Niewielu słyszało o miejscu nazywanym: „Wyspa Zarazy”. Prawda jest taka, że grozi nam morderczy patogen a pytanie brzmi: „co z tym zrobimy?”

Udostępnij

Wyspa stała się cmentarzyskiem dla chorych małp, które są tam przetransportowane przez człowieka. Marburg, HIV, Ebola, na tej wyspie wszystkie te wirusy się mieszają. To piekło tylko czeka, aby rozpętać się na Ziemi. Jaką nazwę nosi to miejsce? Tamtejsi mieszkańcy zwą ją „Wyspą Zarazy.” Drodzy Czytelnicy, potwory istnieją, a są nimi śmiertelnie groźne filowirusy, które wcześniej czy później powrócą, jeżeli wojskowe laboratoria nie zaprzestaną dalszej zabawy w „Boga”.

Żyjemy w czasach, w których człowiek jest zdolny do zniszczenia populacji całej planety i jak się okazało w ostatnim czasie, zniszczenie to nie musi nastąpić po przez detonację setek bomb jądrowych, lecz stworzenie szczepu wirusów, który zmiecie ponad 90% populacji ludzkiej. W ostatnim czasie powstaje coraz więcej filmów obrazujących postapokaliptyczne scenariusze, w których nieznane wirusy doprowadzają do pandemii a następnie globalnej apokalipsy.

Należy zadać sobie pytanie czy są to tylko scenariusze wymyślone w głowach scenarzystów, czy coś więcej, a mianowicie ewentualna możliwość, której prawdopodobieństwo realizacji rośnie z czasem. Wojskowe laboratorium w Fort Detrick a także laboratorium wojskowe w Wuhan to miejsca zarazy, można użyć takiego sformułowania ze względu na to, że to właśnie w tego typu laboratoriach czwartego stopnia, przechowywane są najgroźniejsze filowirusy, na które nie ma lekarstwa.

To w tych laboratoriach naukowcy przeprowadzają badania prowadzące do mutacji już istniejących wirusów a także filowirusów. Powstające patogeny stanowią śmiertelne zagrożenie dla całej cywilizacji, a jednak, wojsko nadal przeprowadza badania w tej materii. Świat został usytuowany na beczce prochu, SARS, Ebola, Marburg, są to filowirusy, które mogą zakończyć nasze istnienie, zatem zamiast dokonać ich zniszczenia, przechowuje się je i prowadzi badania.

Ta eugeniczna „zabawa” kosztowała już życie milionów istnień ludzkich, a jednak nikt nie powiedział dość. Czy zatem świat oszalał, ponieważ świadomie podąża w kierunku końca? Czym są filowirusy? To grupa najbardziej niebezpiecznych wirusów obejmująca między innymi wirus: Marburg oraz Ebola. Są one identyczne pod względem cech morfologicznych, ale różnią się cechami biologicznymi i antygenowymi.

Wirusy te są przyczyną poważnych i trudnych w leczeniu, występujących endemicznie na obszarze głównie Afryki gorączek krwotocznych (VHF). W przypadku choroby marburskiej śmiertelność wynosi, co najmniej 30%, natomiast u Eboli waha się ona w zależności od odmiany wirusa od 50%- 90%. Zatem czy macie pojęcie ilu ludzi straciłoby życie, gdyby „zawartość” Fortu Detrick wydostała się na zewnątrz? Teoretycy tak zwanych spisków szacują, że około 90% populacji zmarłoby w ciągu kilku tygodni, a o antidotum można jedynie pomarzyć.

Grozi nam morderczy patogen a pytanie brzmi: co z tym zrobimy? Afryka to miejsce wylęgania się wielu filowirusów, które tam tworzą się i tam pozostają. Filowirus Ebola jeszcze w ubiegłym wieku atakował jedynie zwierzęta, a konkretnie małpy, jak donoszą niezależne publikacje naukowe, to w laboratoriach doprowadzono do mutacji Eboli, przez co jest ona zdolna atakować również człowieka. Podobnie z koronawirusem wywołującym tak zwany zespół Covid-19.

Ten koronawirus powstał na bazie filowirusa SARS w chińskim laboratorium w Wuhan, skąd się wydostał. Tutaj również niezależni naukowcy nie mają złudzeń, doszło do ingerencji człowieka w budowie tego koronawirusa, ponieważ jeszcze kilka lat temu nie był on w stanie atakować ludzi i przebywał wyłącznie wśród nietoperzy. Naukowcy zabawiający się w „Boga” dokonali ewolucji tego koronawirusa.

W pierwszym etapie pozwolili mu przejść z nietoperza na świnie, która ma wiele organów podobnych do ludzkich, jeżeli chodzi o budowę. Kolejnym krokiem było przeniesienie koronawirusa ze świni na człowieka. Raz jeszcze podkreślmy, zespół z Wuhan przy współpracy z badaczami pracującym w Fort Detrick stworzyli tę śmiertelną hybrydę. Zatem gdzie tu sens i logia, mutować śmiertelnie groźne filowirusy, tak by mogły one zabijać człowieka? To jest współczesna nauka?

Pojawienie się HIV, Eboli oraz innych wirusów jest konsekwencją badań eugenicznych, prowadzonych w laboratoriach wojskowych. „Nowe” wirusy są poddawane mutacjom, są przenoszone i ponownie poddane mutacjom, ale kiedy wydostają się z laboratoriów są silniejsze niż kiedykolwiek. Na koniec chcemy wspomnieć o pewnej niewielkiej wyspie w Afryce, która jest śmietniskiem dla handlarzy zainfekowanymi małpami, które początkowo trafiają do laboratoriów a następnie na wyżej wspomnianą wyspę.

Wyspa stała się cmentarzyskiem dla chorych małp, które są tam przetransportowane przez człowieka. Marburg, HIV, Ebola, na tej wyspie wszystkie te wirusy się mieszają. To piekło tylko czeka, aby rozpętać się na Ziemi. Jaką nazwę nosi to miejsce? Tamtejsi mieszkańcy zwą ją „Wyspą Zarazy.” Drodzy Czytelnicy, potwory istnieją, a są nimi śmiertelnie groźne filowirusy, które wcześniej czy później powrócą, jeżeli wojskowe laboratoria nie zaprzestaną dalszej zabawy w „Boga”.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. cbc.news


 

This article has 1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.