Moralny chaos i kryzys wiary w Kościele: głos katolicyzmu został przytłumiony, pozostawiając próżnię, którą wypełnia relatywizm.

Udostępnij

„Linie bitewne są już wyraźnie wytyczone i nie ma już wątpliwości, co do podstawowych kwestii. Odtąd ludzie będą się dzielić na dwie religie. Konflikt przyszłości będzie toczyć się między absolutem, który jest Bogiem-Człowiekiem, a absolutem, który jest człowiekiem-bogiem. Boga, który stał się Człowiekiem, i człowieka, który stał się bogiem. Nastąpi podział na braci w Chrystusie i towarzyszy antychrysta.”

„Jeśli nie byłbym katolikiem, a chciałbym zrozumieć, który Kościół w dzisiejszym świecie jest najbardziej prawdziwy, szukałbym takiego, który nie zgadza się z tym światem. Szukałbym Kościoła znienawidzonego przez świat. Jeśli bowiem w dzisiejszym świecie Chrystus przebywa w jakimś Kościele, to z całą pewnością będzie on tam znienawidzony, podobnie jak był znienawidzony za swego ziemskiego pobytu.

Jeśli więc dziś chcesz znaleźć Chrystusa, szukaj Kościoła, który nie brata się ze światem. Szukaj takiego Kościoła, którego światowcy będą usiłować zniszczyć w imię Boże, jak ukrzyżowali Chrystusa. Szukaj Kościoła, którego świat odrzuca, bo ludzie nie chcą przyjmować Chrystusa.”

Arcybiskup Fulton Sheen. Wypowiedź z roku 1957.

Czcigodny Fulton J. Sheen wygłosił prorocze przemówienie radiowe w 1947 roku, dotyczące nadchodzącej epoki, w której zasady religijne przestaną już inspirować życie społeczne, polityczne i gospodarcze. Przepowiedział przyszłość, w której człowiek zapomni o swoich zobowiązaniach wobec Boga, nałożonych dla dobra jego i całego świata. Przepowiedział czas, kiedy wiara religijna, kierowana intelektem człowieka, zostanie zastąpiona wiarą tylko w siebie: „religią bez Boga”.

Widzimy zatem wyraźnie, jak wypełnia się to proroctwo w naszych czasach, na naszych oczach. Człowiek wierząc, że jest wolny i samowystarczalny, wybiera bycie niewolnikiem swoich niekontrolowanych namiętności i nieuporządkowanego myślenia. Ta dystopia chaosu jest teraz obecna i nieustannie się poszerza. Drodzy Czytelnicy, w tym samym przemówieniu radiowym arcybiskup Sheen kontynuuje:

„Linie bitewne są już wyraźnie wytyczone i nie ma już wątpliwości, co do podstawowych kwestii. Odtąd ludzie będą się dzielić na dwie religie. Konflikt przyszłości będzie toczyć się między absolutem, który jest Bogiem-Człowiekiem, a absolutem, który jest człowiekiem-bogiem. Boga, który stał się Człowiekiem, i człowieka, który stał się bogiem. Nastąpi podział na braci w Chrystusie i towarzyszy antychrysta.”

Wpływ chrześcijaństwa na życie kulturalne, polityczne i moralne znajduje się obecnie w najniższym punkcie. Dzieje się tak, ponieważ chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm, systematycznie tracą zwolenników a dezintegracja moralna przyspiesza. Zabijanie dzieci, rozpad rodziny, pornografia, nieuporządkowane ideologie seksu i płci (gender, LGBT+) oraz nadużywanie substancji odurzających i nałogi świadczą o zaniku chrześcijańskiej moralności.

To tak, jakby wrota piekieł otworzyły się jeszcze szerzej, rozsiewając nasiona, wydając nadmiar niegodziwych owoców jak na przykład: zaciemnione intelekty, zmysłowość, zniewieściałość i złośliwość. Przykładem patologii XXI wieku może być niedawny przypadek irracjonalnego przekroczenia uprawnień sądowych, w którym kanadyjski sędzia wydał nakaz aresztowania ojca, którego „przestępstwem” było nazywanie jego biologicznej córki córką. Sędzia uznał, że ojciec nazywał ją „niewłaściwym” zaimkiem, ponieważ córka oświadczyła, że nie jest płci żeńskiej.

Budująca cywilizację i afirmująca godność antropologia Kościoła jest atakowana i niebroniona. Niż demograficzny chrześcijaństwa i utrata moralnego przywództwa Kościoła w społeczeństwie są bezpośrednio związane z kryzysem wiary. Wśród osób regularnie uczęszczających na Mszę Świętą są dowody na rosnącą ignorancję, obojętność lub jedno i drugie w odniesieniu do podstawowych doktryn Kościoła i nienegocjowalnych nauk moralnych.

Tylko w samych Stanach Zjednoczonych w kwestii aborcji większość katolików (56%) opowiada się za legalizacją. Katolicy znacząco popierają (61%) homoseksualne „małżeństwo”. Wreszcie, wśród katolików rośnie akceptacja wspomaganego samobójstwa / eutanazji, w niedawnym sondażu tylko 45% uważa, że ​​jest to wewnętrzne zło. Skandale kościelne i słabe przywództwo są przyczyną kryzysu wiary, przyczyną dryfu moralnego. Wyraźny moralny głos katolicyzmu został przytłumiony, zepchnięty w niebyt, pozostawiając próżnię, którą wypełnia relatywizm i etyka utylitarna, które nieustannie podważają ludzką godność.

Wrażenie, zwłaszcza z minionego roku, jest takie, że niektórzy biskupi i duchowni zapomnieli o swojej podstawowej misji: ratowaniu dusz. W rzeczywistości wielu poddało się rosnącej hegemonii rządów, która zagraża zorganizowanej religii, być może nieodwołalnie zacierając granicę oddzielającą kościół od państwa. Lata złego nauczania prowadzące do osłabienia i zubożenia wiary ustąpiły miejsca chaosowi i niemoralności.


Przeczytaj również:

Rok 2006 i dziejowe przemówienie Benedykta XVI w Ratyzbonie: ,,Wiara, rozum i uniwersytet. Wspomnienia i refleksje.’’


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.