Historia upadku, zmartwychwstania i walki duchowej ze złem. Historia „Diabła”, który powstał z grobu ku chwale prawdy.

Udostępnij

Nikt jednak go nie zatrzymywał, nikt nawet na niego nie zwrócił uwagi, Diabeł bez najmniejszych problemów kierował się w kierunku wyjścia. I to właśnie wtedy coś go zatrzymało, stał jak zamurowany. Pod jego stopami rozwarła się ziemia i ujrzał obraz piekła, cierpienia i nieopisanych boleści. Gdy dramatyczna wizja dobiegła końca, a ziemia ponownie się zeszła, usłyszał przemawiający głos w jego głowie: „Jeżeli teraz stąd wyjdziesz, szatan cię zabije. Odwróć się i pójdź do tych ludzi, opowiedz im wszystko, co cię spotkało.”

„Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko.

List do Efezjan.

Bóg Abrahama, Lucyfer, dobro i zło, byty duchowe, świat duchowy, wzajemne oddziaływanie występujące po między tym, co widzialne i tym, co pozostaje niedostrzegalne dla oczu człowieka, a przynajmniej takowe pozostaje do pewnego momentu. W całym tym zabieganiu za lepszą przyszłością, dobrobytem i sławą, zapominamy o podstawowej kwestii podtrzymującej nasze zdrowie fizyczne oraz psychiczne. Mamy tutaj na myśli fundamenty duchowe.

Człowiek nie został stworzony tylko jako przejaw cielesności, ale przede wszystkim jako byt duchowy poniekąd zamknięty na czas życia, tutaj na ziemi w powłoce cielesnej. To życie, które jest naszym i waszym udziałem to próba, czas podjęcia decyzji tego czy staniemy po stronie światła i dobra czy może ku naszej zgubie wybierzemy mrok i zło. Na całe szczęście, wielu z Was nie rozumie w zasadzie, czym jest destrukcyjna strona świata duchowego, ponieważ nigdy nie mieliście z nią do czynienia a przynajmniej nie na tyle by uświadomić sobie jej istnienie.

Są jednak osoby, które sięgnęły dna, wybrały duchową śmierć i ulokowały siebie w grobie istnienia, z pozoru żyjąc jednak de facto będąc żywymi trupami. Śmierć duchowa jest nieporównywalnie bardziej tragiczna od śmieci fizycznej, ponieważ jak mówi nam Biblia, co zyska człowiek, który i cały świat by zdobył a na duszy swojej uszczerbek poniósł? Lub, co da człowiek w zamian za duszę swoją? To pokazuje powagę duchowości człowieka.

I kiedy wielu w blasku fleszy i przy gromkich brawach tłumów uważa, że zło to bliżej nienazwana energia przejawiająca się w postaci nagannych uczynków, wykroczeń czy wręcz to normalność, która jest częścią postępującej ewolucji, tak w momencie nastania nocy duchowej, zło staje się realnością, gwałtem, morderstwem, pedofilią, aborcją nienarodzonej istoty ludzkiej, odprawianiem czarów, kultywowaniem okultyzmu, profanacją miejsc świętych, szerzeniem śmierci duchowej. To nie jest fikcja, to jest realne.

Kilka dni temu otrzymaliśmy świadectwo jednego z naszych czytelników, który opisał swoje zmagania ze złem na drodze ku duchowemu zmartwychwstaniu. Dziś za Jego zgodą, i przy zachowaniu pełnej anonimowości chcemy pokrótce podzielić się w Wami tą historią, która notabene może być nazwana historią wielu tysięcy, dziesiątek tysięcy ludzi na całej planecie, ponieważ walka duchowa nie jest czymś odseparowanym od rzeczywistości, lecz to w gruncie rzeczy powszechność.

Diabeł, bo taki pseudonim nadali mu jego „przyjaciele” jest człowiekiem, który już w wieku pięciu lat skonfrontował się ze złem, mimo tego, że wówczas nie miał świadomości, z czym ma do czynienia. Już w tak młodym wieku nękany był przez mroczną obecność, która przejmowała nad nim kontrolę, zmuszając go do złych rzeczy, których kulminacją było pchnięcie do samobójstwa po przez skoczenie z okna domu jego dziadków, na rozłożone brony, kolcami ku górze. Dopiero w ostatniej chwili Mama wchodząc do pokoju złapała go i ściągnęła z parapetu.

Z późniejszych relacji Diabła wynika, że przyczyną tak mocnego zainteresowania jego osobą ze strony zła było to, że jego ojciec już od początku był bardzo negatywnie do niego nastawiony. Nie dochodziło do przemocy cielesnej, ale jak relacjonuje Diabeł, słowa raniły bardziej niż miecz. Przekleństwa i złorzeczenia, szczególnie ze strony rodziców względem własnych dzieci to straszna rzecz, która przyzywa demony. Nigdy nie powinno się wzajemnie sobie złorzeczyć, szczególnie tam gdzie zachodzą więzy krwi.

W późniejszym czasie Diabeł próbował jeszcze dwa razy popełnić samobójstwo. Zażył bardzo dużą ilość leków, które w świetle wiedzy medycznej powinny doprowadzić do rozerwania jego serca i to dosłownie, nic jednak takiego nie miało miejsca. Druga próba to oczekiwanie na nadjeżdżający samochód, który miał dopełnić reszty. Tutaj jednak również Diabeł przeżył, ponieważ „coś” uniosło go ponad pędzącym samochodem i pozostawiło kilkanaście metrów od drogi.

To wszystko wzmocniło w nim przekonanie, że jest kimś więcej niż człowiekiem, jest kimś w rodzaju boga, który ostatecznie i tak przeżyje, chociażby próbował różnych metod samobójczych. Ta pycha i samouwielbienie pchnęły go w magię i okultyzm. Ćpał, nadużywał alkoholu, był dilerem narkotykowym, by w pewnym momencie na zlecenie za 25 złotych wywieźć znajomego do lasu by połamać mu nogi i ręce. To wówczas ocknął się i zrozumiał, że to wszystko przechodzi wszelkie granice.

Dalej była również zoofilia, oddawanie moczu w kościele, i nieustanne pogłębianie wiedzy tajemnej oraz codzienne ćwiczenie jogi. Budząc się w nocy, widział postać, która miała ponad dwa metry wysokości i stała w rogu jego pokoju. Niewątpliwie był człowiekiem nękanym przed zło, był również momentami całkowicie opętany, gdy przestawał kontrolować swoje ciało. Wówczas coraz mocniej docierało do niego, że stał się wrakiem i nadaje się tylko do kasacji.

Droga ku światłu była długa i obfitowała w różne znaki, którymi Bóg chciał ratować go. Zło jednak nie odpuszczało, ponieważ tutaj chodziło o duszę Diabła i jego wieczne potępienie. Proces ten trwał aż do czasu, w którym Diabeł miał 27 lat, był wrakiem człowieka, mogącym w każdej chwili umrzeć na różne sposoby, mniej lub bardziej naturalne. To wówczas w wyniku splotu różnych wydarzeń znalazł się w miejscu, które go wskrzesiło duchowo.

Znalazł się po środku ludzi, którzy odmawiali modlitwy o uzdrowienie duchowe. Modlitwom przewodniczyli misjonarze z USA. Diabeł widząc, jak misjonarze nakładają swoje dłonie na głowy zebranych i odmawiają nad nimi modlitwy, szybko wstał ze swojego miejsca, by jak najszybciej opuścić to miejsce. Wewnętrzna siła ponaglała go do ucieczki, do tego by nie odwracał się za siebie, a jeżeli zostanie przez kogoś zatrzymany, i nie ma znaczenia czy będzie to mężczyzna czy kobieta, to żeby dosłownie dał jej w mordę, aby móc dzięki temu wyjść.

Nikt jednak go nie zatrzymywał, nikt nawet na niego nie zwrócił uwagi, Diabeł bez najmniejszych problemów kierował się w kierunku wyjścia. I to właśnie wtedy coś go zatrzymało, stał jak zamurowany. Pod jego stopami rozwarła się ziemia i ujrzał obraz piekła, cierpienia i nieopisanych boleści. Gdy dramatyczna wizja dobiegła końca, a ziemia ponownie się zeszła, usłyszał przemawiający głos w jego głowie: „Jeżeli teraz stąd wyjdziesz, szatan cię zabije. Odwróć się i pójdź do tych ludzi, opowiedz im wszystko, co cię spotkało.”

I tak rzeczywiście zrobił, a na pytanie Ojca Misjonarza czy chce oddać się Jezusowi odpowiedział, padając na kolana: „Panie Jezu weź moje życie i ocal mnie.” Jak sam relacjonuje, nie było to proste, ponieważ w całym dotychczasowym życiu został tak wiele razy skrzywdzony, że zaufanie do kogokolwiek nie było możliwe. Jednak tego dnia, wziął swoje poszarpane serce w dłonie i przedstawił je Bogu, ofiarował się Mu.

Następnego dnia po przebudzeniu, zrozumiał, że został uzdrowiony nie tylko duchowo, ale fizycznie, ponieważ wszelkie ułomności i choroby wynikające z prowadzonego dotychczas życia zniknęły. Tego poranka jego ciało pachniało zapachami, jakich nigdy dotąd nie doświadczył. Dziś Diabeł, jest kochającym mężem i ojcem dwójki dzieci. Swojemu pierwszemu synowi nadał imię Zachariasz, co w języku hebrajskim oznacza Jahwe Pamięta.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.