Na świecie dzieje się wiele rzeczy, jakie wcześniej miejsca nie miały. Dzieją się one tylko i wyłącznie za „naszego pokolenia”.

Udostępnij

W naszym życiu panowało światło, i żaden mrok z otaczającego nas świata, nie mógł go przyćmić, albowiem nie ma takiej ilości mroku, która mogłaby sprawić, że „ściemni” on nawet pojedynczy płomień świecy. NIE MA TAKIEGO MROKU. Zatem ruszamy Drodzy Czytelnicy, ruszamy dalej Drodzy Przyjaciele, ruszamy dalej z podniesionym czołem i „iskrą w oku” ku nadciągającej przyszłości, ku lepszej przyszłości o która już dziś musimy zadbać.

Na świecie dzieje się wiele rzeczy, jakie wcześniej miejsca nie miały. Dzieją się one tylko i wyłącznie za „naszego pokolenia”. Część z nich zapamiętujemy a o innych zapominamy. Jedne z nich są przyjemne inne z kolei „mniej przyjemne”. To wszystko sprawia, że poznajemy tak naprawdę co jesteśmy warci, i że w gruncie rzeczy potrafimy więcej niż sądziliśmy oraz, że jesteśmy silniejsi aniżeli sądziliśmy.

Historie „oparte na faktach”, nasze indywidualne historie „naszego życia”, tak odmienne a jednak w jakimś stopniu przeplatające się i tworzące „globalną świadomość”. Wzajemnie uczymy się, nie tylko na własnych błędach ale i na potknięciach innych ludzi. Uczymy się którędy podążać a które ścieżki omijać. I w ten sposób podążamy ku kolejnym dniom naszego życia, kolejnym miesiącom, latom i wreszcie ku nadciągającej wieczności.

Budzące grozy „odgłosy pandemii”, zakaz lotów, niemożność powrotu do domu. Tak… Pamiętam to wszystko, pamiętam jak gdyby całe to „szaleństwo” zaczęło się wczoraj. Ale jednak wiedziałem i wiedziały o tym miliony ludzi na całym świecie, że „musimy przeżyć i to”. I przeżyliśmy, udało się nam, to nas wzmocniło i wielu śpiących w jednej chwili przebudziło. Czy było warto? W wielu przypadkach tak i z „kontrolowanego zła” uczyniono „nieskończone dobro”.

I wreszcie bez względu na to czy wierzyliśmy w to „szaleństwo” czy też nie, to jednak był to katalizator przebudzenia, który sprawił, że ja nie jestem już tym samym człowiekiem co przed „wydarzeniem”. Może zabrzmi to bardzo nieskromnie, ale czuje po sobie, że bardzo się rozwinąłem duchowo, zacząłem dostrzegać rzeczy o których wcześniej nawet nie śniłem. Zacząłem rozumieć i łączyć w całość otaczającą mnie rzeczywistość, mój horyzont patrzenia poszerzył się a „wzrok duchowy” niesłychanie wyostrzył. Mam nadzieję i wierzę w to, że w Waszym życiu jest podobnie, tak samo a może i jeszcze większego „rozwoju” doświadczyliście.

Pamiętam i nigdy nie zapomnę tej lekcji, której wielu nie ukończyło, zbyt wielu odeszło, ale teraz ja i Wy powracamy do codzienności, powracamy wzmocnieni i wzbogaceni o nową wiedzę i doświadczenia. Powracamy z granicy oddzielającej życie i śmierć, albowiem czym były te lata „pandemii” jeżeli właśnie nie balansowaniem na linie pomiędzy życiem a otchłanią? Powracamy i JESTEŚMY GOTOWI.

Powracamy do naszych miast, wiosek, naszych Ojczyzn, naszych rodzin, naszych spraw codziennych, do tego wszystkiego co stanowi o nas, co nas definiuje. Wracamy w te same miejsca ale już nie jesteśmy tacy sami. W prawdzie „świat wyłączono” i rozpoczęła się operacja „strach i lęk” to my, to ja i wy, nie poddaliśmy się temu jakże negatywnemu odczuciu. Wiedza i świadomość prawdy uwolniły nas z okowów zniewolenia.

W naszym życiu panowało światło, i żaden mrok z otaczającego nas świata, nie mógł go przyćmić, albowiem nie ma takiej ilości mroku, która mogłaby sprawić, że „ściemni” on nawet pojedynczy płomień świecy. NIE MA TAKIEGO MROKU. Zatem ruszamy Drodzy Czytelnicy, ruszamy dalej Drodzy Przyjaciele, ruszamy dalej z podniesionym czołem i „iskrą w oku” ku nadciągającej przyszłości, ku lepszej przyszłości o która już dziś musimy zadbać.


Przeczytaj również:

„Olać przekaz medialny”. Proponuje „położyć lagę” na całej długości jeżeli chodzi o ten cały „szlam i syf” wylewający się z mainstreamu.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.