Egzorcysta Gabriele Amorth ujawnia co powiedział mu diabeł: „Druga wojna światowa była moim arcydziełem”.

Udostępnij

Lata mijają, ludzie przemijają, kolejne pokolenia odchodzą, wielu z tych co przeminęło, niestety zatraciło się na wieczność, albowiem byli oni bardziej zaabsorbowani omawianiem kolejnych „scen teatralnych”, byli bardziej zaabsorbowani życiem tymi scenami, aniżeli zwróceniem się w stronę Boga, Ewangelii, w stronę życia duchowego, które jest kolejną sferą naszego istnienia. Śmiem uważać, że jest to sfera znacznie bardziej istotna aniżeli sfera cielesna, fizyczna.

Pamiętajcie, że jedyne co oferujemy w tej publikacji to: „prawda” i nic po za tym. Skupcie się, zróbcie kilka głębszych oddechów, wyciszcie umysł i ciało, ponieważ na wyciągnięcie ręki macie: „garść prawdy”. Są to informacje, które znajduje od jakiegoś czasu a którymi chcę się z wami podzielić. Postaram się aby był to przekaz maksymalnie obiektywny, a wy sami wyciągnijcie wnioski.

Może być tak, że jest to już jedna z ostatnich, jeżeli nie ostania szansa, byś się w końcu ocknął i zrozumiał o co chodzi w otaczającej cię rzeczywistości. Co widzisz gdy spoglądasz dookoła siebie? Zamęt? Wojny polityczne? Przygotowania do konfliktów zbrojnych? Zapowiedzi kolejnych pandemii? Informacje o pedofilii, korupcji, demoralizacji, deprawacji, zwyrodnieniu i zezwierzęceniu? Zatem, co widzisz, gdy spoglądasz na otaczający cię świat?

A ja ci napiszę, że to tylko widoczna sfera naszej rzeczywistości. To, co możemy w pewnym sensie dotknąć, przeliczyć, zwarzyć, omówić zgodnie z prawidłami tak zwanej „nauki”. Jednak cywilizacja w której żyjemy, wytworzyła „globalny teatr” dla gawiedzi, aby ta zaabsorbowana kolejnymi aktami granymi w teatrze, przez kolejnych aktorów, nie dostrzegała prawdy, nie dostrzegała prawdziwego sensu życia.

Lata mijają, ludzie przemijają, kolejne pokolenia odchodzą, wielu z tych co przeminęło, niestety zatraciło się na wieczność, albowiem byli oni bardziej zaabsorbowani omawianiem kolejnych „scen teatralnych”, byli bardziej zaabsorbowani życiem tymi scenami, aniżeli zwróceniem się w stronę Boga, Ewangelii, w stronę życia duchowego, które jest kolejną sferą naszego istnienia. Śmiem uważać, że jest to sfera znacznie bardziej istotna aniżeli sfera cielesna, fizyczna.

Jednakże ilu z nas zwraca uwagę na tę właśnie sferę? Skoro ostatnie lata pokazują nam, iż „globalny teatr marionetek” gra coraz więcej sztuk dla gawiedzi. Sztuki pod tytułem: „terroryzm”, „wojny”, „pandemie”, „kryzys”, „polityka”, „władza”, „świat celebrytów”, „szczepienia”, „wyścig szczurów”. Przedstawień jest wiele, aktorów również całe „stado”, zatem ilu z nas tak naprawdę jest ponad tym „wyreżyserowanym show”? Ponad tym „iluzorycznym światem”?

Ilu z nas dostrzega prawdę, sens i samego Boga? Pytania te stanowią fundament życia, albowiem od odpowiedzi na nie, zależy nasza wieczność. Drodzy Czytelnicy, możliwości tajnych technologii, przewyższają naszą wyobraźnię. Dlatego też żyjemy w świecie iluzji, a iluzja ta staje się o tyle większa o ile postępuje rozwój technologii. Reasumując, współczesna cywilizacja oferuje nam „iluzję”, którą media „głównego rynsztoku”, określiły mianem „rzeczywistości”. Jednakże to jest „iluzja”, czy też „matrix”.

Z tej iluzji możemy wyjść, odłączyć się od niej, odseparować się od jej oddziaływania. Jedyną drogą aby to uczynić, to jest zdać sobie sprawę, że istnieje świat duchowy i przede wszystkim podążyć za Bogiem, który Jest: „Drogą, Prawdą i Życiem”. Dla wielu może to brzmieć jak „zgrana płyta” lub też „zwierzenia dewotki”, ale tak właśnie macie pomyśleć, gdyż tego wymaga „matrix”, to on was ukształtował, do tego typu podejścia „z automatu”.

Wiele osób ma wątpliwości, czuje, że coś jest nie tak z tym światem, z naszą cywilizacją. Ale nawet to, że mają oni wątpliwości, nie sprawia, że wychodzą z „systemu”, że stają się wolni. Dzieje się tak dlatego ponieważ ich wątpliwości zostają zepchnięte w niebyt, przez wiarę wszystkich dookoła. Wiarę w ten „system”, będącą potwierdzeniem wiarygodności dla tego „sytemu”. To też potrzeba wiele siły, samozaparcia i hartu ducha aby wbrew temu światu, wyzwolić się z „kłamstwa” i pójść w stronę „prawdy”.

Żyjemy w świecie gdzie, jak powiedział Joseph Goebbels, minister propagandy III Rzeszy: „Kłamstwo wypowiedziane tysiąc razy staje się prawdą. (…) Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą.” Tak oczywiście nie jest, ponieważ kłamstwo zawsze będzie kłamstwem, a prawda zawsze będzie prawdą. Niemniej jednak chodzi o manipulację ludzkością, która to manipulacja jest obecnie bardziej możliwa, niż kiedykolwiek. To też powstaje kolejne pytanie: „czy potrafię odróżnić kłamstwo od prawdy, aby odrzucić kłamstwo”?

Jest rzeczą wręcz niewiarygodną to, w jak wiele niedorzeczności wierzy współczesna cywilizacja. W mojej opinii dzieje się tak dlatego, ponieważ telewizja, czy pisząc wprost „media głównego rynsztoku”, mają tak potężny, zgubny i ogłupiający wpływ na ludzką świadomość, że może dojść do sytuacji w której kłamstwo pokazane i powtórzone tysiąc razy na ekranie telewizora, staje się ostatecznie niekwestionowaną prawdą.

Musimy również mieć świadomość i tego, że media „głównego rynsztoku”, są w posiadaniu kilku globalnych koncernów. Koncerny te jak na zamówienie realizują konkretne agendy i wydają polecenia dotyczące tego co przemilczeć, o czym mówić, które informacje zdeformować i wreszcie kogo wykreować na nowego „bohatera” a kogo „zgnoić”, bo jest niebezpieczny dla „systemu”. Kochani, poszukiwanie prawdy w telewizorze jest „samobójstwem”, gdyż obok jednej „prawdy” otrzymacie dawkę „setek kłamstw i manipulacji”. A zatem bilans jest całkowicie niekorzystny!

Jesteśmy wdzięczni The Washington Post, The New York Times, Time Magazine i innym wspaniałym publikacjom, których dyrektorzy uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymywali obietnic dyskrecji przez prawie czterdzieści lat. Nie moglibyśmy opracować naszego planu dla świata, gdybyśmy w tamtych latach byli przedmiotem rozgłosu.

Ale praca jest teraz znacznie bardziej wyrafinowana i przygotowana do marszu w kierunku rządu światowego. Ponadnarodowa suwerenność elity intelektualnej i światowych bankierów jest z pewnością lepsza niż narodowe samostanowienie praktykowane w minionych stuleciach.”

David Rockefeller, założyciel Komisji Trójstronnej, w przemówieniu na posiedzeniu Komisji Trójstronnej w czerwcu 1991 roku.

I jeszcze jeden cytat, dobitnie obrazujący kwestię „wolności mediów” tego tak zwanego „głównego rynsztoku”. Spójrzcie:

Każdy z obecnych tutaj wie, że niezależna prasa nie istnieje. Wy to wiecie i ja to wiem: żaden z was nie ośmieliłby się ogłosić na łamach gazety własnych opinii; a gdyby nawet się ośmielił, zdajecie sobie sprawę z tego, że nie zostałyby one nigdy wydrukowane. Dostaję ileś dolarów tygodniowo za to, żebym powstrzymywał się od wyrażania własnych poglądów i opinii w gazecie, w której pracuję.

Wielu tu obecnych otrzymuje podobną zapłatę na identycznych zasadach. Gdyby ktoś z was był na tyle szalony, by uczciwie opisać sprawy, znalazłby się natychmiast na bruku. Gdybym dopuścił, aby moje prawdziwe opinie zostały opublikowane w którymkolwiek numerze gazety, straciłbym pracę w niecałe 24 godziny. Praca dziennikarza polega na niszczeniu prawdy, łganiu na potęgę, deprawowaniu, zohydzaniu, czołganiu się u stóp mamony, sprzedawaniu siebie, sprzedawaniu swojego kraju i swojego narodu w zamian za chleb swój powszedni, czy też – co się sprowadza do tego samego – za swoją pensję.

Wiecie to wy i wiem to ja. Cóż to, więc za szaleństwo wznosić toast za niezależną prasę! My, dziennikarze, jesteśmy wasalami, instrumentami w rękach bogaczy, którzy potajemnie spiskują i kierują wszystkim zza kulis! My jesteśmy ich marionetkami! To oni pociągają za sznurki, a my tańczymy! Nasz czas, nasz potencjał i nasze talenty są w rękach tych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami!”

John Swinton, szkocko-amerykańskim dziennikarz, wydawca gazet i mówca. Zyskał największy wpływ jako główny redaktor naczelny New York Timesa w dekadzie lat 60.

W mediach „głównego rynsztoku”, nie usłyszycie o sferze duchowej, o zagrożeniach związanych z niektórymi bytami, które realnie istnieją w powyższej sferze. Człowiek został sprowadzony do poziomu zwierzęcia, które ma jeść, spać i walczyć o przetrwanie. Natomiast tak jak na wstępie pisaliśmy, i czas domknąć tę publikację klamrą duchową, sfera duchowa jest ponad sferą fizyczną, materialną. Byty duchowe mogą oddziaływać na nas, na nasze życie. Wielu możnych tego świata, stało się możnymi tego świata, ponieważ zawarli oni „pakt” z „mrocznymi siłami zła”.

Ci ludzie, sterowani przez „demoniczne byty duchowe” prowadzą ludzkość, a przynajmniej tę jej część, która dała się „zwieść”, ku otchłani, ku wiecznemu potępieniu. I na koniec chcemy przedstawić wam pewien „duchowy dowód”. Pochylić się nad świadectwem o. Gabriele Amortha, który wielokrotnie wysłuchiwał wstrząsających „zwierzeń” demona. Jeden z najbardziej znanych egzorcystów pisał:

Kiedyś szatan długo mówił mi o Janie Pawle II. Pamiętam jeszcze ochrypły głos władcy ciemności. Nieco wcześniej powiedział mi, że wyjdzie z opętanej osoby. Było to jak wyznanie, które chciał mi złożyć, zanim mocą Chrystusa zdołam go wypędzić. Oczywiście jego słowa mogły być kłamstwem. Niemniej warto je tutaj przytoczyć, ponieważ są bardzo wymowne.

Stwierdził tak: «Nienawidzę Karola Wojtyły. Nienawidzimy go wszyscy. Wojtyła zniweczył moje plany. Chciałem zniszczyć świat, ale on sprawił, że upadł komunizm w Rosji i w Europie Wschodniej, zanim mi się udało przeprowadzić mój plan. Były to lata, w których całe kraje żyły w strachu. Ja wpędziłem je w stan trwałego przerażania.

Druga wojna światowa była moim arcydziełem. Ale to, co nastąpiło potem, komunizm z milionami śmierci, a przede wszystkim głód i cierpienie całych narodów były wisienką na torcie, która przewyższała jakością sam tort.

Ten Polak przyczynił się do przywrócenia światła. A poza tym wyrwał mi z rak wielu młodych. Już byli moimi. Wtajemniczyłem ich w zło. Żyli dla mnie, jedni świadomie, inni nie wiedząc tego. On mi ich zabrał. Dlatego go nienawidzę i zawsze będę go nienawidził»

Jest to jeden z wielu dowodów na to, że demon „wychowuje sobie ludzi”, którymi następnie się posługuje w niszczeniu świata i ludzkości. Spójrzcie jak demon napawa się wprowadzonym przez siebie strachem, w kleszczach którego trzymał całe narody. A teraz spójrzcie, co z nami robiono w trakcie tej tak zwanej „pandemii COVID-19”? Czyż nie jest to iście diabelskie? Szatan działa w tym świecie, ma swoich oddanych „apostołów”. My musimy być czujni aby nie ulec zwiedzeniu.


Przeczytaj również:

Film „Egzorcyzmy Emily Rose” oparty na faktach i będący udokumentowanym przykładem morderstwa dokonanego przez diabła.


Autor. Tomasz Magielski.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.