc, ale w rzeczywistości mogło pomóc w przyspieszeniu obrotu Ziemi. Przed zakończeniem badań i tym wnioskiem, Canup intensywnie współpracowała z Williamem Wardem i Alastairem Cameronem, którzy reprezentowali jedną z dwóch oddzielnych grup badawczych, które pomogły opracować oryginalną teorię wpływu w 1970 roku.

Jednak w przeciwieństwie do wcześniejszych badań, w których naukowcy uważali, że Księżyc jest szczątkami pozostawionymi po zderzającej się planecie, dzisiaj – gdy naukowcy odkryli, że składy izotopowe Ziemi i Księżyca są prawie identyczne – doszli do wniosku, że Księżyc był kawałkiem Ziemi, a nie szczątkami zderzającej się planety.

Wspierane przez kilka symulacji komputerowych, badania wykazały, że około czterech miliardów lat temu, a wkrótce po stworzeniu Układu Słonecznego, Ziemia zderzyła się z innym nieznanym obiektem planetarnym w naszym Układzie Słonecznym, który, jak wcześniej sugerowano, obracał się wokół Słońca. Naukowcy doszli do wniosku, że trajektoria tej nieznanej planety spowodowała, że regularnie krzyżowała się z orbitą Ziemi.

Ostatecznie obie planety zderzyły się i z tej kolizji narodził się Księżyc. Jednak według tego badania uderzenie było bardziej uderzeniem z tyłu i pod kątem, a nie zderzeniem czołowym. Jeśli chodzi o szczątki, to jeżeli nie zostały one ponownie wchłonięte, aby stworzyć Księżyc, to zostały rozproszone w kosmosie lub spadły z powrotem na Ziemię.

Zatem w „grę” wchodzi zderzenie z planetą, lub księżycem danej planety, która istnieje w naszym Układzie Słonecznym. Czy jest to realne? Istnieją dowody na potwierdzenie tych hipotez, i ja rzeczywiście przychylałbym się do zaakceptowania faktu istnienia dodatkowej planety w naszej bardzo bliskiej„kosmicznej okolicy”. Natomiast to, co ją ewentualnie zamieszkuje i jaki wpływ ma ona oraz to, co na niej ewentualnie zamieszkuje, na naszą planetą, pozostaje kwestią otwartą.

Na koniec naszej dzisiejszej publikacji, niezależnie od tego, jak ekscytujące mogą być najnowsze ogłoszenia dotyczące „Planety X”, należy przypomnieć, że de facto „Planeta X” została faktycznie ogłoszona „za odnalezioną” już wiele lat temu. Otóż w rzeczywistości w 1987 roku artykuł w „The New Illustrated Science and Invention Encyclopedia”, obejmujący program kosmiczny Pioneer 10 i Pioneer 11, opublikowano ilustrację, która nie tylko pokazała trajektorie dwóch statków kosmicznych, ale co ciekawe, dokładną lokalizację „Planety X”, a także lokalizację innej martwej gwiazdy w naszym Układzie Słonecznym!


Przeczytaj również:

Historia planety Nibiru i Starożytnych Anunnaki oraz ich ingerencja w niemal wszystkie starożytne cywilizacje.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.