Zwoje z Qumran Cz.2 Nie ma nic ukrytego, co by miało nie wyjść na jaw.

Prześlij dalej:


Wracając do samego spisku w Watykanie należy rozpocząć od hipotezy, iż Watykan cenzurował odnalezione zwoje z nad Morza Martwego oraz miał przyczyniać się do opóźniania prac badawczych nad znaleziskami tak by jak najpóźniej a najlepiej nigdy nie doszło do publikacji treści znalezionych dokumentów. To jednak jak już zostało napisane jest domysł, teoria spiskowa a jak wiemy dziś wielu osobom takie źródło nie wystarcza i dobrze, ponieważ akurat w tym przypadku nie ma potrzeby opierać się na hipotezach, lecz jednym podstawowym fakcie.

Watykan oficjalnie wykupił prawa na własne posiadanie do tysiąca pięciuset centymetrów kwadratowych tekstu. W przeliczeniu na kartki to niespełna trzy kartki, zatem nie wiele, a jednak Watykan zainteresował się tą ilością tekstu, która widocznie ma wielkie a nawet ogromne znacznie to też hierarchowie Kościelni nie chcą, aby te trzy kartki tekstu zostały ujawnione. Oczywiście to nie koniec tej historii, ponieważ obecnie Watykan nie posiada już praw do tych kartek gdyż odsprzedał je Jordanii.

Quetzalcoatl mitologiczny stwór. Prawda czy fikcja.

Według nieoficjalnych źródeł, Watykan przekazał Jordanii sfałszowane zwoje, przez co oryginały nadal pozostają w rękach Rzymu i dodatkowo sprawa zostaje ucięta, ponieważ Watykan nie ma już z tym nic wspólnego to też oczy zostają skierowane na Jordanie. Niestety tak to wygląda i tak też działa, mamy tutaj do czynienia z pewnym zamieszaniem i sztucznie wywołanym chaosem. Jednak w tym chaosie należy zaczepić się kilku ważnych punktów.

Po pierwsze Watykan wykupił prawa do konkretnej ilości tekstu znalezionego w Qumran. Na pewno Watykan miał konkretne powody do tego by podjąć takie działania. I wreszcie z pewnością nie były to błahe powody, gdyż ewidentnie chodziło tutaj o ukrycie określonych informacji, które mogły chociażby podważyć sens współczesnego chrześcijaństwa lub system działania kleru i tego, bardzo często skorumpowanego systemu.

Kwestia zamieszania Watykanu w sprawy związane ze zwojami z Qumran wydaje się być bardzo realna, wręcz oczywista, Watykan miał tutaj swoje motywacje. Jeżeli do tego dołączymy fakt, iż Watykan ma skłonności do tuszowania niewygodnych dla siebie zjawisk czy też procederów, to rzeczywiście rola Rzymu nabiera dodatkowego rozmachu. Takie działanie, nie wpływa dobrze na wizerunek purpuratów, ponieważ stawia ich na polu pełnym półprawd a w takiej sytuacji jak można głosić dobra nowinę, jaką jest ewangelia?

Ederman ujawnia wiadomość, którą otrzymał od obcej cywilizacji.

Natomiast, jaka była geneza odnalezienia zwojów? W roku 1947 grupka beduińskich chłopców ruszyła za swoim stadem owiec, w trakcie poszukiwań trafili na nieznaną jaskinię. Jeden z chłopców rzucił do wnętrza kamień tak by wystraszyć zwierzę, jeżeli te rzeczywiście znajdowałoby się wewnątrz. Niestety owiec nie było w środku, zamiast tego z wnętrza doszedł dźwięk rozbijanego naczynia. Jak się później okazało w jaskini znajdowały się dzbany pełne zwojów sprzed dwóch tysięcy lat.

Kolejne groty zostały odkrywane już po roku 1952, kiedy to zespół Rolanda de Vaux natrafił na nowe miejsca zawierające dzbany i oczywiście same zwoje. Fakt odnalezienia kolejnej groty ze zwojami zmobilizował wszystkich badaczy, szybko ruszyły poszukiwania na masową skalę rezultatem, czego było odkrycie kolejnych grot. Ostateczny oficjalny bilans wynosi jedenaście odnalezionych grot, które zawierały zwoje nazwane zwojami z Qumran.

Zwoje zostały podzielone według następujących grup: teksty niebiblijne oraz teksty biblijne zawierające całe księgi i ustępy Starego Testamentu. Co ciekawe i intrygujące pośród dwustu manuskryptów biblijnych zidentyfikowano praktycznie fragment pochodzący z każdej księgi Hebrajskiej Biblii. To sprawia, iż zwoje z Qumran to znalezisko sięgające czasów Chrystusa, znalezisko sięgające czasów tworzenia się Nowego Testamentu.

Czy zatem zwoje te są tym bardziej cenne, ponieważ ich wartość merytoryczna stoi na równi z rękopisami Nowego Testamentu? Jeżeli tak to nie dziwi, więc fakt, że Watykan dosłownie wstrzymał oddech, gdy doszło do owego odkrycia oraz gdy z czasem natrafiano na kolejne groty pełne zwojów. Na koniec nie możemy pominąć informacji dotyczących tak zwanego zwoju miedzianego, który wzbudzał ogromne kontrowersje, ponieważ był czymś w rodzaju mapy skarbów.

Zwój z miedzi cechował się bardzo dużą wytrzymałością to też łatwo dojść do wniosku, iż twórcom zależało na tym, aby treści w nim zawarte przetrwały setki lat. Po wstępnych badaniach okazało się, że zawartość zwoju jest czymś w rodzaju mapy, opisującej miejsce ukrycia ponad czterdziestu ton złota i dwudziestu trzech ton srebra. To znaczy, że ktoś z osady ascetów z Qumran posiadał wielką tajemnicę bliskowschodniego odpowiednika El dorado.

Gdzie jest to złoto i srebro i czy odnaleziono miejsce, w którym miało się znajdować? Tego nie wiemy, i zapewne prędko się nie dowiemy. Reasumując temat zwojów z Qumran możemy napisać, iż będą one zawsze budzić kontrowersje i pewne niedowierzanie. Niestety owe reakcje są słuszne ze względu na wiele dziwnych i bliżej niezrozumiałych działań, jakie podejmowano w związku z owymi znaleziskami. Teorie spiskowe doszukujące się ręki Watykanu, czy samego faktu ukrycia części zwojów przez Rzym będą jak najbardziej słuszne, i nic tego nie zmieni.

Może jednak to dobrze, gdyż to pokazuje, że w dzisiejszych czasach ostatecznie ciężko coś ukryć przed społeczeństwem, albo inaczej, można ukryć czy też zataić pewne informacje, ale społeczeństwo wcześniej czy później dowie się o takim procederze. Miejmy też świadomość, że historia w wielu miejscach jest zakłamywana, podobnie jest z historią starożytności. Każde nowe znaleziska mogą ową historią zachwiać, lub przyczynić się do jej całkowitego zburzenia, to też są kręgi naukowców i ludzi, którzy do tego nie będą chcieli nigdy dopuścić.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.