Maseczkowe samobójstwo: eksperci odkryli, że już po kilku minutach używania są one pełne bakterii, grzybów a nawet pleśni.

Udostępnij

Szanowni Państwo, dodatkowo najnowsze badania pokazują, że natężenie dwutlenku węgla pod maseczką jest skrajnie wysokie a przez to niebezpieczne, a jak wiemy maseczki noszą także dzieci, których płuca dopiero się rozwijają. W szkołach dzieją się tragedie, uczniowie mdleją, ktoś kichnie, więc zamykany jest w izolatce, dzieci boją się wysiąkać nos, więc na przerwach po kryjomu robią to w toaletach. To skandal, jak niszy się zdrowie Polek i Polaków.

Maseczki, którymi się chronimy od koronawirusa są pełne bakterii. Szokujące ustalenia naukowców zmienią Wasze postrzeganie tego codziennego przedmiotu. Jak pogodzić teraz rządowe restrykcje z faktami? Maseczki, które wszyscy musimy nosić, mają docelowo ograniczać ryzyko zakażenia się koronawirusem. Co jednak, jeśli wraz z ich założeniem narażamy się na inne choroby? Niemieccy badacze przyjrzeli się z bliska maseczkom i byli w ciężkim szoku.

Zbadali konkretnie, co osiada na nich w czasie jazdy komunikacją miejską, wyniki ich obserwacji przedstawił portal polsatnews.pl. Do analizy wzięto dwadzieścia maseczek jednorazowych, które zostały zużyte w komunikacji publicznej. Okazało się, że po takiej podróży są one pełne bakterii, grzybów, a nawet pleśni. Eksperci zgodnie twierdzą, że w wilgotnym i ciepłym środowisku, które powstaje pod wpływem oddechu, drobnoustroje i grzyby bardzo szybko się namnażają.

Specjaliści przypominają, że maseczkę należy wymieniać, kiedy tylko pod wpływem oddechu stanie się wilgotna. Żeby nie przynieść sobie większej szkody niż pożytku, trzeba pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Przede wszystkim powinniśmy mieć przy sobie zapasowe sztuki maseczek i wymieniać je często. Nigdy nie należy dwukrotnie korzystać z tej samej maseczki jednorazowej. Maseczki wielokrotnego użytku należy natomiast często prać w wysokiej temperaturze.

Jeśli będziemy korzystać z maseczek tak, jak to powinniśmy robić prawidłowo, nie stanie nam się krzywda, taka wersja obowiązuje w mediach, jednak prawda jest taka, że kto ma na to czas? Noszenie maseczek po kilkanaście w kieszeni na dzień? Kto ma na to pieniądze, jeżeli maseczkę należałoby zmieniać, co 20 minut? Wszystko sprowadza się do tego, że należałoby porzucić wszelkie dotychczasowe zajęcia i nastawić się tylko i wyłącznie na maseczki, które de facto bardziej szkodzą aniżeli pomagają.

Szanowni Państwo, dodatkowo najnowsze badania pokazują, że natężenie dwutlenku węgla pod maseczką jest skrajnie wysokie a przez to niebezpieczne, a jak wiemy maseczki noszą także dzieci, których płuca dopiero się rozwijają. W szkołach dzieją się tragedie, uczniowie mdleją, ktoś kichnie, więc zamykany jest w izolatce, dzieci boją się wysiąkać nos, więc na przerwach po kryjomu robią to w toaletach. To skandal, jak niszy się zdrowie Polek i Polaków.

Ponad to, mordowana jest Polska gospodarka, w imię testów, których skuteczność to naukowa kpina. Firmy rodzinne budowane przez lata, upadają z dnia na dzień, wielu ludzi popełnia samobójstwa ze względu na koronawirusa, ponieważ zostali napojeni lękiem płynącym z ekranów telewizora. Dochodzi do społecznej psychozy, a to wszystko w imię testów, których skuteczność to naukowa kpina. Na to nie może być zgody, tym bardziej, że Łukasz Szumowski już dziś wspomina o szczepieniach.

Na koniec chcemy przytoczyć pytanie, które coraz częściej pojawia się w sieci a brzmi ono: „Czy Łukasz Szumowski zaplanował zapalenie płuc u Polaków na jesień?” Dlaczego? Otóż po kilku miesiącach niedotlenienia, wdychania nagromadzonych bakterii, zanieczyszczeń i grzybów z maseczek, wysiądą Polakom płuca. I de facto będzie to uzasadniało wprowadzenie przymusowych szczepień, ponieważ „niezawodne” testy potwierdzą, że to koronawirus.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

This article has 13 Comments

  1. Ta cała „plandemia” i ogólna psychoza nie skończy się dopóty, dopóki Polacy nie przestaną być chciwym narodem. Lekarze dzięki temu „kontrawirusowi” mają teraz eldorado. Siedzą sobie w pozamykanych gabinetach kilka godzin i wydają diagnozy telefonicznie za co biorą kasę z NFZ-u. Po godzinach otwierają swoje prywatne gabinety za konkretną kasę od zdesperowanych. Po co więc mają powiedzieć ludziom prawdę, skoro czerpią takie kokosy na naiwniakach?

  2. albo zarazi mnie obcy albo będę chora bo zarażę sama siebie –
    nie wiem czy wolę zarazić się od własnego czy od cudzego jadu

  3. Moze jakies linki do zrodel w jezyku niemieckim lub angielskim? Chetnie przeczytam i ewentualnie opublikuje dalej ale chcialbym poznac zrodla tego artykulu z odnosnikami do rzeczywistych badan?

    Pozdrawiam
    CZK

      1. Oh muj bosze, to tak jakby maseczka nie chroniła mnie przed innymi, a innych przede mną. Gdyby tylko ktokolwiek mi powiedział coś takiego wcześniej… A nie, mówili.
        Do tego, link prowadzi do czegoś zupełnie innego niż powyższy artykuł – jedyne, co się łączy, to „nie nośmy maseczek” ale cała reszta jest już o dwóch różnych rzeczach, a i to „nie nośmy maseczek” jest dużo mniej wyczuwalne w artykule CDC, który mówi o tym, że ludzie myślą, że maseczki chronią ICH przed zarażeniem się od INNYCH i nie przejmują się niczym innym. Nie wiem czy dostanę jakieś powiadomienie, jeśli ktoś mi odpowie na ten komentarz, bo pierwszy raz jestem na tej stronie, ale mam nadzieję że przynajmniej kilka osób postanowi nie wierzyć artykułowi bez żadnych źródeł, z tak luźnymi określeniami jak „niemieccy naukowcy” a raczej zaufa medykom, którzy całe życie pracują w różnych maseczkach i – może narzekając – żyją dalej i ratują życia innym. Noście maseczki, nie zbliżajcie się do ludzi gdy nie musicie, myjcie i dezynfekujcie ręce, nie utrudniajcie życia innym. Nie mówię o słuchaniu się rządu, bo ***** *** ale jeśli cały świat od bardzo dawna nosi maseczki by chronić się przed najróżniejszego rodzaju zarazkami, wirusami itd, to i wy możecie je ponosić przez parę miesięcy – szybciej zaczniecie to szybciej skończycie, zamiast bez sensu przedłużać pandemię

        1. A tak na marginesie, to nie „my” przedłużamy kryzys „koronawirusowy”. Odpowiedzialne za ten stan rzeczy są lockdown, masowa kwarantanna i szkodliwe restrykcje wprowadzane przez rządy na całym świecie. Nota bene, pamiętam jak w połowie marca właściciel pewnego sklepu był oburzony, że tłumy ludzi robią zakupy pomimo „pandemii”. „Musimy się słuchać przez dwa tygodnie, a potem wszystko wróci do normy” – twierdził. A władze już wówczas wiedziały, że nic nie wróci do normy. I nawet tego nie ukrywały. Dlaczego więc nie posłuchała Pani rządu?

Pozostaw odpowiedź Madas Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.