Rok 2006 i dziejowe przemówienie Benedykta XVI w Ratyzbonie: ,,Wiara, rozum i uniwersytet. Wspomnienia i refleksje.’’

Udostępnij

New York Times, tak gorliwie domagający się od Papieża przeprosin, nie uwypuklił rezultatów osiągniętych przez niego za sprawą przemówienia w Ratyzbonie. Działanie owo pobudziło najbardziej nastawione na spokojną debatę środowiska muzułmańskie do użytecznej refleksji owocującej bezprecedensowym listem skierowanym do Papieża przez trzydziestu ośmiu uczonych muzułmańskich, których liczba – gdy w 2007 roku powstawał drugi list – urosła do stu trzydziestu ośmiu z czterdziestu trzech krajów.

,,Ileż brudu jest w Kościele, zwłaszcza wśród tych, którzy powinni w pełni oddawać się Bogu. Ileż arogancji, ileż egoizmu.’’

Joseph Ratzinger.

Joseph Ratzinger musiał odejść, taką decyzję podjęły elity oraz postępowa frakcja biskupów, dla których Benedykt XVI stanowił przemożną tamę dla zmian, które mieli zamiar przeprowadzić a które de facto rozpoczęto wdrażać w momencie wyboru Bergoglio na papieża. Rozpoczęła się powolna acz systematyczna dewastacja chrześcijaństwa realizowana od środka, przez tych, którzy powinni bronić depozytu wiary, jeżeli będzie trzeba, kosztem własnego życia.

Niestety sól zwietrzała a taka potrzebna już nie jest. Zatem próbowano z islamem, manipulacją i instrumentalizacją na różnych płaszczyznach, by tylko doprowadzić Benedykta XVI do ustąpienia. Ta rzec się powiodła, nie znamy tak naprawdę przyczyn abdykacji Ratzingera, w ostatnim czasie coraz częściej niektórzy publicyści watykańscy jak Antonio Socci sugerują, że Benedykt XVI mógł otrzymać przyzwolenie i polecenie od samego Boga w kwestii ustąpienia, ustąpienia teoretycznego.

Cel główny ataków na Benedykta XVI to wybatożenie Kościoła Katolickiego. Po owym wybatożeniu Kościoła Katolickiego i Papieża następny krok polegał na tym by właśnie domagać się dymisji Benedykta. Żądanie to New York Times i niemiecki Der Spiegel jawnie głoszą jako własne. Przed sprawą księży pedofilów New York Times obrał jeszcze inną metodę wikłania Papieża w kłopoty, a mianowicie stosunki z islamem.

Kiedy zatem 12 września 2006 roku Benedykt XVI wygłasza na uniwersytecie w Ratyzbonie swoje przemówienie skoncentrowane na relacjach między wiarą a rozumem, liberalna gazeta nie tylko szybko, ale wręcz błyskawicznie rzuca się na Papieża. Historia jest dostatecznie znana, więc ograniczymy się do przypomnienia jej najważniejszych punktów. Na uczelnię, gdzie w latach 1967-1977 wykładał dogmatykę i historię dogmatów, Joseph Ratzinger wraca w charakterze następcy Piotra podczas podróży do Bawarii.

Przemówienie wygłoszone przed reprezentantami świata naukowego nosi tytuł Wiara, rozum i uniwersytet. Wspomnienia i refleksje i stanowi kamień milowy pontyfikatu, ponieważ tu właśnie Papież zgłasza swoją wielką propozycję dla współczesnej kultury. Zadaje pytanie o różnicę między rozumem wąskim, typowym dla metody empirycznej, a rozumem rozszerzonym, który pozwala człowiekowi na dostęp do wiary i wewnątrz którego zawiera się też ten pierwszy rozum, bo właśnie ta zdolność rozszerzania rozumu charakteryzuje człowieka z jego pragnieniem prawdy.

Przemawiając, Papież podejmuje także refleksję nad faktem, że działanie niezgodne z rozumem jest przeciwne naturze i woli Boga, i w tym kontekście Papież przytacza dialog między bizantyńskim cesarzem Manuelem II Paleologiem (1350-1425) a wykształconym mieszkańcem Persji, w której to rozmowie pada stwierdzenie, iż Mahomet wprowadził ,,tylko rzeczy złe i nieludzkie, jak na przykład dyrektywę, aby bronić wiary za pomocą miecza.’’ Podkreślmy, że nie są to słowa Papieża, lecz cytat z dawnego cesarza.

Mimo to wystarczy kilka chwil i główne agencje prasowe, przypisując te konstatacje Papieżowi, przekazują je i nagłaśniają na cały świat, w sposób oczywisty wystrzegając się pilnie wyjaśnienia charakteru i znaczenia tych słów w kontekście całościowego rozumowania Papieża. Wypowiedź przygotowana i przedłożona w celu zastanowienia się nad tym, jak obca Bogu jest przemoc, oraz po to, by powiedzieć nie narzucaniu jakiejkolwiek religii przy użyciu siły, staje się natychmiast atakiem Papieża na islam.

Pośród najgorliwiej pośpieszających z głoszeniem tej tezy jest właśnie New York Times, który w artykule wstępnym domaga się od głowy Kościoła katolickiego natychmiastowych przeprosin. Komentarz pisarza Salmana Rushdie: ,,Zaszokowały mnie żądania New York Timesa. Za co żądać przeprosin? Za bizantyński tekst? Nie mogę sobie przypomnieć ostatniego razu, kiedy coś takiego się wydarzyło w dziejach. Kościołowi zajęło czterysta lat przeproszenie za Galileusza, a tu świat żąda, żeby prosił islam o wybaczenie w ciągu ośmiu minut.’’

Można dyskutować na temat tezy podtrzymywanej przez Ratzingera w Ratyzbonie i można być pewnym, że on sam przedłożył ją akurat w celu wszczęcia debaty o granicach i możliwościach ludzkiego rozumu w relacji do nauki i wiary. Ale to, jak potraktowany został Benedykt XVI, nie ma nic wspólnego ze swobodną dyskusją merytoryczną. W istocie mamy do czynienia z linczem opartym na manipulacji słowami i instrumentalizacji konceptów.

Wielu utrzymywało, iż gwałtowne reakcje ze strony świata muzułmańskiego, włączając w to prawdopodobnie zabójstwo popełnione na włoskiej siostrze Leonelli Sgorbati w Somalii, spowodowane zostały słowami Ratzingera w Ratyzbonie, ale takie stwierdzenie jest błędem. Gwałtowne reakcje były w istocie spowodowane tym, że niemal cała prasa relacjonowała wystąpienie Papieża, wyrywając z kontekstu jedno jedyne zdanie i nadając mu sens ataku Papieża na islam.

New York Times, tak gorliwie domagający się od Papieża przeprosin, nie uwypuklił rezultatów osiągniętych przez niego za sprawą przemówienia w Ratyzbonie. Działanie owo pobudziło najbardziej nastawione na spokojną debatę środowiska muzułmańskie do użytecznej refleksji owocującej bezprecedensowym listem skierowanym do Papieża przez trzydziestu ośmiu uczonych muzułmańskich, których liczba – gdy w 2007 roku powstawał drugi list – urosła do stu trzydziestu ośmiu z czterdziestu trzech krajów.

Wśród podpisów znajdujemy nazwiska kilku wielkich muftich, są tam liderzy sunnitów, szyitów i innych grup w islamie, są przywódcy religijni, uczeni, prywatni obywatele. Tak szeroki i reprezentatywny wachlarz wewnątrz podzielonego świata islamu nigdy wcześniej nie skupił się wokół jednej inicjatywy i ma charakter historyczny okoliczność, że stało się to przy okazji przesłania skierowanego do głowy Kościoła katolickiego.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.