PRZYGODY TOMA KRAVERA

grafika-na-strone-opisujaca-przygody-toma-kavera

Książki z przygodami Toma Kravera to autorski projekt globalne-archiwum.pl Opowiadają one o człowieku, który musiał stawić czoła przyszłości po przez walkę z demonami przeszłości. Nasz bohater się o to nie prosił, nie szukał tego typu zajęcia w życiu, jednak los sam o niego się upomniał. Co jeszcze możemy napisać? Nie chcemy już na samym wstępie zdradzać szczegółów jednak mistyczne tajemnice, kody, szyfry oraz wielokrotne balansowanie na krawędzi to jest to, co Będziecie mogli odnaleźć w przygodach Toma Kravera.

Bractwo Apokalipsy:

Bractwo Apokalipsy Księga I: Początek i Koniec.

Prolog.

Życie zatrzymuje się nad krawędzią wyznaczonego czasu. Światła dogasają a puste domy oczekują na spowiedź. By nie przepaść w wieczności zbiorą wszystko, co widziały. Nastanie trwała noc. Nadchodzi, bowiem godzina śmierci niesiona w ramionach pradawnej daty. Już wkrótce dosięgnie pierwszego dnia istnienia ludzkiego. Scen pięknych, scen tragicznych. Czas na sól, czas na całą gorycz. Sam na sam, bez możliwości odwrotu. Chcesz tego? Są ludzie tworzący tę rzeczywistość, nie widzą bomb i martwych ciał, słyszą jedynie wybuchy. Ułamana a następnie wyrwana gałązka uschnie w promieniach palącego słońca, pośród rozproszonych kości ludzkich, które jeszcze nie dawno nosiły wielkie plany i wzniosłe idee. Dziś rozrzucone przez wiatr milczą kryjąc tajemnicę śmierci, nie chcą zajmować twojego cennego czasu.

Nastała wojna…

Krew będzie się sączyć kropla po kropli…

Istnieją dwa typy sprawowania władzy. Pierwszy to taki, który możemy dostrzec. W tej formie panowania wiadomo, kto odpowiada za rządzenie, wiadomo też czy dobrze spełnia powierzone mu zadania czy może zupełnie odwrotnie dba jedynie o interesy wybranej elity. Narody rozumieją, w jakiej są sytuacji i z czasem, jeżeli władza nie będzie wykonywać swoich obowiązków zgodnie z pokładanymi oczekiwaniami może wybuchnąć rewolucja mająca na celu obalenie i usunięcie nieudolnych rządów a następnie wybór nowych.

Drugi sposób sprawowania władzy bardziej sprawny i nie uchwytny to ukryta wszechwładza przybierająca formę ledwo widocznej dyktatury. Powadzona z ukrycia może trwać tak długo jak długo pozostanie w sferze tajemnicy i ignorancji. Społeczeństwo otrzymuje niewidzialne kajdany, po czym ogołocone z wszelkich zasad moralnych bez ostrzeżenia wpada w głąb czarnej dziury egzystencji gdzie stawką jest ludzki sens życia lub całkowita beznadzieja. Ramy codzienności zaczynają stanowić ściany osobistej celi jednak innej od tej, którą znamy. Ta cela nie posiada widocznych krat, to też nie można ich dostrzec i zdać sobie sprawy z ich istnienia. Człowiek nie może zbuntować się przeciwko zniewoleniu, ponieważ będzie mu się iluzorycznie wydawać, że jest wolny.

Obecnie wielkie tajemnice tego świata są z premedytacją ukrywane przed opinia publiczną. Liczne proroctwa, objawienia prywatne oraz masowe, niewytłumaczalne wydarzenia, zjawiska paranormalne, to wszystko, co sięga w głąb naszego życia duchowego zostaje cicho i bez zbędnego rozgłosu usunięte w cień. Przytłaczająca większość ludzi nie dostrzega tych działań. Pochłonięci bezustanną pogonią za złudnym szczęściem lub dobrobytem stają się ślepi i głusi, nie zadają pytań, nie otrzymują odpowiedzi. Jednakże są ludzie, którzy ukryci i często niezauważeni przez świat widzą i rozumieją. Próbują odczytywać znaki czasu by móc najlepiej jak tylko potrafią przygotować siebie na to, co ma nadejść. Wiosna przychodzi po zimie tak i pewne cykliczne wydarzenia nawiedzają ziemię i jej mieszkańców. Wystarczy obserwować, wszystko dzieje się na naszych oczach.

W mediach promowani są naukowcy, publicyści, których zadaniem jest ekspresowe wyjaśnianie i komentowanie tego, co dotąd było okryte pieczęcią tajemnicy. Niestety zazwyczaj wszystko zostaje sprowadzone do poziomu działania sił naturalnych a wszelkie wzmianki o sile wyższej skwitowane zostają szyderczym uśmiechem lub otwartą kpiną. Mimo to pewne mity, przekazywane z pokolenia na pokolenie, trwają niewzruszone po dziś dzień. Nie udało się ich do końca zatuszować i ukryć. Jeden z takich mitów sięga czasów, w których wszystko dopiero rodziło się do życia. Człowiek miał zostać królem i władcą ziemi, żyć w harmonii z Bogiem i innymi ludźmi. Dlaczego jednak stało się inaczej a konsekwencje ówczesnego dramatu trwają po dziś dzień?

Cały świat oparty jest na fundamentach równowagi i balansu. Dobro może prowokować zagrożenie złem. Wszystko zależy od tego czy w danym czasie pojawią się stworzenia gotowe przyjąć pierwiastki niegodziwości. Niestety u samego początku istnienia tak się stało. Najdoskonalsze stworzenie, którego podstawowym zadaniem było niesienie światła zdezorientowanym ludziom popadło w chorobę i szaleństwo ogarniając swój byt mrokiem. Niewyobrażalna miłość stwarzająca wszystko obudziła mroki czystej nienawiści i chęci zemsty.

Zawarte zostało przymierze zapoczątkowujące powstanie tajnego i mrocznego bractwa, którego szeregi zasilili także wybrani ludzie. Przez tysiąclecia trucizna zła rozszerzała swoje wpływy na ziemi. Jej korzenie sięgnęły faraonów, wielkich imperiów, rodzin królewskich, międzynarodowych organizacji i przede wszystkim współczesnego świata, w którym mają rozegrać się ostatnie akty dramatu historii zbawienia.

Pradawne bractwo dysponując wiedzą tajemną, magią i okultyzmem zawsze wyprzedzało o kilka kroków społeczeństwa swoich czasów. Przez tysiąclecia przybierało wiele nazw kierując się różnymi ideologiami, jednak cel nadrzędny zawsze pozostawał ten sam, chęć zemsty i zniszczenia. Dzisiaj pod nazwą bractwa Iluminatów jest uwieńczeniem Masonerii jawnej organizacji będącej szkołą wiedzy ukrytej dla adeptów chcących osiągnąć stan całkowitego oświecenia.

Członkowie Masonerii z czasem przechodzą 33 etapy wtajemniczenia. Każdy członek Masonerii, który przejdzie ostatni 33 stopień inicjacji staje się oświeconym i wkracza do elitarnego grona Iluminatów sekretnej organizacji tworzącej podstawy Nowego Porządku Świata. Ich głównym symbolem jest pieczęć z piramidą przedstawiana obecnie na banknocie jednodolarowym.

Iluminaci odrzucają jedność z Bogiem kierując się ku powszechnej anarchii, polegającej na zniszczeniu prawdziwej religii i promowaniu nowego ruchu zwanego New Age. Sama nazwa „Iluminaci” ma nawiązywać do oświecenia. Tym, który przynosił światło był Lucyfer, upadły anioł. To on zapoczątkował bunt w niebie, po czym został strącony wraz z aniołami, których zwiódł, najprawdopodobniej była to aż 1/3 wszystkich aniołów. Zostali potępieni przez Boga gdyż stanęli po stronie Lucyfera w wielkiej bitwie o niebiosa, gdy pycha próbowała dosięgnąć miłości. Skazani na wygnanie i strąceni na ziemię, nie mogą ani umrzeć, ani na nowo powrócić do nieba, trwają w obecnym stanie oczekując na ostateczny sąd. W ciągu wieków upodobnili się do ludzi pod względem wyglądu i zachowania, jednak ich moce pozostały nietknięte a ich istnienie poszło niemal całkowicie w niepamięć, trwając uśpione pośród wtajemniczonych.

Na przełomie wielu stuleci skrupulatnie planowali odwet pod wodzą Lucyfera. Nie mogąc dosięgnąć Boga ich koncentracja skupiła się na człowieku, umiłowanym stworzeniu. Dzień ostatecznego starcia zbliża się, świadczą o tym liczne znaki na całej ziemi. Czas się wypełnia, bo chwila jest bliska.

Bractwo Apokalipsy Ks.I Roz.2- Cierpliwy zabójca.

Grudzień 1945

Ameryka Północna. Góry Zielone.

Nastawał zmrok a właściwie było już ciemno, chłodno i deszczowo. Księżyc okrył okolice lekko jasną smugą błądzącą pośród wznoszącej się mgły. W tej scenerii na zboczu wysokiego wzniesienia porośniętego drzewami stał w bez ruchu czarny wilk. Wpatrując się przed siebie czekał na odpowiedni moment. Czarne ślepia pogrążone w mroku nocy odbijały jedynie blask księżyca a mocne łapy unosiły masywne cielsko nad wilgotną ziemią. Nozdrza rytmicznie wdychały i wydychały powietrze węsząc kogoś w pobliżu.

Zwierze wyczuło pierwotnym instynktem zapach zbliżającej się mieszaniny krwi i strachu. Czarne ślepia w skupieniu chłonęły pogrążony w nocy las a nieoświetlona i zastygła postura wilka całkowicie wtopiła go w martwy krajobraz okolicy, czyniąc z niego przyczajonego i cierpliwego zabójcę.

Bacznie obserwował biegnącego doliną człowieka, który często upadając wydawał głośne jęki świadczące o doznawanym bólu. Bólu ustępującego miejsca wzrastającej grozie wypełniającej jego umysł. Grozie, która dźwigała go z kolejnych upadków ponaglając do dalszej ucieczki, stawką było życie a on sam dysponował tylko jednym, życie a później śmierć nic po za tym. Coraz większe zmęczenie potęgowało stan psychozy, przymuszając do coraz częstszego oglądania się przez ramię w głąb nieprzeniknionej pustki chcącej go pochłonąć.

Przetarł kilkukrotnie zalane potem oczy by móc dostrzec swojego oprawcę, ostatecznie nic nie ujrzał prócz przerażającej ciszy lasu. To napawało jeszcze większym lekiem, nie dostrzegał swojego przyszłego kata wiedział jednak, że tam jest i nie przestanie go ścigać. Zegarek z pękniętą szybką wskazywał północ mimo wszystko miał wrażenie, że wskazówki zastygły w bezruchu nie przesuwając się więcej. Przecinając linię drogi biegł nadal przed siebie z duszą na ramieniu.

Biegnący człowiek coraz bardziej wyłaniał się z za drzew chcąc jak najszybciej opuścić gęsty las, kryjący konsekwencje mistycznych sekretów. Wbiegł na polanę miejsce to porośnięte jedynie wysoką trawą nie gwarantowało żadnego schronienia, dodatkowo otoczone dookoła nieprzeniknioną falą drzew stanowiło naturalną pułapkę, przypominającą oko cyklonu. Zatrzymał się, chciał zapanować nad oddechem i rozszalałym sercem. Zimy pot zalał całe ciało, liczne drgawki zaczęły targać jego członkami. Potężny strach, który do tej pory napędzał organizm do ucieczki nasilił się do tego stopnia, że całkowicie sparaliżował wszelkie ruchy. Samotna czarna postać stała niczym żywa mogiła. Czas się zatrzymał.

Z głębi lasu noc niosła pomruk z każdą chwilą przybierający na sile. Ktoś systematycznie wypowiadał jego imię. Opuszczony człowiek stojący pośrodku własnej beznadziei, która coraz bardziej pochłaniała i osaczała. Czuł czyjeś spojrzenie wyłaniające się z otaczającego kręgu. Powoli odwrócił głowę chcąc spojrzeć w gęstą czerń, przerażone oczy nerwowo szukały jakiegokolwiek ruchu, chcąc dostrzec prześladowcę.

Wycieńczony padł na kolana. Zakrył oczy obiema dłońmi i głośno zapłakał. Zdał sobie sprawę, że nigdy nie zależało mu na własnym życiu, nie szanował go i nie dbał o swój los, jednak teraz w obliczu nadciągającej śmierci pragnął nadal żyć niczym dziecko zaraz po narodzeniu.

– Zostaw mnie! Odejdź! – Zawołał ochrypłym głosem, niestety tylko na tyle było go stać. – Wracaj skąd przyszedłeś!

Nikt mu nie odpowiedział prócz wilka, który zawył kilkukrotnie. Niosący się skowyt jeszcze mocniej sparaliżował ciało nieszczęśnika. Zrozumiał, że pozostała mu jedynie modlitwa. To, co się ku niemu zbliża nie pochodzi z tego świata i nie pozostawi go przy życiu. Złożył ręce, zamknął oczy i jak nigdy wcześniej z wielką gorliwością zaczął modlitwę o oddalenie nadciągającego zła. Po chwili poczuł ciepłą stróżkę spływającą z nosa, ręce nabrały czerwonej barwy a nogi ugięły się odmawiając posłuszeństwa, jak gdyby ich w ogóle nie miał. Człowiek będący na kolanach został powalony na twarz czując w ustach własną krew. Usłyszał odgłos kroków, były coraz bliżej. Ostatni raz otworzył oczy dostrzegając nie wyraźnie jakąś postać wpatrującą się w jego agonie. Mroczne oblicze pochylone nad jego ciałem delikatnie wyszeptało.

– Widziałeś wrota a ja widziałem ciebie. – Przerażający głos zwiastował rychłą śmierć. – Czas by twój strach cię pochłonął.

Był to ostatni dźwięk słów, jaki było mu usłyszeć przed śmiercią. Teraz już tylko wilk stał nad jego ciałem oblizując krew z jego twarzy. Wysoka cena za błędy będąca przestrogą i zapowiedzą czegoś więcej. Tak jest, kiedy człowiek kieruje swój los w stronę, w którą nigdy nie powinien spoglądać.

Ciąg dalszy Znajdziesz tutaj.

Zapraszamy. Redakcja Globalne Archiwum.