Niemcy ponownie używają określenia „polski obóz zagłady”. Schizofrenia historyczna trwa nadal.

Udostępnij

Aż trudno uwierzyć, że organizatorzy nie napisali o tym, że Rudolf Hoess był Polakiem, bo skoro wedle niemieckiego toku rozumowania niemieckie obozy zagłady są obozami polskimi, to zapewne Hoess również nie był Niemcem a Polakiem, podobnie Adolf Hitler. Na koniec można również pokusić się o stwierdzenie, że to nie Niemcy w demokratycznych i wolnych wyborach wynieśli Adolfa Hitlera do władzy, lecz Polacy. Cóż, do takich chorych absurdów prowadzi nas polityka historyczna Niemiec, naszego przyjaciela z zachodu.

,,Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa (…) Znając historię łatwiej zrozumieć teraźniejszość i można lepiej przygotować się na przyszłość.’’

Frederic Joliot-Curie. Francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla.

Niemcy to kraj wysoce przyjaźnie nastawiony względem Polski, świadczy o tym chociażby II wojna światowa, czy obecna sytuacja w UE, gdzie po przez unijne instytucje Berlin wywiera wpływ na Rzeczpospolitą pod względem ekonomicznym, kulturowym a także propagandowo informacyjnym. Wystarczy wspomnieć kwestię przymusowej relokacji imigrantów. Zatem nasz przyjaźnie nastawiony sąsiad w ostatnim czasie zapadł na poważną chorobę schizofrenii historycznej.

Niemiecka produkcja filmowa Walkiria z roku 2008 doskonale oddaje to, o czym piszemy. A zatem, wmawianie społeczności międzynarodowej, że naród Niemiecki był pierwszą ofiarą nazizmu, a Polacy to bardziej sprawcy aniżeli ofiary. Dodatkowo można dodać niektóre wypowiedzi znanych Polaków w mediach niemieckich. Profesor Bartoszewski w wywiadzie udzielonym tygodnikowi Die Welt stwierdza dosłownie, iż w czasie wojny bardziej obawiał się Polaków aniżeli Niemców.

Powróćmy jednak do schizofrenii historycznej u naszego zachodniego sąsiada. Otóż Niemcy po raz kolejny użyli kłamliwego określenia „polski obóz zagłady”. Rzecznik ambasady RP w Berlinie, zapewnił, że placówka podjęła natychmiastową interwencję w tej ohydnej sprawie. Natychmiastowe działanie jest szalenie ważne, ponieważ dochodzimy do sytuacji, w której sprawca i główny kat wojenny, to jest Niemcy, w sposób całkowicie niegodziwy i amoralny z premedytacją obwiniają naród Polski, który de facto był największym poszkodowanym II wojny światowej, o utworzenie polskich obozów zagłady.

Drodzy Czytelnicy, w miejscowości Connstatt pod Stuttgartem odbędą się 9 listopada ważne uroczystości związane z kolejną rocznicą tak zwanej Nocy Kryształowej, czyli pogromem niemieckich Żydów. Organizatorzy na szeroko rozpowszechnionej ulotce postanowili zamieścić informację, że Auschwitz-Birkenau był polskim obozem zagłady. W niemieckiej ulotce czytamy, że w „polskim obozie zagłady Auschwitz-Birkenau komendant obozu Rudolf Hoess latem 1941 roku rozpoczął masowe mordy na sowieckich jeńcach wojennych z wykorzystaniem cyklonu B.’’

Aż trudno uwierzyć, że organizatorzy nie napisali o tym, że Rudolf Hoess był Polakiem, bo skoro wedle niemieckiego toku rozumowania niemieckie obozy zagłady są obozami polskimi, to zapewne Hoess również nie był Niemcem a Polakiem, podobnie Adolf Hitler. Na koniec można również pokusić się o stwierdzenie, że to nie Niemcy w demokratycznych i wolnych wyborach wynieśli Adolfa Hitlera do władzy, lecz Polacy. Cóż, do takich chorych absurdów prowadzi nas polityka historyczna Niemiec, naszego przyjaciela z zachodu.

,,Szczerze doceniamy inicjatywę upamiętnienia rocznicy wybuchu II wojny światowej i walkę z przejawami antysemityzmu i rasizmu, ale przykre jest to, że przy okazji rocznicy tak tragicznego wydarzenia jak Noc Kryształowa niemieccy organizatorzy w swoim zaproszeniu piszą, że KL Auschwitz-Birkenau był jakoby polskim obozem zagłady.’’

Powiedział Dariusz Pawłoś.

Cezary Gmyz, korespondent TVP w Niemczech, zwrócił uwagę, że nieprawdziwe sformułowania dotyczące obozów koncentracyjnych są jednak powtarzane za Odrą coraz rzadziej. Jak wskazał, jest to efekt działalności polskiej dyplomacji: ,,Ostatnio rozmawiałem z redaktorem niemieckiego tygodnika, który powiedział, że pięć minut wisiało na ich stronie określenie »polskie obozy koncentracyjne«. Wściekli byli nawet niemieccy czytelnicy, którzy zarzucili redakcji zakłamywanie prawdy historycznej.’’ Powiedział Gmyz.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. en.wikimedia.org


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.