Odmowa walki ze Złem zainfekowała dużą część Hierarchii Kościoła Katolickiego, czyniąc go wrogiem Boga i człowieka.

Udostępnij

Bluźniercze procesje, które paradują ulicami stolic całego świata a które dosięgły już także punktu bluźnierstwa i niegodziwego wyszydzania Ofiary naszego Pana w Świętym Mieście uświęconym krwią apostołów Piotra i Pawła, są witane przez „najemników wypaczenia” sekty soborowej z otwartymi rękoma. Kościół milczy w obliczu świętokradczych błogosławieństw par homoseksualnych, ale potępia tych, którzy chcą pozostać wierni nauce Zbawiciela, jako „sztywnych fundamentalistów chrześcijańskich”.

Wrogowie naszej duszy są zawsze tacy sami, a sidła, które na nas zastawiają, są zawsze takie same. Świat ze swoimi pokusami; ciało, zepsute przez grzech pierworodny i skłonne do zła; i Diabeł, odwieczny wróg naszego zbawienia, który używa ciała, aby nas oblegać. Dwaj wrogowie zewnętrzni i jeden wewnętrzny, zawsze gotowi wpędzić nas w chwile nieuwagi, słabości. Ci duchowi wrogowie towarzyszą każdemu z nas od niemowlęctwa do starości i całej ludzkości przez pokolenia i całe wieki.

Sprzymierzeńcami, na których możemy liczyć w walce ze światem, ciałem i diabłem, są Łaska Boża, częste przyjmowanie Sakramentów, praktykowanie Cnót, modlitwa, pokuta, rozważanie Rzeczy Ostatecznych, rozważanie Męki Pana i życie w Jego obecności. Ktoś może powiedzieć, że to nie ma najmniejszego sensu, ale tak naprawdę życie bez Boga nie ma sensu i staje się beznadziejnym trwaniem w puste istnienia.

Szanowni Państwo, w tej zbuntowanej i zdechrystianizowanej epoce, w której społeczeństwo nie tylko nie pomaga nam w dążeniu do ostatecznego celu, ale wręcz robi wszystko, aby nas od niego odciągnąć, władza cywilna każe nam podążać za światem, zaspokajać pragnienia ciała i służyć wrogowi rasy ludzkiej. Jest to autorytet przewrotny i wypaczający, który zawiódł w swoim obowiązku rządzenia i kierowania ciałem społecznym w celu doprowadzenia jednostek do wiecznego zbawienia. Ziemska władza zaprzecza wiecznemu zbawieniu, odrzuca Boskiego Autora i adoruje przeciwnika.

Nic więc dziwnego, że ta odstępcza nowoczesność, w której bezprawne działanie jest normą, a występek jest przykładem do naśladowania, chce zlikwidować wszelki ślad Boga i Dobra w społeczeństwie i w jednostkach, zawierając piekielny pakt ze światem, ciałem i diabłem. Widzimy to, co dzieje się w bezczelnej promocji sodomii, wypaczeniu występku we wszystkich jego najbardziej nikczemnych formach oraz w szyderstwie z czystości, prawości i cnoty.

Ale jeśli dzisiaj nasza codzienna walka z naszymi wrogami musi również obejmować tytaniczny wysiłek walki z państwem, które to państwo powinniśmy uważać za naszego przyjaciela, ale zamiast tego to samo państwo działa na nas w celu zepsucia człowieka od jego najmłodszych lat, to taki obraz może druzgotać. Obserwujemy jak coraz to nowsi zdrajcy i najemnicy przyłączają się do tego oblężenia: niegodziwi pasterze, którzy nadużywają świętego autorytetu otrzymanego od naszego Pana, coraz częściej popychają ludzi do potępienia, przekonując nas, że to, co do wczoraj było uważane za grzeszne i niegodne, już dziś może być akceptowalne.

Duch doczesny, zniewolenie pożądliwością i – co jeszcze poważniejsze – odmowa walki ze Złem zainfekowała dużą część Hierarchii Kościoła Katolickiego, aż do najwyższych szczebli, czyniąc go wrogiem Boga, Jego Prawo i nasze dusze. Jak to się stało z władzą świecką, tak i władza religijna zrzekła się swej właściwej roli, wyrzekając się tego samego celu, dla którego była chciana przez Opatrzność Bożą dla zbawienia całej ludzkości.

Nowość tego wypaczenia władzy, zwiastującego epokowe starcie czasów ostatecznych, polega właśnie na zepsuciu pasterzy i na tym, że poszczególni wierni, jako trzoda bez przywódcy, muszą heroicznie przeciwstawić się atakowi na Cytadelę na kilku frontach, na których zostali porzuceni przez swoich przywódców, którzy w tym samym czasie otwierają bramy i pozwalają wkroczyć hordom wroga w celu eksterminacji nas.

Jeszcze nie tak dawno, bo kilkanaście lat temu Kościół wciąż podnosił, być może z mniejszym przekonaniem, ale zawsze wierny swojemu boskiemu mandatowi, głos niezmiennego Magisterium, by potępić legitymizację zachowań wewnętrznie nieuporządkowanych (ideologia tender oraz LGBT). W trosce o wieczne zbawienie dusz, Kościół dostrzegał, jakie nieszczęścia spotkają społeczeństwo, jeśli przyjmie ono styl życia całkowicie sprzeczny z Prawem Naturalnym, Przykazaniami i Ewangelią.

Pasterze potrafili być odważnymi obrońcami Dobra, a Papieże nie bali się stać obiektem niestosownych ataków tych, którzy widzieli w nich „katechon”, który przez wieki zapobiegł ostatecznemu zepsuciu świata i ustanowieniu panowania Antychrysta. Dziś ta heroiczna walka – o której dowiedzieliśmy się, że została już osłabiona przez rozległe wewnętrzne zepsucie biskupów i księży – wydaje się już nie mieć sensu.

Ten, który siedzi w Rzymie (począwszy od Bergoglio, nazywanego potocznie papieżem), jest otoczony przez niemoralne osoby, które mrugają okiem do ruchów LGBTQ+. Nie ma już odwagi; nie ma już wierności Chrystusowi; i doszło do insynuacji, że jeśli Bergoglio był w stanie zmienić doktrynę o karze śmierci – rzecz niesłychana – z pewnością będzie również w stanie zalegalizować sodomię w imię organizacji charytatywnej, która de facto nie ma nic wspólnego z Bogiem.

Bluźniercze procesje, które paradują ulicami stolic całego świata a które dosięgły już także punktu bluźnierstwa i niegodziwego wyszydzania Ofiary naszego Pana w Świętym Mieście uświęconym krwią apostołów Piotra i Pawła, są witane przez „najemników wypaczenia” sekty soborowej z otwartymi rękoma. Kościół milczy w obliczu świętokradczych błogosławieństw par homoseksualnych, ale potępia tych, którzy chcą pozostać wierni nauce Zbawiciela, jako „sztywnych fundamentalistów chrześcijańskich”.

Na koniec, w obliczu katastrofy, jaka dosięgła Kościół zachęcam wielu wiernych, którzy są zgorszeni i zdezorientowani odstępstwem pasterzy, aby pomnożyli swoje modlitwy, prosząc Boga, aby raczył nawrócić najemników, prowadząc ich z powrotem do Siebie i do wierności Jego boskiej nauce. Módlmy się do Najświętszej Matki, Dziewicy Dziewic, aby wzbudziła uczucie pokuty w sługach zepsutych przez grzech i nieczystość, aby rozważyli oni grozę swoich grzechów i straszliwy ból, który ich czeka, jeśli się w porę nie nawrócą.


Przeczytaj również:

Czasy Ostateczne: letniość Kościoła, ujawnienie się Antychrysta oraz przyjście Eliasza i Henocha, dwóch Świadków Boga.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.