Chiny nadciągają z rykiem i są przygotowane do tego, aby zdetronizować Stany Zjednoczone jako jedyne supermocarstwo na świecie.

Udostępnij

Sebastian Pitoń, który zasłynął dzięki akcji „Góralskie Veto”, nieustannie stara się dostrzegać liczne plusy w państwie Chińskim, to w mojej opinii, w tym przypadku Sebastian jest w błędzie. Nie odbieram mu tego, że jest doskonałym myślicielem, strategiem i intelektualistą, jednak w kwestii Chin bardzo się myli, gdyż mamy tutaj do czynienia z krajem komunistycznym, który podąża w kierunku całkowitego totalitaryzmu, by nie napisać „zamordyzmu”.

Rozbudowa wojska komunistycznych Chin i ich dążenie do opracowania rakiet zdolnych do przenoszenia broni jądrowej denerwuje zarówno przedstawicieli obrony USA jak i czołowych polityków Unii Europejskiej. Ach, ci nieznośni „królowie wschodu”… Prawda jednak jest taka, że komunistyczne Chiny nadciągają z rykiem i są przygotowane do tego, aby zdetronizować Stany Zjednoczone jako jedyne supermocarstwo na świecie.

Dziś, w mojej opinii, Ameryka rozpada się pod osądem Bożym, a ekspansja Chin tylko jeszcze przyspieszy ten proces. I tutaj a myśl przychodzi mi dwunasty wers z szesnastego rozdziału Apokalipsy Według Świętego Jana, o to ten cytat: A szósty wylał swą czaszę na rzekę wielką, na Eufrat. A wyschła jej woda, by dla królów ze wschodu słońca droga stanęła otworem”. Czas Ameryki dobiega końca, „czerwony smok” ze wschodu podnosi łeb.

W niedalekiej przyszłości Chiny zaczną napinać swoje nowo odkryte mięśnie militarne, a ponieważ Pentagon nadal buduje siły bojowe obejmujące osoby LGBTQ, a Europa jest pochłonięta szaleńczą pogonią za wdrażaniem ideologii gender, to wydaje się, że jest to niezawodna recepta na udany chiński podbój. Żaden naród w historii ludzkości nigdy nie przetrwał po przyjęciu programu LGBTQ (jakkolwiek byśmy go nie określili), Rzym nie przetrwał, Grecja nie przetrwała, a Ameryka też nie przetrwa.

Amerykański i Europejski establishment obronny obserwował w ostatnich latach, gwałtowny wzrost zagrożeń ze strony Pekinu na wielu obszarach, w tym niedawne testy rakiet naddźwiękowych, powiększający się arsenał nuklearny, postępy w kosmosie i cyberprzestrzeni oraz nieustające zagrożenie dla istnienia Tajwanu. Chiny „po cichu” przejęły kontrolę globalną, ponieważ na to pozwolono w imię taniej siły roboczej, ale oczywiście także istnieją inne przyczyny.

Szanowni Państwo, jesteśmy świadkami jednej z największych zmian w globalnej sile geostrategicznej, jakiej był świadkiem świat. Chiny wyraźnie rzucają wyzwanie „zachodniej cywilizacji”. Jak w tym wszystkim odnajdzie się Polska…? Cóż, czas pokaże, jednak jedno jest pewne, otóż w geopolityce nie można stawiać na „jednego konia”, jak to było w przypadku rządu PiS, który wszelkie siły finansowe, dyplomatyczne a nawet „poddańcze” zainwestował w USA. To był karkołomny błąd!

Oczywiście Ameryka od dziesięcioleci zajmuje pozycję największej potęgi gospodarczej i militarnej świata. Jednak obecnie miano to przechodzi na Chiny, i choć nie stanowi to bezpośredniego zagrożenia dla Rzeczpospolitej to taka zmiana, może obalić sojusze w regionie Indo-Pacyfiku. Odchodzący wiceprzewodniczący Połączonych Szefów Sztabów gen. John Hyten powiedział, że tempo, w jakim Chiny rozwijają zdolności wojskowe, jest: „oszałamiające”.

I oczywiście Sebastian Pitoń, który zasłynął dzięki akcji „Góralskie Veto”, nieustannie stara się dostrzegać liczne plusy w państwie Chińskim, to w mojej opinii, w tym przypadku Sebastian jest w błędzie. Nie odbieram mu tego, że jest doskonałym myślicielem, strategiem i intelektualistą, jednak w kwestii Chin bardzo się myli, gdyż mamy tutaj do czynienia z krajem komunistycznym, który podąża w kierunku całkowitego totalitaryzmu, by nie napisać „zamordyzmu”.


Przeczytaj również:

Iran i Chiny podpisują oszałamiające 25-letnie „Kompleksowe Partnerstwo Strategiczne”, na kwotę 400 miliardów dolarów.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot.youtube.com