Jeńcy obozowi w drodze do komór zagłady. Prawda, o której się zapomina. Zło, które się przemilcza.

Udostępnij

Do komory zwykle najpierw wprowadzano kobiety z dziećmi, później mężczyzn. Gdy ofiary nie chciały wejść, przeczuwając, co je czeka – szczuto je psami. Opornych wpędzano też przy użyciu mocnych strumieni wody. Ostatecznie na wiedeńskiej sali sądowej w styczniu 1972 roku ośmiu przysięgłych odrzuciło główny zarzut postawiony architektom Oświęcimia. „Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” było jednak możliwe tylko dzięki sprawnej maszynerii zagłady. Także w sensie najbardziej dosłownym a Dejaco i Ertl znakomicie oliwili jej tryby. Bezkarnie.

,,Thule? Ależ wszystko wyszło stamtąd. Pouczenie tajne, któreśmy mogli stamtąd zaczerpnąć, pomogło nam więcej w dojściu do władzy niż dywizje SA i SS. Ludzie, którzy założyli to stowarzyszenie, byli prawdziwymi magami.’’

Alfred Rosenberg, czołowy ideolog hitlerowski.

Przez półtora roku funkcjonowania krematoriów i komór gazowych w Auschwitz uśmiercono ponad milion osób. Masowa zagłada wymagała szczegółowego planu. Fabryki zagłady miały swoich majstrów i architektów śmierci. Sobota, 1 marca 1941 roku. Rozkład zajęć reichsführera SS Heinricha Himmlera wyglądał następująco: 11:00 – odlot z lotniska Tempelhof, około 13:00 przyjazd do Gliwic, od 13:00 do 14:00 obiad w Gliwicach, około 14:00 wyjazd samochodem do Auschwitz,.

16:00 przyjazd do Auschwitz i wizyta w obozie. 17:00 wyjazd samochodem do Wrocławia na urodzinowe przyjęcie generała SS von dem Bacha, nocleg w hotelu Monopol. Podczas tej pierwszej inspekcji obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w ciągu półtorej godziny Himmler zadecydował: wybudować w Birkenau obóz dla ponad stu tysięcy jeńców wojennych. Do wykonania projektów i prac budowlanych na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau powołano samodzielną instytucję: Centralny Zarząd Budowlany Waffen SS i Policji w Oświęcimiu.

Starszy kapral SS Walter Dejaco, austriacki architekt, za namową Karla Bischoffa, kierownika Zentralbauleitung, zachęcony obietnicą szybkiego awansu stanął na czele sekcji projektowej. Począwszy od 24 października 1941 roku. Na podstawie szkiców Karla Prüfera, głównego inżyniera firmy Topf und Söhne z Erfurtu, wykonał dwa plany przyszłego krematorium. Ostatecznie jednak to Werkmann poprawił symetrię budynku i rozmieszczenie umywalni, sali składania zwłok, sali sekcyjnej oraz wymyślił zainstalowanie rynny do transportowania zwłok z parteru do podziemi.

Komin umieścił z boku. Rysunki wykonane przez Werkmanna były dokładniejsze niż Dejaco. Właśnie jego plany, przyjęte i podpisane przez Kammlera, zostały wysłane do Bauleitung w Auschwitz. Szybko ustalono kosztorys nowego krematorium, a 22 października złożono zamówienie w firmie Topf und Söhne w Erfurcie, podkreślając pilność przedsięwzięcia. Faktycznym inicjatorem tego przedsięwzięcia był zapewne sam komendant obozu Rudolf Höss, który odpowiadał za urządzenia niezbędne do realizacji masowej zagłady.

Budowę krematoriów w Brzezince rozpoczęto na jesieni 1942 roku. Spośród licznej korespondencji zachował się telegram wysłany do firmy Topf und Söhne: Potwierdzamy otrzymanie Waszej oferty na 5 sztuk potrójnych pieców, włączając w to dwa elektryczne dźwigi dla podnoszenia trupów i jeden tymczasowy dźwig dla trupów. Obstalowano również praktyczne urządzenie do podawania węgla i urządzenie dla transportu popiołu. Oczekujemy, że zarządzicie niezwłocznie wysłanie wszystkich maszyn z instalacją.’’

Wiosną i latem 1943 roku oddano cztery krematoria władzom obozowym. Dobową „wydajność” poszczególnych krematoriów określono na: krematorium I (znajdujące się w obozie macierzystym Auschwitz I) – 340 zwłok, krematorium II – 1440 zwłok, krematorium III – 1440 zwłok, krematorium IV – 768 zwłok, krematorium V – 768 zwłok. Zatem łącznie wszystkie krematoria mogły spalić w ciągu doby 4756 zwłok (niektórzy szacują, że ich wydajność była znacznie wyższa).

W ten sposób powstał największy kompleks krematoryjny w ówczesnej Europie. Liczba pieców w KL Auschwitz-Birkenau dorównała sumie wszystkich istniejących w pozostałych obozach koncentracyjnych, a instalacje były niezaprzeczalnie najnowocześniejsze. Jednak i one nie wystarczały w szczytowych momentach masowej zagłady, dlatego też planowano budowę szóstego krematorium o znacznie większej przepustowości.

Przez półtora roku funkcjonowania krematoriów esesmani zdołali zagazować ponad milion osób. Masowa zagłada była szczegółowo zaplanowana i systematycznie realizowana. Rozpoczynała się na rampie, gdzie lekarze SS dokonywali selekcji nowo przybyłych więźniów. Do krematoriów II i III wprowadzano ofiary schodami do podziemi. Tu znajdowały się rozbieralnie. Wzdłuż ścian ustawione były drewniane ławki, a nad nimi znajdowały się ponumerowane wieszaki.

W tym pomieszczeniu esesmani i członkowie Sonderkommando zapewniali ofiary, że idą do kąpieli i odwszenia, po czym polecali się rozebrać. Dla uwiarygodnienia swoich słów radzili, aby każdy zapamiętał numer wieszaka, na którym zostawia swoje rzeczy, aby po kąpieli nie miał problemów z ich odnalezieniem. Ofiarom radzono również zawiązać buty sznurówkami. Rozbieralnię łączył z komorą gazową wąski korytarz długości około pięciu metrów, a za korytarzem znajdował się obszerny przedsionek.

Tędy prowadzono ofiary do komory gazowej, nad drzwiami widniał napis „łaźnia i dezynfekcja”. Niektórzy więźniowie otrzymywali w drodze do komory kawałek mydła i ręcznik. Wewnątrz komora była otynkowana i pomalowana na biało. Pod sufitem na drewnianych klockach zamontowano sitka imitujące prysznice. Cyklon B rozprowadzano przez cztery wrzutnie o kształcie filarów, które były umieszczone w sposób zapewniający równomierne rozprzestrzenianie się trucizny.

Do komory zwykle najpierw wprowadzano kobiety z dziećmi, później mężczyzn. Gdy ofiary nie chciały wejść, przeczuwając, co je czeka – szczuto je psami. Opornych wpędzano też przy użyciu mocnych strumieni wody. Ostatecznie na wiedeńskiej sali sądowej w styczniu 1972 roku ośmiu przysięgłych odrzuciło główny zarzut postawiony architektom Oświęcimia. „Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” było jednak możliwe tylko dzięki sprawnej maszynerii zagłady. Także w sensie najbardziej dosłownym a Dejaco i Ertl znakomicie oliwili jej tryby. Bezkarnie.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.