Tajemnice Całunu Turyńskiego, listu do człowieka krwią pisanego.

Udostępnij

Całun ukazuje otchłań ludzkiego cierpienia zebranego w jednym ciele i w nim skoncentrowanego. Dlaczego nie istnieje, choć jeden centymetr kwadratowy tego ciała, który nie byłby wystawiony na rzeź i tortury? Wewnętrzne cierpienie spowodowane nienawiścią, zniewagą, poniżeniem, zdradą, opuszczeniem. Całun pokazuje jednak również ogromną odporność fizyczną tego człowieka, bez której mogła wystarczyć dzika chłosta, aby wywołać jego śmierć.

,,Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginał, ale miał życie wieczne.’’

Jan 3:16.

Całun ukazuje nam oblicze Tego, który jest wielkim wyczekiwanym, Tego, który był poszukiwany i wytęskniony od zawsze, czyli prawdy, która stała się człowiekiem. Ukazuje nam to oblicze, a jednocześnie daje nam idealny obraz tych bezprecedensowych, okrutnych tortur, które ewangelia wylicza suchym, wręcz zimnym tonem. Są to te przerażające rany, znak Jego boskiego majestatu i będzie to zawsze męczeństwem.

Czytamy, zatem ten list krwią pisany, jakim jest całun. Te obrzęki na twarzy są oznaką ciosów otrzymanych, wraz ze spluwaniem i obelgami, na poszczególnych etapach męki. Złamany nos, spuchnięte oko, zranione brwi, widoczne na całunie, są także śladem chłostania po twarzy, jakiego doznał Jezus podczas przesłuchiwań przeprowadzanych przez Sanhedryn, na jednym policzku broda jest rozerwana. Sprawdziło się dokładnie to, co przepowiedział prorok Izajasz.

Potem nastąpiła rzeź, sto dwadzieścia ciosów biczem rzymskim, z trzema rzemiennymi paskami, które zdewastowały całe Jego ciało, rozdzierając skórę w ponad trzystu miejscach. Jednak jedną z najbardziej bolesnych rzeczy dla Jezusa, był olbrzymi ciężar szorstkiego patibulum w drodze na Kalwarię, który dosłownie odkrył mu kości pleców, powodując niewyobrażalne cierpienie. Następnie głowa Jezusa została przebita około pięćdziesięcioma cierniami, szydercza korona rzymskich żołnierzy, co jest nie do wytrzymania dla człowieka zważywszy na unerwienie czaszki.

Całun ukazuje także rany na twarzy i na kolanach powstałe w wyniku upadków podczas drogi na kalwarię, mając ramiona przywiązane do patibulum krzyża, Jezus nie mógł chronić twarzy. I wreszcie dziury zrobione gwoździami podczas ukrzyżowania i całe godziny opierania się na przebitych kończynach. Należałoby utrwalić te straszliwe cierpienia jedno po drugim, pamiętając, że w tamtym momencie Jezus myślał o mnie i tobie, znosił wszystko dla mnie, dla ciebie, abyśmy zyskali życie wieczne i nie zagubili się w mroku zła.

Ostatnio grupa weneckich naukowców, badając Całun, odkryła inne niesamowite szczegóły. Badacze: Matteo Bevilacqua, dyrektor oddziału fizjopatologii oddechowej szpitala w Padwie oraz Raffaele De Caro, dyrektor instytutu Anatomii Uniwersytetu w Padwie, pracowali wspólnie z Giulio Fantim, profesorem Wydziału Inżynierii Przemysłowej uczelni w Padwie, który już kiedyś opublikował badania na temat Całunu potwierdzając jego przeszłość.

Specjaliści ci próbowali odtworzyć z Całunu to, co zostało wymierzone człowiekowi, symulacja zajęła im dwa lata pracy. Wywnioskowali, że dłonie były prawdopodobnie przebite gwoździami dwa razy, ewidentnie, dlatego że nie było możliwości ich przymocowania do już istniejących wyżłobień na krzyżu. Jeśli natomiast chodzi o stopy, sytuacja jest inna, wyjaśnia Bevilacqua. W prawej stopie były zarówno dwa gwoździe, jak i dwa miejsca wbicia gwoździ.

Jeden gwóźdź został wbity na środku stopy, aby przymocować kończynę do belki, następnie wbito drugi gwóźdź na dwa centymetry, aby przymocować piętę lewej stopy do kostki prawej stopy. O innych okrucieństwach, oprócz tych już znanych, mówi ewangelia. Ponadto ukrzyżowanie w przypadku Jezusa, było wyjątkowo brutalne, przyznają specjaliści, ponieważ zostało wykonane na kimś sparaliżowanym, kto stracił mnóstwo krwi i kto został nadmiernie wychłostany.

Dlaczego człowiek z Całunu był częściowo sparaliżowany? Specjaliści wyjaśniają, że patibulum, ważące około pięćdziesiąt kilogramów, podczas jednego z upadków spowodowało duży uraz szyi, wraz z obrażeniami unerwienia a w konsekwencji paraliż prawego ramienia. Dlatego też rzymscy żołnierze zmusili Szymona z Cyreny do niesienia krzyża, którego Jezus nie mógł już utrzymać. Naukowcy z Padwy, którzy dodają, że człowiek z Całunu miał także zwichnięty bark, wyjaśniają również kardiologiczne przyczyny śmierci.

Drodzy Czytelnicy, Całun ukazuje otchłań ludzkiego cierpienia zebranego w jednym ciele i w nim skoncentrowanego. Dlaczego nie istnieje, choć jeden centymetr kwadratowy tego ciała, który nie byłby wystawiony na rzeź i tortury? Wewnętrzne cierpienie spowodowane nienawiścią, zniewagą, poniżeniem, zdradą, opuszczeniem. Całun pokazuje jednak również ogromną odporność fizyczną tego człowieka, bez której mogła wystarczyć dzika chłosta, aby wywołać jego śmierć.

Odporność fizyczna, która może pochodzić jedynie od nadludzkiej, wewnętrznej siły, a więc od tytanicznej decyzji, aby wszystko znieść, aby pokutować za wszystkich, a to dzięki oceanowi miłości i miłosierdzia. On wziął na swoje barki ciężar za nas wszystkich. Drodzy Czytelnicy, nie chcemy myśleć jak wyglądałby świat, gdyby nie Jezus Chrystus. Na szczęście dla Ciebie i dla nas Zjawił się On tutaj ponad dwa tysiące lat temu. Przepowiedział to wszystko i Pozostawił po sobie Ewangelię.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.