Halloween: święto dla dzieci czy realne zagrożenie duchowe prowadzące do zła i obcowania z szatanem?

Udostępnij

Mamy świadomość tego, że ścieżka Jezusa Chrystusa jest ciężka i wymagająca. Mamy świadomość tego, że droga ta jest momentami ciernista oraz wyboista i o wiele bardziej trudniejsza, niż przyjemne podążanie drogą szatana – pełną uciech, atrakcji, podniet i miłych doznań, ale obydwie te trasy dość szybko się kończą, a na ich mecie jest albo wieczny Raj, miłość i szczęście, albo wieczne piekło, cierpienie, płacz i „zgrzytanie zębów”.

Czym tak naprawdę jest Halloween? Już kilka publikacji w tej materii popełniliśmy na naszej stronie, jednak dziś chcemy ponownie sięgnąć do tego tematu. Szanowni Państwo, ostatnimi laty w Polsce, obchodzenie tego „święta” stało się bardzo popularne. Halloween, którego zwyczaj celebrowania przywędrował do nas z USA, tak naprawdę ma swoje korzenie znacznie głębiej, to jest, sięgają one czasów pogańskiej Europy, gdyż „święto” to wywodzi się z celtyckiego obrządku o nazwie „Samhain”.

W trakcie „Samhain” ponad dwa tysiące lat temu, w Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii, a nawet w północnej Francji żegnano letnio jesienną porę roku i jednoczenie witano zimę, a przy okazji kultywowano obrzędy ku czci duchów zmarłych ludzi. Druidzi (pogańscy, celtyccy kapłani) wierzyli, że w ten dzień otwierają się wrota pomiędzy zaświatami (w tym i bramy piekieł), a światem żywych i duchy zmarłych mogą swobodnie wdzierać się do naszej rzeczywistości, do naszego wymiaru egzystencji.

Ważnym elementem obchodów „Samhain” było również palenie ognisk składanie w ofierze pogańskim bogom płodów rolnych, zwierząt oraz ludzi. W trakcie tego obrzędu / rytuału, który był prekursorem dzisiejszego święta Halloween, wokół ognisk tańczono również tak zwane „tańce śmierci”. Stąd też, podstawowym obecnie symbolem tego święta (Halloween) są czarne stroje noszone ongiś przez druidów oraz dynie, które zastąpiły używane pierwotnie duże, ponacinane na kształt twarzy demonów, rzepy.

Uroczyste obchodzenie tego święta obecnie jest niczym innym, jak oddawaniem hołdów złym duchom, demonom, a nawet samemu szatanowi. Czy nie zauważyliście Państwo, iż nieodłącznymi atrybutami tego pogańskiego kultu są stroje czarownic, czarnych kotów, wilkołaków, wampirów i tym podobnych upiorów? Dzieci posłane w tym dniu na różnego rodzaju pseudo „zabawy” tak naprawdę zostają posłane na coś, co jest namiastką sabatu czarownic.

Dzięki misjom chrystianizacyjnym, po 835 roku, ten szatański zwyczaj zaczął, na szczęście dla nas, zanikać w Europie. Stało się tak zwłaszcza w momencie, gdy Chrześcijańska uroczystość Wszystkich Świętych, niejako w ramach konkurencji dla pogańskich obrzędów, została przeniesiona przez Kościół z maja na dzień 1 listopada. Niestety, szatan nie poddaje się tak łatwo i na powrót próbuje, za pomocą, co niektórych (którzy myślą naiwnie, że obchodząc uroczyście to bezbożne święto, są w ten sposób bardzo modni, nowocześni, wyluzowani i na czasie), przywrócić na świecie jeden ze swoich kultów, to jest właśnie Halloween.

Szanowni Państwo, szatan nigdy niczego nie robi bez przyczyny i nawet, jeśli wydaje się nam, że coś jest niegroźną igraszką, zabawą, piknikiem tematycznym i tak dalej, to tak naprawdę, jest w tym tak zwane drugie, demoniczne dno, które zawsze jest z korzyścią dla belzebuba. Nawet z pozoru, zdawałoby się, niegroźne czytanie książek, gazet i artykułów oraz felietonów w czasopismach lub oglądanie w telewizji, kinie lub internecie filmów, czy też słuchanie w radio audycji z zakresu świata horrorów i rytuałów, może być początkiem pewnego rodzaju indoktrynacji, która oczywiście nie zadziała na każdego, jednak są osoby na tyle podatne, że już na tej płaszczyźnie dadzą się „złapać”.

Wszechobecne czary, magia, wróżenie i inne obrzędy oraz rytuały, dalej demony, szatan, diabeł, wilkołaki, wampiry, czarownice tudzież inne bestie, to wszystko naraża nasz umysł na lucyferyczną indoktrynację, a tym samym, powoli, małymi kroczkami i wręcz niezauważalnie pozwala opętywać człowieka przez zło. Następnym etapem jest to, że tacy ludzie stają się bardziej otwarci na ezoteryczne naciski (wpływy na naszą jaźń).

Mamy świadomość tego, że ścieżka Jezusa Chrystusa jest ciężka i wymagająca. Mamy świadomość tego, że droga ta jest momentami ciernista oraz wyboista i o wiele bardziej trudniejsza, niż przyjemne podążanie drogą szatana – pełną uciech, atrakcji, podniet i miłych doznań, ale obydwie te trasy dość szybko się kończą, a na ich mecie jest albo wieczny Raj, miłość i szczęście, albo wieczne piekło, cierpienie, płacz i „zgrzytanie zębów”.


Przeczytaj również:

Magia i okultyzm, czyli są granice, których przekroczenie jest niebezpieczne, przekroczywszy je bowiem, wrócić już niepodobna.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.