Kościół w kryzysie jest jak światło umierającej gwiazdy. Stoimy obecnie w obliczu upadku chrześcijaństwa.

Udostępnij

Nie chodzi tylko o chrzest, ale o wyznanie prawdziwej wiary. Chodzi o to, by chcieć słuchać Kościoła, chcieć słuchać słów Jezusa Chrystusa i starać się być posłusznym Jego nauczaniu. Nie, słuchać go, a następnie chodzić przeciwstawiając się mu na każdym kroku. Szanowni Państwo, nie mówię tutaj o grzechu, wszyscy grzeszymy, wszyscy jesteśmy na tym samym pokornym łuku odkupienia, który prowadzi nas przez tak wiele upadków w kierunku zbawienia. Ale mówię o dwóch filarach wiary i praktyki. Kim jesteśmy bez nich?

Liczba katolików w „książkach na papierze” na świecie wynosi około 1,2 miliarda, ale liczba ludzi, którzy faktycznie praktykują wiarę ile wynosi? Zdziwiłbym się, gdyby to było więcej niż jedna dziesiąta tego, a mimo to niektórzy ludzie, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że uważają, że jestem zbyt hojny z tym szacunkiem. Szanowni Państwo, przyszłość katolicyzmu w chwili obecnej, rysuje się dość przygnębiająco. Wymuszone przełamanie nawyków religijnych, spowodowane PSEUDOpandemią, zrujnuje do reszty katolicyzm, przy całkowitej aprobacie i milczeniu kapłanów, biskupów i papieża Franciszka I.

Koronawirus SARS-CoV-2 powodujący chorobę Covid-19 jest pewnego rodzaju apokalipsą dla kościoła, ponieważ ujawnił on prawdziwy stan współczesnego kościoła, a stan ten okazał się być daleko posuniętym procesem szerzącej się herezji w samym centrum, w samym „łonie” chrześcijaństwa. Obecnie frekwencja w kościołach dosłownie „leży” natomiast teraz dojdzie do całkowitego załamania frekwencji i można sobie tylko dopowiedzieć, co może nastąpić jeszcze gorszego po stanie opisanym słowem: „leży”.

Stoimy w obliczu bezprecedensowego upadku chrześcijaństwa a to oznacza, że wszyscy chrześcijanie powinni wykorzystać czas, który jeszcze dzieli nas od dopełnienia się pełnego upadku chrześcijaństwa, na przygotowanie siebie, swoich rodzin i całych społeczności do tego wydarzenia eschatologicznego. Oczywiście pragniemy zauważyć, że chrześcijaństwo upadnie w sferze widzialnej, ludzkiej, klerykalnej, natomiast w sferze duchowej chrześcijaństwo nigdy nie zostanie pokonane, ponieważ jest to Ewangelia Jezusa z Nazaretu, Boga- Człowieka. A On nie opuści nigdy swojej własności, swoich wiernych.

Nastąpi dramatyczny upadek cywilizacyjnego etosu i systemu. Dla chrześcijaństwa w rozwiniętych, uprzemysłowionych krajach Zachodu, XX wiek był podobny do IV wieku dla zachodniego imperium rzymskiego: okres, w którym upadek dotarł do sedna cywilizacji, ale instytucje i zwyczaje dawnych zwyczajów nadal pozostały, ukrywając głębokość zgnilizny. Książka historyka Edwarda J. Wattsa pod tytułem: The Final Pagan Generation jest zdumiewającym opisem tego, jak świat pogańskiego Rzymu gwałtownie podupadł w IV wieku, mimo że wszystkie zewnętrzne oznaki były względnie normalne.

Już dziś jesteśmy w pewnym sensie cywilizacją postchrześcijańską, ale większość ludzi jeszcze tego nie zauważyła. Ci, którzy jednak dostrzegają prawdę powinni zająć się przygotowaniami, mającymi na celu utrzymanie „światła ewangelii” przy życiu przez długą noc, która nadchodzi a której znaki już dziś możemy wyraźnie dostrzec. Owe znaki są niczym grzmoty zwiastujące zbliżającą się burzę, zbliżającą się nawałnicę, z tym, że w przypadku dziś opisywanym, będziemy mieli do czynienia z burzą duchową, religijną i psychologiczną.

Każdą latorośl, która we mnie nie wydaje owocu, odcina, a każdą, która wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawała obfitszy owoc. Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem; Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną.”

Ewangelia według Świętego Jana.

„Kiedyś katolik, to był zawsze katolik” to coś, co usłyszysz od starszych osób i w pewnym sensie to prawda. Niemniej jednak pamiętajmy i o tym, że komu wiele zostało dane, od tego będzie się wiele wymagać. Zatem jeśli ktoś posiadał wiarę, otrzymywał sakramenty i w pewnym momencie od tego wszystkie odszedł, wówczas wcześniej czy później zostanie on pociągnięty do odpowiedzialności w sposób, w jaki ktoś, kto nigdy nie był katolikiem, nigdy pociągnięty nie będzie.

Nie chodzi tylko o chrzest, ale o wyznanie prawdziwej wiary. Chodzi o to, by chcieć słuchać Kościoła, chcieć słuchać słów Jezusa Chrystusa i starać się być posłusznym Jego nauczaniu. Nie, słuchać go, a następnie chodzić przeciwstawiając się mu na każdym kroku. Szanowni Państwo, nie mówię tutaj o grzechu, wszyscy grzeszymy, wszyscy jesteśmy na tym samym pokornym łuku odkupienia, który prowadzi nas przez tak wiele upadków w kierunku zbawienia. Ale mówię o dwóch filarach wiary i praktyki. Kim jesteśmy bez nich?


Przeczytaj również:

Wołamy do Ciebie tymi niewypowiedzianymi, lecz zapisanymi słowami: POWRÓĆ DO ŻYCIA. Żyj tą chwilą, żyj swoim życiem.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.