Jednym z przejawów obecności demonicznej jest „awersja wobec Sacrum”. Omawiamy etapy powstawania tego „zjawiska”.

Udostępnij

Oczywiście chciałbym tutaj przestrzec przed przypisywaniem sobie lub innym osobom zniewolenia czy opętania zaraz po tym, jak ktoś ziewnie lub się zaśmieje. Każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień, każdego może rozboleć głowa czy żołądek. Rozpatrując zjawiska zniewolenia czy ataku przez Maleficium, konieczna jest wielka roztropność i długotrwała obserwacja. Najlepiej, jeśli w przypadku podejrzeń skonsultujemy się z kimś, kto ma w tej dziedzinie odpowiednie doświadczenia i praktykę.

„Moja mama mówiła mi, kiedy byłem dzieckiem: «Jeśli przeklinacie w nocy, diabeł przyjdzie do was, kiedy będziecie spać, jeśli nienawidzicie drugiego człowieka diabeł was dostrzeże i pokocha.» Byłem podekscytowany, ponieważ naprawdę chciałem, żeby to się stało, chciałem spotkać w swoim życiu demona. Chciałem tego bardziej niż cokolwiek innego. Dziś już wiem, że mi się udało i to jest piękne.”

Marylin Manson.

„Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.”

(Ef 6, 11-12).

Szanowni państwo awersja wobec Sacrum jest jednym z podstawowych znaków ingerencji demonicznej u danej osoby. Jego pojawienie się przy jednoczesnej obecności innych objawów sprawia, iż działanie demonów staje się bardzo prawdopodobne. Zanim jednak omówię ten objaw, chcę ponownie przypomnieć, że jedynym sposobem uwolnienia się od demonicznych obecności jest życie u boku Jezusa i jest to prawda niezaprzeczalna.

Szatan i demony wiedzą o tym najlepiej, dlatego zrobią wszystko, aby człowieka od Boga odciągnąć, pragnąc, aby człowiek porzucił praktyki religijne, zarówno te zbiorowe, jak również indywidualne. Jest bardzo istotne, aby zrozumieć, jak bardzo ważne jest nawrócenie, musi to być jednak nawrócenie szczere. Jak ważne jest wyzbycie się nienawiści , pychy i wszelkiego grzechu, jak ważne jest świadome poddanie się woli Bożej i otwarcie na działanie Ducha Świętego.

Niestety, często spotyka się ludzi, którzy pragnąc wyzwolenia, szukają dłoni, która ma większą moc. Potrafią spędzić wiele czasu na poszukiwaniu egzorcystów czy charyzmatyków, którzy dysponują „większą mocą”. A nie mają wówczas czasu na to, aby spokojnie porozmawiać z Bogiem, nie są w stanie uwierzyć, że to tylko On może ich wyzwolić a nie człowiek. Człowiek może być tylko pośrednikiem Boga. A teraz przejdźmy do meritum, to jest do tego jak przebiega i jak powstaje zachowanie, które nazywamy awersją wobec Sacrum.

Pierwszym etapem jest stopniowe odchodzenie od wiary, zwłaszcza u osoby, która jest praktykująca. Zaczyna się to zazwyczaj od pojawienia się wątpliwości na temat wiary. Człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego Bóg pozwala na zło, po co w ogóle się modlić, czy aby na pewno Bóg istnieje, pojawiają się wątpliwości, co do Jezusa. Zaczyna się kwestionować autentyczność ewangelii jako pism natchnionych. Człowiek taki zaczyna się karmić informacjami i książkami, które negują religię.

Drugim etapem jest szukanie powodów, które rozgrzeszą z niechęci do znalezienia czasu na modlitwę, do pójścia do Kościoła. Kolejny objaw to niemożliwość koncentracji i skupienia w trakcie modlitwy. Następnie można zaobserwować pogorszenie samopoczucia, ale tylko w momencie przebywania w kościele, a szczególnie, gdy odbywa się w nim nabożeństwo, w którym uczestniczy grupa osób. Dzieje się tak dlatego, że modlitwa wspólna wielu osób jest skuteczniejsza i z tego powodu demony czynią wszystko, aby nie dopuścić do uczestniczenia w niej.

Osoba nękana przez demony w takiej sytuacji czuje się zazwyczaj źle, ma omdlenia, nudności, pojawia się u niej gonitwa różnorakich myśli. Trudność taka szczególnie objawia się w przypadku uczestniczenia przez osoby nękane w spotkaniach grup modlitewnych. A teraz ważna kwestia, otóż można zaobserwować pięć charakterystycznych zachowań, które mogą być oznaką demonicznego przeszkadzania w modlitwie.

A zatem są to: niemożność ułożenia myśli, nagła skłonność do bezustannego ziewania, senność nie do opanowania, nagła potrzeba śmiania się bez powodu. Objaw ten szczególnie często jest widoczny w przypadku osób zniewolonych, które w trakcie i zaraz po modlitwie wstawienniczej potrafią śmiać się w sposób niekontrolowany. Naturalnie nie chodzi tu o wyrażanie radości. I wreszcie często pojawią się obrzydzenie do modlitwy, do najświętszego sakramentu, a także napływ wulgaryzmów.

I oczywiście chciałbym tutaj przestrzec przed przypisywaniem sobie lub innym osobom zniewolenia czy opętania zaraz po tym, jak ktoś ziewnie lub się zaśmieje. Każdy może mieć lepszy lub gorszy dzień, każdego może rozboleć głowa czy żołądek. Rozpatrując zjawiska zniewolenia czy ataku przez Maleficium, konieczna jest wielka roztropność i długotrwała obserwacja. Najlepiej, jeśli w przypadku podejrzeń skonsultujemy się z kimś, kto ma w tej dziedzinie odpowiednie doświadczenia i praktykę.


Przeczytaj również:

„Słudzy zła” złagodzili negatywny wizerunek okultyzmu w społecznej świadomości poprzez wprowadzenie go do różnych dziedzin sztuki.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

This article has 1 Comment

  1. Oczywiście jest to wersja osób, które nadal są wierzące i tak to sobie tłumaczą, jak ktoś odchodzi z kościoła (doskonale znam takie komentarze), choć nie ma to logiki i spójności, bo osoba, która przestaje „wierzyć”, przestaje chodzić do kościoła i prosić o modlitwę. Podobno jest 3000 religii i każda ma receptę na zbawienie… Ale nie o tym chciałem.
    Byłem bardzo gorącym, szczerym chrześcijaninem (nie katolikiem, choć to też przerabiałem) przez wiele lat. Wydawało się, że tak już pozostanie. Jednak odkrywając mnóstwo dowodów, to się wszystko kupy nie trzymało. W chrześcijaństwie jest taki bajzel, że się w głowach nie mieści. Czy Wy myślicie, że szatan, nie zadbał o to przez 2000 lat? Wiecie z kim mamy do czynienia? Jak wszystko jest przekręcone i zmanipulowane? Rzuciłem tym wszystkim i uwierzcie, że bez religijnej plątaniny, można mieć wspaniałe życie pełne obecności Boga. I świetny z nim kontakt. Poznawać i rozumieć go inaczej. Mówić do niego. I wiem, że to zaboli, ale odważcie się, bo warto. Jak zamkniemy oczy na tym świecie, wielu będzie cholernie zdziwionych jak to jest naprawdę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.