Bractwo Apokalipsy Ks.II Roz.42- Jan Paweł II powołuje do istnienia Ultima Sigillum, na którego czele stawia Antonio Mazara.



Szybko opuścili najbliższe tereny posterunku, aby czym prędzej, znaleźć się w teoretycznie bezpiecznym miejscu. Nie mieli pojęcia, w co brnął, i tylko ta nieświadomość pchała ten pociąg nadal po torach ku zbliżającemu się ciemnemu tunelowi. Już niebawem mieli odkryć rzeczy, o których wie nie wielu a niektórzy z pośród wiedzących nie jednokrotnie za tę wiedzę oddawali życie. Czas dostrzec światełko w mroku.

– Dany powróćmy do początku, jeżeli zaczniemy skakać z kartki na kartkę zapanuje chaos a my do niczego nie dojdziemy.

– Mam przeczucie, że mamy w ręku skarbnicę wiedzy, grunt to poukładać jej zawartość w logiczną całość. Ten agent idiota, czy jak mu tam było, okazywał duży dystans do sprawy a wiesz, dlaczego?

Rodeker pokręcił głową.

– Do niczego konkretnego nie doszli, są jak dzieci w ciemnym pokoju poszukujący utraconej zabawki, mają pewne odpowiedzi i poszlaki w ręku, ale cóż z tego, jeżeli nie potrafią tego atutu wykorzystać.

– Nie bądź tego taki pewien, może się okazać, że my również nic nie odnajdziemy.

Dziennikarz spojrzał chytrze i zaczął zagłębiać się w treści zawarte na stronicach zapisanych kartek. Rodeker wpatrywał się w jego twarz, ta niestety nie zdradzała żadnej emocji, była wyryta z marmuru stoicyzmu, jedynie oczy, co jakiś czas błyskały niezrozumiałym blaskiem. Nie wytrzymał, ciekawość wzięła górę nad cierpliwością.

– Co tu masz? Pokaż!

– Liczne informacje o naszym koledze. Pan Kraver to ksiądz egzorcysta pochodzący z polski. Jego CV jest imponujące, napisał nie jedną książkę, wiele artykułów do prasy katolickiej i nie tylko, otrzymał liczne wyróżnienia za swoją posługę, dobrze wykształcony i poukładany, taki swoisty ideał.

– To pokazuje. – Wtrącił Rodeker. – Wyraźne zainteresowanie Kraverem. Ich spotkanie na pewno nie było przypadkowe.

– Na pewno nie było, zobacz co piszą dalej. Antonio i Tom bardzo dobrze się znali z tego, co tu piszą wynika jasno, że Mazar był w pewnym sensie mentorem Kravera, on w jakimś stopniu ukształtował kręgosłup moralno-mentalny tego człowieka. Wiesz, co to oznacza? – Spojrzał głęboko w oczy Rodekera. – Mazar mógł zaufać Tomowi. A kiedy zaufanie jest potrzebne?

– W sprawach bardzo ważnych, tajnych o dużym oddziaływaniu.

– Dokładnie, dokładnie.

Podczas gdy Dany dalej wirował po miedzy aktami, Rodeker myślał i układał nowo zdobyte informacje. Każda chwila przynosiła nowe odkrycie, które w jakimś stopniu rzucało światło na sprawę, jakiej się podjęli.

– Spójrz Will, do akt dołączone zostały krótkie notatki na temat Mazara. – Zagwizdał cicho pod nosem. – Nie zgadniesz, co jest tu napisane. Antonio Mazar przewodził grupie o nazwie Ultima Sigillum.

– Po łacinie ostatnia pieczęć.

– Nie wiedziałem, że znasz łacinę Will. Słuchaj, co jest tu napisane. Owe stowarzyszenie, czy też zakon, ma swoją siedzibę w Watykanie i najprawdopodobniej jest ściśle powiązane z osobą Papieża. To sam Papież nadzoruje ich działania. To oznacza jedno, ta cała Ultima Sigillum to istotna siła w Watykanie, założę się, że zakon jezuitów przy nich to domowe przedszkole. – Dany nie był jakoś bardzo wierzącym człowiekiem jednak nosił na szyi krzyżyk, teraz go wyciągnął i ucałował jak gdyby mówił Boże dopomóż.

– To nic nie da. – Mruknął Rodeker. – Jesteśmy zdani na siebie.

– Nie bądź naiwny Will. Nie jest tak, nie w tej sprawie. Z akt wynika, że stowarzyszenie zostało utworzone pod koniec XX wieku. Wiesz, co myślę.

– Słucham cię badawczo.

– Pod koniec XX wieku papieżem był Jan Paweł II, był on Polakiem, Antonio Mazar był Polakiem, Tom Kraver jest Polakiem wszyscy byli Polakami. Mało tego, najbliższym oficjalnym współpracownikiem papieża był Stanisław Dziwisz też Polak. To nie może być przypadek. – Dany jeszcze mocniej zerknął w akta, poczuł przypływ weny twórczej do snucia licznych teorii i rozwiązań. – Polacy zawładnęli Watykanem.

– Widać wszędzie się wepchają bez kolejki.

– Według wielu przekazów obecnie Polska jest narodem wybranym podobnie jak Izrael, co oznacza szczególne miejsce w planie zbawienia.

– Dany, co ty mówisz? – Rodeker czuł się jak dewotka siedząca w pierwszej ławie kościoła.

– Jan Paweł II powołuje do istnienia Ultima Sigillum, na którego czele stawia Antonio Mazara, ten zajmuje się ściśle tajnymi sprawami, być może objawieniami i proroctwami mówiącymi o nadciągającej apokalipsie. Odkrywa coś wielkiego, ale że Papież już nie żyje postanawia udać się do człowieka, któremu może zaufać. Zostaje za to zamordowany a Tom przejmuje pałeczkę i próbuje uratować świat. – Rodeker patrzył na Dziennikarza i nie wiedział czy się śmiać czy może rwać włosy z głowy. Teoria była iście szelmowska i niepokojąco spójna. – Mało tego, coś niedobrego dzieje się obecnie na naszej planecie. Widzisz, że w europie środkowej trwa kataklizm. Will nagrałeś Prezydenta USA, który wyjawia ci spisek i boje się myśleć, co jeszcze. To nie może być przypadek. Różne drogi, przemierzające istnienie ludzkości, obecnie splatają się tworząc wielką autostradę ku zagładzie a ktoś chce dopomóc temu procesowi.

Rodeker nie mógł zaprzeczyć, wiedział doskonale jako pracownik NASA o nadciągającym kataklizmie, który sięgnie wielu kontynentów a jego konsekwencje są do końca nieprzewidziane. Odruchowo sięgnął do kieszeni by dotknąć niewielkiego dyktafonu, który obecnie był bezcenny, to jego jedyna droga do prawdy i wolności, jeżeli tylko zdoła przeżyć.

– Dobrze, dobrze to jednak jeszcze bardziej gmatwa sprawę i nie pokazuje nam, co robić dalej. – Z rezygnacją wymachiwał rękoma. – Przecież nie udamy się do Watykanu.

To było ostatnie miejsce, w jakie udałby się Dany. Zdawał sobie sprawę, że aby coś wyciągnąć z instytucji Watykańskich potrzeba wiele, wiele cierpliwości i siły argumentacji. Oni nie mieli takiej cierpliwości, bo nie mieli czasu, nie mówiąc o argumentacji. Kto im uwierzy? Nikt. W Watykanie tylko nieliczni wiedzieli, co się dzieje a do nich dotrzeć to jak wygrać w totka. Jest tylko jedna sensowna opcja a w zasadzie dwie. Powrócić do mrocznej kryjówki, od której zaczęli śledztwo albo postarać się i odszukać w stercie akt jakieś wytyczne, które pomogą w dalszej drodze.

– Spójrz. – Z rezygnacją i rozgniewanie powiedział Rodeker. – Brakuje kilku stron. Jak możemy na podstawie niekompletnych akt coś ustalić?

Strony zostały ponumerowane i było łatwo odkryć, że brakuje przynajmniej jednej trzeciej wszystkich akt. Powstawało zasadnicze pytanie, czy to przypadek, czy może ktoś próbuje zatuszować sprawę.

– Pokaż, co my tu jeszcze mamy. – Dany wyrwał ostatnie kartki z rąk Rodekera, który owładnięty emocjami najprawdopodobniej nic by nie odkrył. Strony zawierały kolejne notatki dotyczące Kravera, jego portret psychologiczny, wady i zalety, jednym słowem psychologiczny bełkot. To na pewno nie pomoże, pomyślał Dany i wtedy zauważył niewielką pomiętą kartkę, była wsunięta za inne, dlatego nie zauważyli jej wcześniej. Szybko wygładził jej powierzchnie chcąc lepiej dostrzec słowa zapisane drobną czcionką. Po chwili krzyknął.

– Mam!

Nie zaowocowało to entuzjazmem ze strony Rodekera.

– Co masz? – Odparł sceptycznie.

– Szczegóły dotyczące zaginięć wielu osób. Do wszystkich wydarzeń doszło na terenie gór zielonych. Wiesz, co to oznacza? Kartka, na której zapisano te informacje jest wyraźnie pomięta i zniszczona a wiec była często ruszana, częściej niż wszystkie pozostałe, to jest to.

– Kolejne poszlaki i domysły tylko tyle nic więcej.

– Mylisz się. – Z satysfakcją kontynuował. – Cały dokument jest zatytułowany: Od tego się zaczęło.

Jeden szybki ruch i teraz to Rodeker spoglądał na dokument, a w zasadzie na jego tytuł. Coś mieli, nie było jasne czy to samo źródło, czy może fatamorgana.

– Od tego się zaczęło. – Podkreślał to zdanie Dany. – Być może i tam się zakończy. Tak czy owak to nasz kolejny przystanek. Polecimy tam i zobaczymy, co z tego wyniknie. Możemy odkryć żyłę złota albo głębokie bagno, jedno jest pewne, coś odkryjemy.

– Dany, albo stracimy czas i wszystko pójdzie na marne.

– Tak i nie. W tej sprawie nie ma ślepych zaułków są tylko lepsze lub gorsze tropy.

– Teraz nagle wstąpił w ciebie duch detektywa? Dany posłuchaj.

– Nie to ty posłuchaj, albo tam polecimy i coś powęszymy albo będziemy tu stać i czekać aż nas zgarnie policja za wykradanie policyjnych dokumentów, a ciebie za nagrywanie prezydenta.

To był dobry argument pomyślał Rodeker.

– Dobrze lećmy, ale ty płacisz za bilety.

Dany zaśmiał się szczerze.

– Przyjacielu nawet ci hamburgera postawie.


Autor. Tomasz Magielski.

Fot. Pixabay.com / globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *