Modyfikacje genetyczne i podbój kosmosu.

Udostępnij

Fot. pixabay.com

[fb_button]

Wszechświat staje się coraz bardziej osiągalny i dostępny.

Genetyka w dwudziestym pierwszym wieku osiąga szczyty, a sami naukowcy nie czekają i nie odpoczywają, lecz wytyczają nowe granice i horyzonty. Podobnie sytuacja ma się w przypadku kosmosu, gdzie jak już od nie dawna wiadomo, modyfikacje genetyczne mają pomóc w osiedleniu odległych planet i samym podboju wszechświata. Czy zatem jest to możliwe, czy może to tylko mrzonka, która miałaby większe zastosowanie w filmach takich jak Star Trek czy chociażby w serii reaktywowanych filmów Gwiezdne Wojny? Zaraz odpowiemy sobie na te dość nietypowe pytania, które z czasem stają się coraz bardziej naglące i realne.

Obecnie osiedlenie nawet niewielkiej ilości ludzi na innej planecie jest po prostu po za naszym zasięgiem, przynajmniej oficjalnie. Odległości, jakie dzielą chociażby najbliższe planety układu słonecznego od Ziemi są mimo wszystko na tyle duże, że przebycie ich dostępnymi promami kosmicznymi byłoby praktycznie niemożliwe, i bardzo nieopłacalne. Nie wspominając już o samych warunkach panujących na przykład na Marsie, które to warunku w najmniejszym stopniu nie sprzyjają człowiekowi. Obecnie jedynie słyszmy, co jakiś czas, iż naukowcy odkryli tę czy inną planetę, na której może istnieć życie, lub też warunki na niej panujące mogą sprzyjać przyszłej kolonizacji.

I tutaj na naszej drodze pojawiają się modyfikacje genetyczne. Lisa Nip z Media Lab w Massachusetts twierdzi, iż, same modyfikacje naszego genomu pozwolą człowiekowi na szybsze i bardziej efektywne próby kolonizacji planet naszego układu słonecznego, ale i tych bardziej odległych planet, które swoją budową i strukturą są najbardziej zbliżone do Ziemi. Reasumując Lisa Nip uważa, iż modyfikacje ludzkich, ale i roślinnych genów pozwolą na osiedlenie się już w niedalekiej przyszłości na innej planecie. Czy jest to zamysł realny? To zależy, ponieważ część naukowców nie zgadza się z tymi teoriami, natomiast druga cześć spogląda przychylnie na teorie Lisy Nip. W takich przypadkach to zazwyczaj czas jest tym elementem, który ostatecznie rozstrzyga czy rzeczywiście dana koncepcja czy też idea miała sens i realne możliwości realizacji.

Zatem koncepcja jest prosta, to nie dana planeta powinna być dostosowana do naszych potrzeb, ale to w pewnym sensie sam człowiek powinien wyjść na przeciw i tak zmodyfikować genom by móc osiedlić się na wybranej planecie. Amerykańcy naukowcy z NASA dostrzegają tutaj inną możliwość, w pewnym sensie złoty środek. Zatem ów złoty środek to połączenie wybranej planety, która będzie posiadać zbliżone cechy do naszej z taką modyfikacją genów by te w pewnym sensie uzupełniły i zniwelowały pozostałe braki czy też punkty sporne. Takie postępowanie ma w przyszłości zapewnić ludzkości sukces na polu podboju kosmosu.

Na koniec należy również wspomnieć o biologii syntetycznej, dzięki której zmodyfikowane geny zwierząt czy też roślin, będą bardziej odporne na promieniowanie kosmiczne czy sam upływ czasu. Będą one po prostu bardziej przydatne i prostsze w uprawie. Jeżeli na tym polu nauki w przyszłości człowiek postawi kolejny krok ku lepszej przyszłości, a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie, to prawdopodobieństwo osiedlenia innej planety niż Ziemia staje się coraz bardziej realne. Mało tego, obecnie nikt o tym nie wspomina, ale to może być czynnik, który zapoczątkuje nowy wyścig nauki i naukowców.

Kosmos jest czymś, co bardzo często wykracza po za ramy definicji i samego rozmyślania, ciężko jest go pojąć. Ale dlaczego by nie spróbować chociażby maleńkiego kawałeczka owego kosmosu zgłębić a w konsekwencji, czego postarać się o kolonizację planet nam sprzyjających. To obecnie nie jest już mrzonka czy teoria spiskowa, jest to realna możliwość, która już za naszych czasów może się w pełni zrealizować.

Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.