Bractwo Apokalipsy Ks.II Roz.28- Kto szafuje swoim życiem ten igra z ogniem wiecznym.

Udostępnij


Kardynał Rivera, wraz z Dwunastoma Apostołami Cienia, nie zwlekał więcej, ruszył ku wyznaczonemu miejscu, w którym historia miała dopełnić swojego biegu. Katedra Przeznaczenia widziała już wiele wydarzeń wpływających na losy świata a o których świat nigdy nie usłyszał. Katedra Przeznaczenia słyszała wiele ze słów, które raz wypowiedziane przepadały w zapomnienie. Koło czasów ostatecznych miało zatoczyć pełny okrąg a Rivera wiedział, że czas jest bliski.

Kiedy dzień zaczął chylić się ku zachodowi, trzynaście zakapturzonych postaci ruszyło opuszczonymi i nieuczęszczanymi uliczkami Rzymu. Umiejętność unoszenia się nad ziemią na wysokości paru centymetrów sprawiała, że bezszelestnie mijali kolejne domy i place. Szybkość, z jaką pokonywali kolejne kilometry była nienaturalna.

Mknące cienie przemieszczały się z dużą swobodą, spoglądając jedynie przed siebie. Rivera z przodu zaraz za nim jego dwunastu. Szybko dotarli do Via Portuense długiej i krętej niczym wąż drogi. Nie poruszali się jednak blisko głównych przejść leżących wzdłuż niedawno wyremontowanej trasy, lecz kryjąc się w zaroślach znaczyli inny, bardziej demoniczny szlak, ciągnący się cały czas w pobliżu Via Portuense.

– Panie. – Jeden z cieni przemówił do Rivery. – Czy są nowe wieści?

Rivera odwrócił głowę, jednak nie zwolnił, nadal podążał na zachód jak gdyby na pamięć znał drogę ku przeznaczeniu.

– Mój wysłannik pilnuje Polaka. – Odparł chropowatym głosem. – Niedługo dotrze do pozostałych a wówczas wie, co zrobić.

Cień po otrzymaniu odpowiedzi skinął głową na znak zrozumienia i akceptacji. Rivera ponownie spojrzał przed siebie wiedział, że droga jeszcze jest długa i dla ludzi niemożliwa do przejścia pieszo w czasie, jaki im pozostał, ale on i jego Bracia nie byli zwykłymi ludźmi w zasadzie w ogóle nie byli ludźmi. Wreszcie dotarli do Fiumicino niewielkiej miejscowości na zachodzie Włoch. Dalej była już tylko woda wielkiego Morza Tyrreńskiego będącego kolejnym etapem podróży piekielnych upiorów.

– Bracia już niedługo opuścimy granice Europy, która będzie zmagać się z kosmicznym kataklizmem. – Rivera zatoczył ręką do koła siebie wskazując całą okolice. – My w tym czasie zrobimy swoje, to, do czego tysiące lat temu zostaliśmy powołani. Zemsta jest już blisko wyjdźmy jej na spotkanie.

***

„Dlaczego dzisiaj edukacja nie rozwija człowieka a wręcz przeciwnie bardzo często wprowadza tylko zamęt? Człowiek myśli, że posiadł jakąś wiedzę w danej dziedzinie a tak naprawdę to ona posiadła jego, niszcząc samodzielne i krytyczne myślenie. Taka edukacja nie pomaga, ona rujnuje i niszczy.

Dzisiaj nie ma czegoś takiego jak prawda obiektywna mówi się, że punkt widzenia wiąże się z miejscem siedzenia, co prowadzi do ostatecznej konkluzji, z której wyłania się chaos i nieporządek. Nie można żyć i kierować nawet najdrobniejszymi sprawami, jeżeli nie są ustalone pewne reguły, jeżeli się ich nie przestrzega, życie to nie samowola gdzie każdy może tworzyć własne wygodne prawo. Jeżeli tak się dzieje wówczas efektem ubocznym są wojny i tragedie rozgrywające się na oczach całego świata.

Często nie widzimy oczywistych faktów, ponieważ nie chcemy ich dostrzec, z góry zakładamy jakieś wyjaśnienie głębiej nie zastanawiając się nad nim. A co jeżeli pewne wyjaśnienia podsuwane przez świat i rządzących światem nie są wystarczające?

Nieustające balansowanie na krawędzi życia i śmierci: ta osoba może zostać zabita, bo jest już stara, więc eutanazja jest uzasadniona, tamta nie może, ponieważ zabrania tego jej wiara, ta kobieta podda się aborcji inna nie. Kto decyduje o życiu i śmierci? Człowiek nie może stawiać się na miejscu Boga, bo wówczas grozi to nieprzewidzianymi konsekwencjami. Nie wpuszczamy samego dziecka do sklepu z porcelaną, bo może narobić nieodwracalnych szkód. Człowiek to wieczne dziecko, które bez Boga i jego pomocnej dłoni pobłądzi a w konsekwencji zginie.

Kto dziś mówi szczerze a kto kłamie? Odwieczne tajemnice domagają się ujawnienia, żadna instytucja nie ma monopolu na prawdę. Prawda sama wypływa na powierzchnię by ocknąć każdego człowieka bez wyjątku. Musimy wreszcie zrozumieć, że jesteśmy ludźmi a nasze życie ma ogromną wartość, kto szafuje swoim życiem ten igra z ogniem wiecznym, trzyma pistolet przyłożony do głowy i nie wie, kiedy ten odpali.

Zło ruszyło na ostateczną walkę, czy nieliczni znający prawdę zdołają powstrzymać zbliżający się koniec? Módlmy się by tak się stało. By jutro nastał świt także dla nas, bo bez niego wszystko zostanie zatracone i przepadnie na zawsze.”

W czasie, w którym Rivera i jego Bracia opuszczali Europę, ktoś nadał niepokojącą audycję w Publicznym Włoskim Radiu. Autor określił się mianem „Anonimowego Stróża”, z kolei zarząd rozgłośni nie chciał udzielić odpowiedzi, kim była owa tajemnicza osoba i dlaczego zdecydowała się na stworzenie tak niepokojącego programu.


Autor. Tomasz Magielski.

Fot. Pixabay.com / globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.