Salvador Freixedo ufolog i były jezuita wydalony ze stanu kapłańskiego twierdzi, że obcy manipulują ludzkością.

Udostępnij

Freixedo, już jako eks-duchowny, postanowił zająć się zjawiskami, które interesowały go od zawsze. Chodziło o wszelkie sprawy niewyjaśnione i tajemnicze, a przede wszystkim o UFO. Podróżując po świecie, jeszcze jako ksiądz, poznał wielu świadków podobnych zdarzeń, dochodząc do bardzo kontrowersyjnego wniosku. „Człowiek nie jest panem stworzenia. Manipuluje nami siła nie mająca dla nas szacunku, która wykorzystuje nas, tak jak my wykorzystujemy zwierzęta”, pisał. Jego zdaniem za powstaniem religii stoją jakieś wyższe, ale niekoniecznie boskie siły.

Salvador Freixedo to zbuntowany ksiądz, były jezuita i ufolog w jednym. Wydalony z Kościoła za jego krytykę, zajął się badaniem zjawisk niewyjaśnionych, dochodząc do wniosku, że Ziemia to „ludzka ferma” i eksperyment zaawansowanej inteligencji z kosmosu, która manipuluje nami przy pomocy religii. A zatem, sędziwy Salvador Freixedo to hiszpański pisarz, ufolog i były jezuita mający za sobą życie pełne kontrowersji oraz konfliktów z Kościołem i władzą.

Za krytykę kleru trafił nawet do więzienia w Wenezueli. Gdy wreszcie został wydalony ze stanu kapłańskiego, poświęcił się drugiej pasji, to jest ufologii. Badając z wielkim zaangażowaniem przypadki spotkań z gośćmi z kosmosu, próbował ustalić powody, dla których odwiedzają oni Ziemię. Odpowiedź znalazł. Przynajmniej częściową. Ale zacznijmy od początku, Freixedo urodził się w 1923 roku w małym mieście w Galicji w bardzo religijnej rodzinie. Jego brat i siostra również wybrali służbę Bogu. Salvador jeszcze jako nastolatek rozpoczął nowicjat u jezuitów, a w wieku 30 lat otrzymał święcenia kapłańskie.

Od tamtej pory toczył życie z dala od rodzimej Hiszpanii, pracując z młodzieżą na Karaibach i w Ameryce Łacińskiej. Będąc blisko ludzi przekonał się nie tylko o skali społecznych nierówności, ale też o tym, że nauki Kościoła nie idą w parze z jego działaniami. W 1957 roku Freixedo napisał o tym książkę, za którą wydalono go z Portoryko. Na Kubie w 1968 roku napisał kolejną pod tytułem: „Mój Kościół śpi”. Publikacja tak rozsierdziła hierarchów, że postanowili usunąć go ze stanu duchownego. Z kolei w jego ojczystej klerykalnej Hiszpanii drukowania dzieła zakazano.

Freixedo, już jako eks-duchowny, postanowił zająć się zjawiskami, które interesowały go od zawsze. Chodziło o wszelkie sprawy niewyjaśnione i tajemnicze, a przede wszystkim o UFO. Podróżując po świecie, jeszcze jako ksiądz, poznał wielu świadków podobnych zdarzeń, dochodząc do bardzo kontrowersyjnego wniosku. „Człowiek nie jest panem stworzenia. Manipuluje nami siła nie mająca dla nas szacunku, która wykorzystuje nas, tak jak my wykorzystujemy zwierzęta”, pisał. Jego zdaniem za powstaniem religii stoją jakieś wyższe, ale niekoniecznie boskie siły.

Dodatkowo uważa, że gdyby w Biblii lub Koranie w miejsce Boga jako źródła objawień podstawić inteligencję z kosmosu albo równoległego wymiaru, wszystko nabrałoby zupełnie innego sensu. Izraelici prowadzeni po pustyni przez dziwne światło czy boski rydwan widziany przez Ezechiela to tylko dwie z wielu poszlak sugerujących, że za częścią wydarzeń z Pisma Świętego stał ktoś dysponujący zaawansowaną techniką. Ten sam ktoś, zdaniem Freixedo, odpowiada za podyktowanie Mahometowi Koranu i za działalność wszystkich proroków.

Wszystko to jest elementem potężnego planu manipulacji. Zdaniem Hiszpana Ziemia znajduje się pod kuratelą innej inteligencji, która prowadzi tu wielkoskalowy, długofalowy eksperyment. Istoty, które za tym stoją są niczym ziemscy etnografowie badający kultury i religie, tyle, że są tysiąckroć potężniejsze i bardziej zaawansowane od nas. Ludźmi nie przejmują się w ogóle, a my jesteśmy na tyle prymitywnym gatunkiem, że uważamy ich plan za wolę Najwyższego.

Czego chcą od nas właściciele fermy o nazwie Ziemia? Tego do końca nie wiadomo. Może to tylko eksperyment, a my jesteśmy niczym laboratoryjne szczury? A może siła ta prowadzi nas przez dzieje i jest kimś w rodzaju wychowawcy, który bezpośrednio nie ingeruje, bo wie, że gdyby to zrobił, zakłóciłby nasz naturalny rozwój? Jest też inna możliwość, o której mówi Freixedo. Jego zdaniem nasi nadzorcy nie muszą być przybyszami z kosmosu. Mogą to być istoty z innego wymiaru albo równoległej rzeczywistości, dla których Ziemia jest przystankiem w drodze przez astral.

Kwestie UFO, cywilizacji pozaziemskich i istnienia ewentualnego życia w kosmosie to temat rzeka, który warto zgłębiać, bo tylko w ten sposób można dojść do konkretnych wniosków a nie tylko polegać na opiniach innych ludzi, mediów czy tak zwanych autorytetów. My z kolei uważamy, że ogromna część tak zwanych przekazów channelingowych to ni mniej ni więcej jak forma opętania danej osoby przez byt duchowy, którym najczęściej jest demon a który po przez swoje medium zaczyna tłoczyć piekielne kłamstwa w dusze ludzi.


Przeczytaj również:

Channeling powiązany z opętaniem demonicznym?


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.