Judasz Iskariota Cz.1 Wstęp i współczesne przeżywanie świąt Wielkanocnych.

Udostępnij

[fb_button]

12 Judasz Iskariota Cz.1 Wstęp i współczesne przeżywanie świąt Wielkanocnych
Fot. pixabay.com

Wczoraj pisaliśmy o Jezusie z Nazaretu i tym, co wiąże się ze świętami Wielkiej Nocy. Jednak istnieje też druga strona medalu tego czasu a jest nią postać Judasza, jednego z dwunastu apostołów, którego rola była zupełnie inna aniżeli pozostałej grupy. Czy zatem Judasz był ofiarą Boga, ponieważ już na samym początku został przeznaczony do czynu zdrady i wiecznego potępienia? Czy wobec tego wczorajszy artykuł był ułudą i kpiną a my mamy do czynienia z Bogiem złym, niesprawiedliwym i szukającym zemsty? Judasz kat czy ofiara, zdrajca czy bohater? Są to pytania szalenie istotne zwłaszcza w obecnych czasach. Dziś postaramy się na nie odpowiedzieć.

Nim jednak przejdziemy do sedna, chciałem w jakimś stopniu nawiązać do tego, co dziś i od kilku dni możemy obserwować w TV. Otóż święta Wielkanocne są sprowadzone do zakupów i króliczków oraz kolorowych jajek z koszyczka. Stał się to biznes szalenie dochodowy i w gruncie rzeczy postać Jezusa jest tutaj po prostu marginalizowana, w zasadzie jej nie ma. To oczywiście wypaczenie, ponieważ święta, które będziemy niebawem przeżywać to czas Jezusa z Nazaretu, czas pokonania śmierci i odkupienia rodzaju ludzkiego. To nie są króliczki, kolorowe karteczki, wstążki, prezenty, zakupy i tego typu płaszczyzna, tutaj chodzi o postać Boga Człowieka. Kogoś, kto jest ponad światem, ponad grzechem i śmiercią a jednak jest naszym bratem, mistrzem i nauczycielem, jest obok nas.

Kolejna kwestia, jaką pragnę jeszcze poruszyć przed przejściem do postaci Judasza to odniesienie się do tego, co dziś rano mogłem obserwować w jednej z relacji telewizyjnych. Otóż grupa ludzi inscenizuje mękę Jezusa. Dodatkowo, aby wczuć się bardziej w ten klimat, widzowie zakładają korony z gałązek drzew na głowę i niosą kamienie. Podobnych inscenizacji w całym kraju jest więcej, dodatkowo w grę wchodzą śpiewające chóry, mówcy, podniosłe przemówienia i coś w rodzaju show mającego na celu wywołanie w odbiorcy refleksji, jakby cisza i przemyślenia nie były drogą do refleksji, ale abstrahując od tego o to, co chciałem dodać.

Zapewne jest to forma nowej ewangelizacji, o której jest ostatnio głośno, nowej ewangelizacji zapoczątkowanej na Soborze Watykańskim II a w gruncie rzeczy na wielu płaszczyznach wypaczonej. Otóż, jeżeli przeczytamy chociażby Poemat Boga Człowieka autorstwa Jezusa z Nazaretu a spisanego przez Marię Valtorte to dojdziemy do wniosku, że w obecnych czasach Jezus najpewniej wolałby, aby ludzie najpierw rozpoczęli zmianę swojego życia na lepsze w 360 pozostałych dniach roku aniżeli w te pare dni okalających święta Wielkiej Nocy wkładali sobie gałęzie na głowę i inscenizowali Jego Mękę, a następnie powracali do grzesznego i wypaczonego życia.

Jeżeli człowiek najpierw odmieni siebie i swoje życie na lepsze to wówczas jak najbardziej może uczestniczyć w tego typu przedsięwzięciach. Otóż kiedyś człowiek nie zostanie zbawiony za to, że nosił gałęzie na głowie czy też kamienie, za to, że Chodził do Kościoła czy na różne procesje, ale przede wszystkim za to, jakim był człowiekiem. Bo zaiste można być codziennie w Kościele a można zostać potępionym, tutaj potrzeba zdrowego rozsądku i balansu między obrzędami a codziennym życiem.

Zwykli wierni a także kapłani coraz częściej popadają w taką skrajność, czy można nazwać ja dewocją? Tego nie będę rozstrzygał, jednak, na czym polega skrajność, o której myślę. Otóż w obecnych czasach bardziej stawia się na show, przepych i pewnego rodzaju inscenizację aniżeli samą refleksje i realne oraz rzeczywiste zastanowienie się nad męką, śmiercią oraz zmartwychwstaniem Jezusa. Zaiste nie potrzeba wielkich wydarzeń by zrozumieć, o co w tym akcie historii zbawienia chodzi, wystarczy siąść w ciszy własnego pokoju czy ciszy ławy Kościelnej, spojrzeć na krzyż i w skupieniu odpowiedzieć sobie na pytanie, po co oraz dlaczego? Tam gdzie nasz ludzki umysł dotrze do granic i będzie się nam mogło wydawać, że to koniec podróży ku prawdzie i zrozumieniu, wówczas sam Bóg poprowadzi nas dalej, ponieważ tam gdzie człowiek często widzi koniec, Bóg dopiero widzi początek.

Reasumując wygląda na to, że temat samego przezywania świąt Wielkiej Nocy zajął więcej miejsca aniżeli początkowo planowałem. To też jutro pochylimy się nad postacią Judasz Iskarioty. Dziś jeszcze poniżej zamieszczamy link do artykułu, który jakiś czas temu publikowaliśmy na naszej stronie a który porusza alternatywną wersję historii Judasza. Będzie to pewnego rodzaju wstęp do jutrzejszych rozważań.

Judasz Iskariota i jego ewangelia.

[fb_button]

Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.