Mak Filiser pozostawił po sobie wzruszający list, który znalazła pielęgniarka, po jego śmierci. To trzeba przeczytać.

Udostępnij

Wszyscy się rodzimy, wszyscy umieramy, ale nie wszyscy dożyjemy starości. Jest to czas pełen skrajności, dlatego dobrze jest się nad nim pochylić, gdyż ostatecznie starość prawdopodobnie czeka mnie i Ciebie drogi czytelniku. Starość jest niczym noc, którą może oświetlić promyk światła i radość niesiona w ramionach drugiego człowieka. Każdy mrok, bez względu na to jak nie byłby głęboki, może zostać rozświetlony za sprawą uśmiechu, dobrego słowa i obecności bliskiej nam osoby.

„Wkrótce będziemy parą starych, pomarszczonych stworzeń. Nie szkodzi – im brzydsi będziemy w oczach innych, tym piękniejsi będziemy dla siebie nawzajem.”

George Eliot.

Nasze życie pisze scenariusze, jakie mało, kto byłby sobie w stanie wyobrazić. Życie to doskonały i twórczy scenarzysta oraz reżyser, o czym dziś chcemy wam przypomnieć. Gdy Mak Filiser zmarł w oddziale geriatrycznym w domu opieki, pielęgniarki uważały, że nie zostawił po sobie żadnych przedmiotów, które miałyby jakąkolwiek wartość.  Jednak podczas porządków jedna z pielęgniarek coś znalazła. To był wiersz, który napisał staruszek. Gdy zaczęła go czytać, spisane słowa całkowicie ją urzekły.

Ktoś zada pytanie o to, co może urzec w liście pozostawionym przez starego już de facto martwego za życia człowieka. Odpowiedz na to pytanie jest banalnie prosta, jeżeli tylko zrozumiemy, że ów stary człowiek przeżył kilkadziesiąt lat na tej ziemi i widział nie jedno, jego udziałem były niezliczone uczucia, radości, smutki, dramaty, wydarzenia pozytywnie zapierające dech w piersi. To wszystko składa się na osobowość starych ludzi, na ich historię życia, którą stworzyli i postawili dla nas na świadectwo.

Wiersz nosi tytuł: „Stary zepsuty człowiek”.

„Co widzisz pielęgniarko? Co widzisz? O czym myślisz, kiedy patrzysz na mnie? Zepsuty stary człowiek, niezbyt mądry, niepewnych zwyczajów, z zamglonymi oczyma? Który drybluje swoim jedzeniem i nie udziela odpowiedzi, kiedy mówisz głośno: «Żałuję, że nie chcesz spróbować!» Który wydaje się nie zauważać rzeczy, które robisz. Kto, z oporem lub nie, pozwala robić co chcesz podczas kąpieli i karmienia, wypełniając tak swój długi dzień. Czy tak właśnie myślisz, czy tak to widzisz? Zatem otwórz oczy, pielęgniarko. Nie widzisz mnie!

Powiem ci, kim jestem jak już tutaj siedzę. Jestem małym 10-letnim dzieckiem z mamą i tatą, braćmi i siostrami, którzy się wzajemnie kochają. Młodym 16-letnim chłopakiem ze skrzydłami na nogach marzącym, że niedługo spotkam swoją miłość. 20-letnim Panem Młodym, którego serce rośnie, pamiętając śluby, które składał. 25-letnią w pełni samodzielną osobą. Jestem potrzebny, aby stworzyć bezpieczny szczęśliwy dom. 30-letnim mężczyzną. Moi malcy rosną tak szybko, połączeni więzami, które będą długo trwać.

Przy 40-ce moi młodzi synowie dorośli i zniknęli, ale moja kobieta jest obok mnie i widzi jak się smucę. 50 lat i coraz więcej dzieci bawi się wokół mnie. Ponownie mamy dzieci… Moja umiłowana i ja. Ciemne dni nadeszły, moja żona nie żyje. Patrzę w przyszłość i drżę ze strachu. Moje dzieci mają już własne pociechy. Myślę, nad przeszłością i miłością, którą znałem. Teraz jestem już stary, a natura jest okrutna. To żart, bo na starość wyglądasz jak głupek.

Ciało się kruszy. Wdzięk i wigor odchodzą. Teraz mam kamień, gdzie kiedyś było serce. Ale w środku mieszka nadal młody mężczyzna. A teraz znowu moje zgorzkniałe serce pęcznieje. Pamiętam radość, pamiętam ten ból. Kocham życie i żyję na nowo. Myślę po latach, jest ich zbyt mało, odchodzimy zbyt szybko i trzeba zaakceptować fakt, że nic nie może trwać wiecznie. Więc otwórzcie oczy, ludzie. Otwórzcie i zobaczcie. Nie jestem zrzędliwym starcem. Spójrz bliżej. Zobacz MNIE!”

Wszyscy się rodzimy, wszyscy umieramy, ale nie wszyscy dożyjemy starości. Jest to czas pełen skrajności, dlatego dobrze jest się nad nim pochylić, gdyż ostatecznie starość prawdopodobnie czeka mnie i Ciebie drogi czytelniku. Starość jest niczym noc, którą może oświetlić promyk światła i radość niesiona w ramionach drugiego człowieka. Każdy mrok, bez względu na to jak nie byłby głęboki, może zostać rozświetlony za sprawą uśmiechu, dobrego słowa i obecności bliskiej nam osoby.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. en.wikimedia.org


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.