Dlaczego wyśmiewanie i kpienie z chrześcijan jest w porządku? Może powinniśmy zacząć w końcu bronić swojej wiary?

Udostępnij

Człowiek, który podąża za światem, zaszczytami i uznaniem możnych staje się ich niewolnikiem i w bardziej lub mniej świadomy sposób daje się okraść z wolności, którą notabene ofiaruje i wyjaśnia ewangelia. Dlatego raz jeszcze należy zapytać: dlaczego wyśmiewanie i kpienie z chrześcijan jest w porządku, a robienie tego samego z muzułmanami i żydami jest islamofobią, ksenofobią, rasizmem czy antysemityzmem? Może powinniśmy zacząć w końcu bronić swojej wiary?

,,Jeśli nie byłbym katolikiem, a chciałbym zrozumieć, który Kościół w dzisiejszym świecie jest najbardziej prawdziwy, szukałbym takiego, który nie zgadza się z tym światem. Szukałbym Kościoła znienawidzonego przez świat. Jeśli bowiem w dzisiejszym świecie Chrystus przebywa w jakimś Kościele, to z całą pewnością będzie on tam znienawidzony, podobnie jak był znienawidzony za swego ziemskiego pobytu.

Jeśli więc dziś chcesz znaleźć Chrystusa, szukaj Kościoła, który nie brata się ze światem. Szukaj takiego Kościoła, którego światowcy będą usiłować zniszczyć w imię Boże, jak ukrzyżowali Chrystusa. Szukaj Kościoła, którego świat odrzuca, bo ludzie nie chcą przyjmować Chrystusa.’’

Arcybiskup Fulton Sheen. Wypowiedź z roku 1957.

Dlaczego wyśmiewanie i kpienie z chrześcijan jest w porządku, a robienie tego samego z muzułmanami i żydami jest islamofobią, ksenofobią, rasizmem czy antysemityzmem? Może powinniśmy zacząć w końcu bronić swojej wiary? Dlaczego morduje się chrześcijan w imię Allaha a później twierdzi, że islam to religia pokoju? Czy nie nadszedł czas, aby spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że islam niema nic wspólnego z pokojem?

Politycy, publicyści, media i szeroko pojęty show biznes nieustannie drwią i poniżają wszystko to, co jest związane z podstawowymi wartościami chrześcijan, wartościami, które de facto stanowią o godności człowieka, czy zatem godność człowieka jest niepożądana we współczesnej cywilizacji? Czy człowiek jako stworzenie za wszelką cenę musi zostać pozbawiony wszelkich atrybutów boskich tylko po to, aby stać się stworzeniem na równi ze zwierzętami?

Czy tak rzeczywiście będzie łatwiej żyć, nawiązywać trwałe relacje i cieszyć się pełnią życia? A może to jedynie złudzenie prowadzące do zagubienia, depresji i wewnętrznej pustki? Człowiek pozbawiony czegoś więcej, pozbawiony świadomości duszy staje się niczym wyschnięta pustynia, na której hula wiatr złudnych ideologii świata. Zatem dlaczego akurat chrześcijaństwo jest tak skrupulatnie i systematycznie atakowane, niszczone i wreszcie zabijane w sercach ludzi?

,,Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła.

Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać – jeśli to miałoby się zdarzyć – dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to, to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga.’’

Kardynał Stefan Wyszyński. ,,List do moich kapłanów’’.

,,Tak. To, co się im (duszą czyśćcowym) najbardziej nie podoba, to zrzucanie przez kapłanów sutanny w celu wymieszania się z innymi ludźmi. To samo zostało powiedziane na temat sióstr zakonnych. Taka praktyka osłabia należny ich stanowi szacunek, który ludzie powinni im okazywać. Ślubowali, że będą służyli Panu Jezusowi a nie, że będą żyli jak wszyscy inni.’’

Fragment objawienia przekazany Marii Simma.

Gdzie się podziali kapłani, którzy świadectwem własnego życia i wiary stanowią światło w ciemności prowadzące do Boga? Brak wiary, który coraz mocniej uwidacznia się w polskim kościele, pośród polskich duchownych może przerażać, ponieważ nie potrzeba wielkich zdolności proroczych by zrozumieć, że przy takiej tendencji za dziesięć do trzydziestu lat chrześcijaństwo w Polsce zaniknie, a nasza ojczyzna podąży śladami Irlandii.

Jednak o zgrozo, biskupi bardziej interesują się niedzielną składką i finansami aniżeli głoszeniem ewangelii, głoszeniem wiecznej prawdy, która stanowi drogę i życie w każdym kolejnym dniu istnienia świata. Nie może być tak, że kapłani zaprzedają, odwracają się i zdradzają Jezusa z Nazaretu, handlują Jego nauczaniem za Judaszowe srebrniki, byle tylko zachować spokój i złudne uznanie świata. Nie dla zdrajców śmierć krzyżowa Boga- Człowieka i wieczne zbawienie.

Człowiek, który podąża za światem, zaszczytami i uznaniem możnych staje się ich niewolnikiem i w bardziej lub mniej świadomy sposób daje się okraść z wolności, którą notabene ofiaruje i wyjaśnia ewangelia. Dlatego raz jeszcze należy zapytać: dlaczego wyśmiewanie i kpienie z chrześcijan jest w porządku, a robienie tego samego z muzułmanami i żydami jest islamofobią, ksenofobią, rasizmem czy antysemityzmem? Może powinniśmy zacząć w końcu bronić swojej wiary?


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

This article has 2 Comments

  1. „Jednak o zgrozo, biskupi bardziej interesują się niedzielną składką i finansami aniżeli głoszeniem ewangelii…”
    To warto rozwinąć: czemu bardziej (w domyśle chodzi chyba o Polskę)? Bo brakuje. Idźmy dalej: czemu brakuje? Bo państwo im zabiera. Wszechobecne podatki, wyznaczona składka na Fundusz Kościelny (a z niego ZUS). Do tego pensyjka nauczyciela religii (prawie „co łaska”) i naciski: zamiast wiary propaguj ekologię itp., bo jak nie, to obetniemy dotacje unijne…

    To NIE jest reguła, ale nasi pasterze zajęliby się ewangelizacją, gdyby nie musieli martwić się o remont dachu vs. środki unijne, zapłatę gosposi i ogólnie zawartość garnka.

    Za tzw. komuny było jednoznacznie: „ksiądz-patriota” – pupil komuchów i adekwatne apanaże albo „ksiądz-Polak” – i „kit z okien wyjadać”. Wtedy można było ich rozróżnić. Dziś mamy eurokołchozowe „wartości”, zmiękczanie posoborowe od środka, nagonkę medialną na pedofilów itd. Księża mają wybór: bądź pasterzem i klep biedę albo zrób z siebie organizację charytatywno-rozrywkową, c(w)elebrytę wychwalającego UE i opływaj w dostatki.

    Jest kilku odważnych, ale „en masse” to są ludzie. Efekt – zobaczyć dziś księdza w sutannie (a nie w marynarce) na ulicy to jego akt odwagi cywilnej.

    Powiedzenie: „jest źle, bo …jest źle” to zauważanie skutków, nie przyczyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.