Małżeństwo? Tak, ale nie w formie promowanej przez „główno ściekowy syf”. Przeczytaj czym naprawdę jest małżeństwo.


Miłość w małżeństwie to przede wszystkim cierpliwość i dobroć. Powtarzam, miłość jest niekończącym się przepływem cierpliwości oraz dobroci. Wyznaczony czas na życie, na tej planecie, dla każdego z nas może wydać się zbyt krótki. A zaznaczam, że powtórki nie będzie, życie to nie film i nie można go sobie w dowolne miejsce przewinąć. To też do kwestii małżeństwa każdy musi podejść w sposób niezwykle poważny, gdyż jest to decyzja, którą podejmuje się przed Samym Bogiem i tutaj nie ma miejsca na żarty czy „jakoś to będzie”. Małżeństwo to odpowiedzialność, którą przyjmuje się na siebie dobrowolnie.

Małżeństwo i niestety także coraz częściej rozwód, to jedne z podstawowych „wydarzeń” w życiu dorosłego człowieka. Około dziewięćdziesiąt procent ludzi, w kulturach zachodnich, zawiera małżeństwo przed pięćdziesiątym rokiem życia. W USA poziom rozwodów wynosi około pięćdziesiąt procent, w Polsce wynik ten przekroczył już trzydzieści procent. Gdy spoglądam na te statystyki to, dosłownie może się od tego zakręcić w głowie.

W telewizorze mówią nam, że rozwody mogą być trudne emocjonalnie, trudne finansowo, mogą mieć bardzo negatywny wpływ na dzieci. No cóż… Serio? No bez kitu… To odkryli tajemnicę. Ale te same media po przez swoje programy promują rozwody, rozwiązłość, bylejakość, przeciętność, zawieranie pierwszego, drugiego i kolejnych małżeństw. Promują wolne związki. Jednym słowem atak na rodzinę po „całej bandzie”. A wszystko po to aby na końcu zrobić smutne oczka, uronić łzę i stwierdzić: „ale jak to się dzieje, że tak się dzieje”? Kpina.

Należy również zauważyć inną tendencję, otóż wskaźnik rozwodów rośnie, po mimo tego, że wskaźnik zawieranych małżeństw maleje. To oznacza całkowitą „degrengoladę”, a przecież jedną z podstawowych prawd, o których należy pamiętać przy zawieraniu małżeństwa, jest ta, że wychodzimy nie tyle za naszego ukochanego, bądź ukochaną, ale także za ich wady i niedociągnięcia. Małżeństwo to nie jest droga usłana tylko kwiatami, to także ogromne wyzwania i trudności, ogromna odpowiedzialność, zwłaszcza w XXI wieku.

Teraz chciałbym odpowiedzieć na pytania z waszego listu. Uważam, że najlepiej jest się nie żenić. Ale ze względu na niebezpieczeństwo rozwiązłości seksualnej niech każdy mężczyzna ma żonę, a kobieta—męża. Mąż ma dbać o seksualną stronę życia żony, a żona—męża. Żona przekazuje władzę nad swoim ciałem mężowi, a mąż—żonie.

Nie zaprzestawajcie współżycia ze sobą, chyba że za wspólną zgodą na krótki czas, aby skupić się na modlitwie. Potem jednak powróćcie do siebie, aby szatan nie kusił was, wykorzystując to, że nie potraficie zapanować nad waszymi pragnieniami. Jest to tylko moje zalecenie, nie absolutny nakaz. Chciałbym bowiem, żeby wszyscy, tak jak ja, mogli obejść się bez małżeństwa. Ale każdy z nas ma inny dar od Boga: jeden taki jak ja, drugi—inny.”

Fragment Pierwszego Listu Świętego Pawła do Koryntian.

Zgadzam się w stu procentach z tym, co pisze Święty Paweł w swoim liście. Jestem również przekonany, że gdyby każdy człowiek żył zgodnie w powyższymi wytycznymi, wówczas nasz świat były piękniejszy, było by na nim mniej cierpienia, także cierpienia niewinnych dzieci, które niewinnie muszą ponosić konsekwencje dramatycznych decyzji swoich rodziców. Musimy pamiętać, czy się nam to podoba czy nie, że współżycie seksualne poza małżeństwem jest cudzołóstwem, a grzech ten sprowadza tragiczne konsekwencje na dane osoby.

Miłość w małżeństwie to przede wszystkim cierpliwość i dobroć. Powtarzam, miłość jest niekończącym się przepływem cierpliwości oraz dobroci. Wyznaczony czas na życie, na tej planecie, dla każdego z nas może wydać się zbyt krótki. A zaznaczam, że powtórki nie będzie, życie to nie film i nie można go sobie w dowolne miejsce przewinąć. To też do kwestii małżeństwa każdy musi podejść w sposób niezwykle poważny, gdyż jest to decyzja, którą podejmuje się przed Samym Bogiem i tutaj nie ma miejsca na żarty czy „jakoś to będzie”. Małżeństwo to odpowiedzialność, którą przyjmuje się na siebie dobrowolnie.

Śluby, ceremonie, cały ten przepych, muzyka, tłumy na weselu, i oczywiście, to także jest słuszne, ale pod warunkiem, że zachowuje się zdrowy rozsądek. Znam osoby, które słysząc, że jakaś para ma już wyznaczoną datę ślubu, dopytują, czy wybrali już kolejną datę, to jest rozwodu. Tak, wiem, że jest to „wredne”, ale czyż nie ma w tym wiele z rzeczywistości? Piękne śluby, cały ten przepych a później po kilku miesiącach bądź latach, następuje rozwód. I na co zdał się ten ludzki przepych? Na co zdało się to wydarzenie, stworzone przez ludzi zebranych na weselu?


Przeczytaj również:

Jestem tutaj aby cię obudzić, aby napisać ci prawdę o tatuażach, makijażu, „percingu”, o „czymś” co jest ponad tym wszystkim.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *