PILNE: Badania dowodzą skuteczności Amantadyny w leczeniu COVID-19. Co więcej działa ona na liczne mutacje SARS-CoV-2.

Udostępnij

Badacze wykazali, że Amantadyna w odpowiednio wysokich stężeniach hamuje replikację koronawirusa SARS-CoV-2. Co więcej, w opinii badaczy Amantadyna jest lekiem, który może działać również na znane nam liczne mutacje SARS-CoV-2. Jak się okazuje, ten dokładnie przebadany, a do tego bardzo tani lek jest inhibitorem wiroporyn czyli – białka E wirusa SARS-CoV-2 oraz białka określanego, jako: Orf10.

Kolejne badanie wykazało potencjalną skuteczność amantadyny w leczeniu COVID-19. W najnowszym numerze czasopisma „Viruses”, naukowcy z podlegającego pod niemieckie Ministerstwo Zdrowia – Instytutu Roberta Kocha w Berlinie we współpracy z profesorem Wojciechem Danyszem, opublikowali interesujący raport pt.: „Amantadine inhibits SARS-CoV-2 in vitro”, czyli „Amantadyna hamuje SARS-CoV-2 in vitro.” Dotyczący potencjalnej skuteczności amantadyny w zwalczaniu koronawirusa SARS-CoV-2.

Autorzy niedawno opublikowanego badania przetestowali w warunkach in vitro antywirusową skuteczność amantadyny w komórkach Vero E6 zakażonych SARS-CoV-2. Naukowcy udowodnili skuteczność leku w dwóch oddzielnych eksperymentach, z zastosowaniem stężenia hamującego – IC50, będącego miarą aktywności cytotoksycznej substancji, znajdującego się pomiędzy zakresem wartości 83 a 119 uM.

Chociaż zastosowane w badaniu stężenia amantadyny istotnie przekraczają terapeutyczne stężenia leku po jego doustnym lub dożylnym podaniu, co może wiązać się z potencjalną toksycznością leku, to zdaniem autorów raportu miejscowe podanie amantadyny poprzez wziewne podanie jej w postaci inhalacji lub zastosowanie kropli donosowych zawierających lek może skutkować osiągnięciem wystarczającego terapeutycznego stężenia amantadyny w nabłonku dróg oddechowych bez zbyt dużej ekspozycji ogólnoustrojowej. Dzięki temu możliwe będzie uniknięcie jej potencjalnej toksyczności, której przyczyną mogą być zbyt duże dawki leku podane doustnie lub dożylnie.

W badaniu posłużono się jedną z linii komórkowych Vero, które po raz pierwszy zostały wyizolowane przez naukowców z japońskiego Uniwersytetu Chiba w 1962 roku z nerki dorosłego osobnika małpy afrykańskiej z rodziny koczkodanowatych. W wyniku pasażowania linii komórkowych, m.in. w amerykańskim Laboratory of Tropical Virology, National Institute of Allergy and Infectious Diseases i National Institutes of Health oraz w The Global Bioresource Center uzyskano komórki, dzięki którym możliwa stała się m.in. produkcja szczepionek przeciwko chorobom wirusowym, a także wykorzystanie ich do celów badań naukowych w mikrobiologii oraz biologii komórkowej i molekularnej.

Badacze wykazali, że Amantadyna w odpowiednio wysokich stężeniach hamuje replikację koronawirusa SARS-CoV-2. Co więcej, w opinii badaczy Amantadyna jest lekiem, który może działać również na znane nam liczne mutacje SARS-CoV-2. Jak się okazuje, ten dokładnie przebadany, a do tego bardzo tani lek jest inhibitorem wiroporyn czyli – białka E wirusa SARS-CoV-2 oraz białka określanego, jako: Orf10.

Na chwilę obecną zidentyfikowano niewiele mutacji lub nie zidentyfikowano ich wcale w białku E lub Orf10 w zmutowanych liniach SARS-CoV-2 pobranych od pacjentów w Indiach. W przypadku wariantu B.1.1.7 wirusa, określanego, jako wariant brytyjski, który obecnie dominuje w krajach Europy, w tym w Polsce, jak piszą autorzy dotychczas nie znaleziono mutacji ani w białku E, ani w Orf10.

Jednak zdaniem autorów naukowego raportu pomocne w leczeniu COVID-19 może być stosowanie jedynie wyższych stężeń amantadyny w postaci donosowej lub inhalacyjnej, które według wyników uzyskanych przez nich badań są znacznie bardziej skuteczne, niż dopuszczalne maksymalne dawki tego leku podawane w formie dożylnej lub doustnej.

We wnioskach swojego raportu naukowcy jednak słusznie zauważyli, iż w innym, niedawno zakończonym badaniu prowadzonym z użyciem żabich oocytów zaobserwowano aż 77% hamowanie kanału jonowego białka E wirusa SARS-CoV-2 przy znanym nam terapeutycznym stężeniu 10 uM amantadyny, co wydaje się być nawet jeszcze silniejszym mechanizmem działania leku na koronawirusa, w porównaniu do hamowania ogólnej replikacji wirusa, w bardziej złożonej hodowli komórek eukariotycznych, przy wysokich stężeniach IC50 wynoszących od 83 do 119 uM przetestowanych przez badaczy w opublikowanym raporcie.

W opinii autorów powyższe przesłanki stanowią niepodważalny argument przemawiający za skutecznością inhibitorów wiroporyn, do których zaliczana jest m.in. Amantadyna. Przy okazji warto nadmienić, że w przeprowadzonych wcześniej badaniach, wykazano, iż u pacjentów otrzymujących regularnie doustnie dawkę 600 mg amantadyny/dobę stwierdzono jej stężenie w osoczu sięgające 14,6 µM.

Jednak według aktualnej ulotki leku, dawka maksymalna z uwagi na jego potencjalną toksyczność nie powinna przekraczać 400 mg/dobę. Taką właśnie wstępną dawkę w leczeniu COVID-19 zaleca w jednym z opracowanych przez siebie schematów specjalista chorób płuc – doktor Włodzimierz Bodnar z Przemyśla. Zgodnie z jego obserwacjami oraz spektakularnymi efektami leczenia, dawka ta wydaje się być minimalną dawką, która skutecznie zapoczątkowuje proces powrotu do zdrowia osób z COVID-19.


Przeczytaj również:

W kwestii tak zwanych „szczepień” na COVID-19 w Polsce, nie tyle złamano wszelkie normy, ale wdeptano je w ziemię.


Źródło: www.medexpress.pl

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.