Niezwykle szkodliwa żywność GMO: zabójcza epidemia o podłożu genetycznym w służbie globalnych korporacji.

Udostępnij

W mojej opinii, każdy produkt spożywczy posiadający choćby 0,9% zawartości GMO, powinien być wyraźnie oznakowany. Będąc w sklepie znalazłem wiele, naprawdę bardzo wiele, produktów spożywczych zawierających białko sojowe, lecytynę sojową i oczywiście samą soję, czyli roślinę najczęściej modyfikowaną genetycznie (GMO). Niestety, żaden z tych produktów nie posiadał informacji o ewentualnej modyfikacji genetycznej.

Wiele osób zadaje to jakże zasadnicze pytanie: „czy możemy być oszukiwani?” Mamy tutaj na myśli kontekst żywności, jaką dostarcza się nam, na sklepowe półki. I tutaj odpowiedź jest jedna: „w żywności się bardzo dużo oszukuje”. O czym dziś będziemy chcieli napisać. Otóż żywność GMO, czyli żywność modyfikowana genetycznie, trafia na nasze stoły już od wielu lat, to jednak jeszcze kilka lat temu sam nie wiele o niej wiedziałem.

Jednak wówczas nastąpił w moim życiu przełom, zetknąłem się z kilkoma publikacjami naukowymi, opisującymi rośliny zawierające geny bakterii, powstające w laboratoriach biotechnologicznych, wówczas pierwsza rzecz, pierwsza myśl, jaka mnie naszła brzmiała: „czy takie mutanty są dla nas bezpieczne”? Oczywiście sam jeszcze nie byłem w stanie sobie odpowiedzieć na tak postawione pytanie, stąd w następnych miesiącach przeprowadziłem rozmowy ze specjalistami w tej dziedzinie.

Bardzo często w tych rozmowach przewijała się myśl: „jest to temat niebezpieczny i wyjątkowo drażliwy”. Zaznaczam, że dwóch moich rozmówców posiadało tytuł profesora, a jednak obawiali się oni o swoją dalszą karierę a nawet życie, jeżeliby pod własnym imieniem i nazwiskiem zeznali prawdę, zeznali po prostu to, co wiedzą na temat GMO. To pokazuje jak żywność modyfikowana genetycznie stała się obszarem taboo, obszarem, który stał się nietykalny.

Dlatego raz jeszcze to podkreślę, otóż odbyłem wiele tego typu rozmów, i we wszystkich, ale to wszystkich przypadkach, każdy z moich rozmówców czegoś się obawiał. Natomiast istnieje w Polsce człowiek, który powiedział jak jest. Marek Kryda, piastujący przez długi czas stanowisko Dyrektora Waszyngtońskiego Instytutu Ochrony Zwierząt w Polsce. To właśnie on, kilka lat temu wraz z Robertem Kennedym, jeździł po naszej ojczyźnie i ostrzegał przed wielkoprzemysłowym rolnictwem.

Tak, więc mamy wynalazek, wynalazek w postaci GMO, który wykorzystują firmy komercyjne, nastawione na zarabianie. Problem GMO, jest analogiczny do DDT, czy innych leków i antybiotyków, używanych w celu poprawy jakości, przy szerzeniu informacji jak to GMO jest bezpieczne, a teraz okazuje się, że mamy do czynienia z „czymś”, całkowicie szkodliwym. W przypadku DDT, oraz antybiotyków używanych przez producentów żywności, było tak samo jak obecnie w przypadku GMO¸ to jest nastawienie na maksymalny zysk, bez względu na koszty zdrowotne konsumentów.

Genetycznie modyfikowane rośliny uprawia się na około stu dziewięćdziesięciu milionach hektarów ziemi na świecie. Większość z nich przerabia się na paszę dla drobiu, trzody oraz bydła. Zwierzęta karmione w ten sposób „dają nam” produkty spożywcze, które codziennie trafiają na nasze stoły (jaja, mięso, mleko). Część roślin modyfikowanych genetycznie, przerabia się również na dodatki do słodyczy. I ja się ponownie pytam: „czy to jest bezpieczne”? Wiem, że jest to pytanie retoryczne, gdyż każdy świadomy człowiek zna już na to pytanie odpowiedź.

Trzeba mieć tą przezorność w sobie, i trzeba rozumieć, że po spożywaniu żywności modyfikowanej genetycznie, mogą w przyszłości w organizmie danej osoby, zajść bardzo niekorzystne zmiany, jeśli chodzi o efekty zdrowotne (różnego rodzaju choroby). Wystarczy spojrzeć na zwierzęta, które w czasie badań naukowych, otrzymywały żywność GMO, która następnie bardzo negatywnie na nie wpływała. Wiele z tych zwierząt po upływie kilku miesięcy po prostu zdechła.

Ponad to wykazano, że myszy karmione zmodyfikowaną genetycznie kukurydzą, w trzecim lub czwartym pokoleniu, wykazują znacznie obniżoną płodność (tutaj kłania się nam ponownie temat depopulacji ludzkości). Zauważcie Szanowni Państwo, że problem bezpłodności jest problemem narastającym, szczególnie w ostatnich latach. Z roku na rok, coraz większy odsetek par, zgłasza się do klinik w celu diagnostyki i leczenia w tym temacie.

A teraz wyobraźcie sobie sytuację, w której dzień w dzień, od wielu lat, miliony polskich dzieci, na śniadanie zjada płatki kukurydziane (kukurydza modyfikowana genetycznie) z mlekiem sojowym (soja modyfikowana genetycznie). Chyba nie trzeba być jasnowidzem, lub nie trzeba posiadać kilku tytułów naukowych, aby dostrzec możliwe efekty tego typu żywienia w przyszłym pokoleniu. Prawda jest taka, że dystrybucja żywności GMO, poszła na żywioł, gdyż nie ma tak naprawdę realnej kontroli nad tym procederem.

W mojej opinii, każdy produkt spożywczy posiadający choćby 0,9% zawartości GMO, powinien być wyraźnie oznakowany. Będąc w sklepie znalazłem wiele, naprawdę bardzo wiele, produktów spożywczych zawierających białko sojowe, lecytynę sojową i oczywiście samą soję, czyli roślinę najczęściej modyfikowaną genetycznie (GMO). Niestety, żaden z tych produktów nie posiadał informacji o ewentualnej modyfikacji genetycznej.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której pisaliśmy na naszej stronie internetowej już w 2016 roku, otóż produkty uboczne powstające w wyniku trawienia związków GMO, nie tylko odkładają się w naszym organizmie, co również mogą przenosić się na nasze potomstwo. Do takich wniosków doszli badacze, którzy przeprowadzili szereg badań na kobietach w ciąży, tutaj wskaźnik wyniósł 100 procent. To oznacza, że każde dziecko zawierało jakąś ilość toksyn GMO. To szokująca informacja, ponieważ dziś okazuje się, że toksyny są przekazywane kolejnym pokoleniom, natomiast już jutro czy też za rok może się okazać, iż owe toksyny będą mutować i tworzyć chociażby nieokreślone i szkodliwe twory w naszych organizmach.


Przeczytaj również:

Falę chorób autoimmunologicznych spowoduje: żywność (GMO), szczepionki (mRNA) oraz zwierzęta modyfikowane genetycznie.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.