Nazistowskie korzenie Unii Europejskiej: twór, mający na celu podporządkowanie państw mniej znaczących, interesom najbogatszych.

Udostępnij

Warto wspomnieć o najczęściej powielanym argumencie ze strony zwolenników członkostwa w UE. „Przecież Unia daje nam tyle kasy, bez niej to…” i tu pojawiają się wizje Polski jako zacofanego kraju trzeciego świata, gdzie nic się nie zmienia na lepsze. Zapominają oni (lub nie wiedzą), że wkłada ona regularnie całkiem pokaźną sumę do wspólnej puli. Po drugie – część z otrzymanych pieniędzy to pożyczki, pogłębiające nasz ogromny dług i jeszcze bardziej uzależniające nasze państwo od bogatych. Ponadto środki otrzymywane są na pewnych warunkach zazwyczaj motywowanych względami ideologicznymi.

Na pierwszy rzut oka teza może wydawać się nieco naciągana, a jednak ma dość mocne podstawy. Nie będzie to jednak sensacyjna historia o zakamuflowanej nazistowskiej sekcie, rządzącej Unią Europejską, a przyjrzenie się na chłodno kilku faktom, które nie bez powodu są konsekwentnie pomijane, bo inaczej mogłyby dać do myślenia, tym bardziej, że rzutują na teraźniejszość. Przemilczenie jest często skuteczniejsze niż zajadła krytyka. Czas więc odsłonić karty.

Jeżeli chodzi o nazwiska, należy wspomnieć o dwóch postaciach.

1. Walter Hallstein. Czołowy nazistowski prawnik, doskonały w swoim fachu, któremu zostało powierzone zadanie, wraz z zespołem, stworzenia ustroju prawnego Europy pod przyszłe panowanie III Rzeszy. Należał m.in. do Związku Narodowosocjalistycznych Prawników Niemieckich. Spośród 12 sygnatariuszy był kluczową postacią przy powstaniu brukselskiej Komisji Europejskiej, brał udział w tworzeniu jej struktur oraz został jej pierwszym przewodniczącym przez pierwsze 2 kadencje – 10 lat (1958-1967). Jego działalność miała kluczowy wpływ na dzisiejszy kierunek działań politycznych UE.

2. Carl Wurster. Z zawodu chemik. Zbrodniarz wojenny, sądzony w Procesach Norymberskich. W 1937 roku wstąpił do NSDAP, nazistowskiej partii Hitlera. Był członkiem zarządu firmy Degesch oraz jednym z dyrektorów koncernu IG Farben, które to odpowiadały m.in. za dostarczanie do obozów zagłady Cyklonu B, którym gazowano więźniów. Sam Wurster posiadał patent na ten specyfik.

Po wojnie, wykorzystując swoje koneksje wypromował polityczną karierę Helmuta Kohla, przyszłego kanclerza Niemiec. Kohl z kolei wyznaczył na następczynię „swoją małą dziewczynkę”, Angelę Merkel. Warto zatrzymać się w tym miejscu.

Biorąc pod uwagę powyższe, należałoby przypomnieć główne cele Adolfa Hitlera względem III Rzeszy: „zjednoczona” Europa, Niemcy podejmujący wszystkie kluczowe decyzje, wspólna waluta, jednolite prawo, rządzący wybierający sami siebie i podejmujący decyzje bez względu na wolę społeczeństwa, uzależnienie Europy (i świata) od koncernu (IG Farben), segregacja rasowa.

Podobieństwa do kształtu i funkcjonowania dzisiejszej UE są co najmniej zastanawiające:

– Europa ma być „zjednoczona”,

– jej liderem są Niemcy (choć muszą władzę dzielić z Francją),

– wspólna waluta (choć jeszcze nie wszędzie),

– coraz bardziej jednolite prawo, które coraz mocniej ingeruje w prawa wewnętrzne poszczególnych krajów, a docelowo ma być ponad nimi;

– komisarze europejscy wybierają się sami z własnego grona ustanawiając przepisy w interesie swoim i korporacji (komentarz zbędny);

– segregacja sanitarna.

Ciekawe jest też to, że od momentu powstania Komisja Europejska nie przeszła do dziś jakichś wielkich, gruntownych zmian jeżeli chodzi o myśl przewodnią, metody działania i regulacje prawne. Główna różnica polega na tym, że tym razem postanowiono osiągnąć swoje cele pokojowo, przy bierności i braku sprzeciwu ze strony społeczeństw.

Na koniec warto wspomnieć o najczęściej powielanym argumencie ze strony zwolenników członkostwa w UE. „Przecież Unia daje nam tyle kasy, bez niej to…” i tu pojawiają się wizje Polski jako zacofanego kraju trzeciego świata, gdzie nic się nie zmienia na lepsze. Zapominają oni (lub nie wiedzą), że wkłada ona regularnie całkiem pokaźną sumę do wspólnej puli.

Po drugie – część z otrzymanych pieniędzy to pożyczki, pogłębiające nasz ogromny dług i jeszcze bardziej uzależniające nasze państwo od bogatych. Ponadto środki otrzymywane są na pewnych warunkach zazwyczaj motywowanych względami ideologicznymi.

Nie ma się co oszukiwać. Unia Europejska to nie dobry wujek, biorący pod swoją opiekę mniejszych i słabszych, by podnieść ich stopę życiową, ale twór, mający na celu podporządkowanie państw mniej znaczących interesom najbogatszych. Oczywiście nie ma potrzeby popadania w skrajne wnioski, jednak przytoczone fakty z pewnością mogą budzić jeszcze większy niepokój.


ŹRÓDŁOGRAFIA

1. Taylor, Niedzwiecki, Rath, Kowalczyk, „Nazistowskie korzenie brukselskiej Unii Europejskiej”

2. Wikipedia.org


Autor: Polaku Dawaj z Nami.

Źródło: wolnemedia.net

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.