Polowanie na czarownice i współczesne wypaczenie prawdy o istocie zła. „Oni” chcą abyś postrzegał demona jako przyjaciela.

Udostępnij

Zło istnieje, czarownice także istnieją i współcześnie wyglądają one całkowicie inaczej od postaci przedstawionych w filmach. Dlatego pamiętajmy, że zło nie śpi, zło ma swoją cenę, zło poszukuje, krąży wokół ludzi by ci skuszeni jego pozornym pięknem, zaciągnęli dług. Dług w postaci władzy, bogactwa, pomyślności, sławy. Jednak to wszystko i wiele więcej stanowi jedynie pierwszą część „nieziemskiej umowy”, ponieważ ta druga ujawnia się z czasem i pochłania całkowicie życie danego człowieka.

Pakty z demonem (szeroko pojęte obcowanie ze złem), czy też bliżej nieokreślonym bytem duchowym (jak woli to określać mainstream) stały się w XXI wieku czymś, co możemy określić mianem: „codzienności”. Czasem ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że wezwały „mroczne siły” do swojego życia, czy to po przez przekleństwa, złorzeczenie, czy też po przez wypowiadanie odruchowych zdań typu: „niech cię diabli” lub „oby cię piekło pochłonęło”.

Tego typu formy nie pozostają niezauważone przez zło. To z kolei prowadzi nas do tematu tak zwanych czarownic, o których chcemy dziś kilka zdań napisać. Polowaniami na czarownice zajmowali się inkwizytorzy i władze świeckie. Wielu sędziów, wydając wyroki skazujące, sugerowało się katolickim traktatem na temat czarownictwa, spisanym przez dominikańskiego inkwizytora Heinricha Kramera, zatytułowanym: „Młot na czarownice”, który stanowił kompendium ówczesnej wiedzy z dziedziny demonologii i czarownictwa.

W średniowieczu i wczesnym okresie nowożytnym strach przed czarną magią wpisywał się w bolączki życia codziennego. Za głód, choroby oraz wiele innych nieszczęść obwiniano osoby, które podejrzewano o uprawianie czarów i konszachty z diabłem. Oczywiście wiele z tych przypadków było jawnym kłamstwem, herezją i zaprzeczeniem dla prawdy i dla samej istoty sprawy, jaką jest kwestia związana z demonologią.

Inkwizycja w znacznym stopniu przyczyniła się do ośmieszenia wiary w istnienie zła osobowego, co jest wielkim sukcesem piekła. Dziś ten sukces sięga szczytów, na przykład serial „Lucyfer” pokazuje, że tytułowy demon to w zasadzie „fajny gość”. Inny przykład dotyczy „tabliczki ouija”, dzięki której każdy może nawiązać kontakt z demonem, ale wyżej wspomnianą tabliczkę traktuje się jako niewinną grę! Z takimi wypaczeniami mamy dziś do czynienia.

Dlatego też należy wyraźnie stwierdzić, że histeryczne prześladowanie domniemanych czarownic – jak żadne inne zagadnienie – aż do naszych czasów obrosło i nadal obrasta w przerażające przesądy i uogólnienia. Wciąż natrafiamy na karykaturę mrocznego Wielkiego Inkwizytora, patrzącego groźnie z góry na półnagą kobietę, podglądaną przez lubieżnych mnichów, po tym jak okrutnie torturowali ją brutalni parobkowie. Takie spekulacyjne opisy czy obrazy nie powinny pojawiać się w książkach, które traktują ten problem poważnie.

Ponad to całkowicie pomija się albo naukowo odrzuca to, że nie tylko „fanatyczni” dominikanie, lecz wszyscy, naprawdę wszyscy ludzie bezgranicznie wierzyli w czarownice, czy to Albrecht Dürer, który przedstawił je w swych licznych dziełach, czy Marcin Luter, którzy rzekomo na własne oczy widział dzieło diabła i spłodzone przez szatana dzieci. Pominięto również tak istotny fakt, że polowania na czarownice były zarządzane odgórnie jedynie w niewielu przypadkach.

Inicjatywa większości prześladowań pochodziła z dołu, czasami się jej wręcz domagano. Z pewnością od jakiegoś czasu powstają poważne książki na poziomie lokalnym i regionalnym – o ile w obecnych archiwach dostępne były odpowiednie dokumenty. Jeśli jednak chodzi o wyczerpanie tematu i właściwe tło, należy zdać się jedynie na najnowszą literaturę. Autorami reprezentacyjnymi i godnymi polecenia są historycy Wolfgang Behringer i Rainer Decker. Z wyżej wymienionych powodów należy zrezygnować z wcześniejszych prac dotyczących tej tematyki.

„Kiedy pytają mnie o liczbę aniołów, cytuję Apokalipsę, która mówi o miriadach miriad, nieskończonej liczbie, nie do pojęcia dla naszego umysłu. Kiedy pytają mnie o liczbę złych duchów odpowiadam słowami, które sam zły duch wypowiedział poprzez opętanego: «Gdybyśmy byli widzialni, jest nas tak wiele dużo, że przyćmilibyśmy słońce.»

Ksiądz egzorcysta Gabriele Amorth.

Szanowni Państwo zło istnieje, czarownice także istnieją i współcześnie wyglądają one całkowicie inaczej od postaci przedstawionych w filmach. Dlatego pamiętajmy, że zło nie śpi, zło ma swoją cenę, zło poszukuje, krąży wokół ludzi by ci skuszeni jego pozornym pięknem, zaciągnęli dług. Dług w postaci władzy, bogactwa, pomyślności, sławy. Jednak to wszystko i wiele więcej stanowi jedynie pierwszą część „nieziemskiej umowy”, ponieważ ta druga ujawnia się z czasem i pochłania całkowicie życie danego człowieka.


Przeczytaj również:

Tunel „Gotthard Base” w Szwajcarii, otwiera się dziwną satanistyczną ceremonią rytualną. Czy to zwykły przypadek?


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.