Poznajmy się bliżej: świadectwo Redaktora naczelnego i Twórcy portalu o tym jak spotkał On w swoim życiu „Żywego Jezusa”.

Udostępnij

Dziś jestem tutaj dla was, dziś mamy nasz portal, mamy naszych współpracowników, którzy także pojawiali się na mojej życiowej drodze stopniowo. Dziś jestem tutaj aby relacjonować dla was wydarzenia światowe, krajowe oraz te ze świata duchowości, albowiem tego nie można oddzielić od siebie. Świat duchowy istnieje, podobnie jak świat materialny. Oba te światy zamieszkują różne byty, oraz oba te światy wzajemnie się przenikają i żadna teoria naukowa czy inna „współczesna brednia” tego nie zmieni.

Jedyne, co musicie robić to dobrze się bawić, nie interesujcie się światem i wydarzeniami was otaczającymi. On będzie z wami, pozwólcie mu uczyć się waszych zachowań, pozwólcie mu to robić każdego dnia waszego życia, słuchajcie tego, co wam nakaże, ponieważ on powraca z całą mocą i nikt oraz nic tego nie zmieni.”

Wizja objawiona Antonowi LaVey przez byt duchowy nazywający samego siebie Angra Mainyu. LaVey to założyciel i najwyższy kapłan Kościoła Szatana.

Pamiętam, że jeszcze gdy byłem młody, a w zasadzie powiedzmy, że byłem jeszcze dzieckiem, to gdy spoglądałem na ekran telewizora i widziałem tych wszystkich światowych polityków, celebrytów, ten cały przepych i to wszystko co z tym się wiąże, to myślałem sobie: „WOW! Mają tyle tego wszystkiego a nadal pozostają tacy dobrzy, prawi i optują za zasadami oraz moralnością”. Później gdy zacząłem dorastać i konfrontować swoje „dziecięce” myślenie z faktami i realiami wówczas wszystko upadło jak „domek z kart”. Okazało się, że słowa to jedno a czyny to drugie.

Bóg tak pokierował moim życiem, że bardzo szybko zrozumiałem iż to w co nie wierzyłem, to co traktowałem jako „szurstwo” lub też „foliarstwo” to była po prostu prawda. Wiecie na początku mojej samodzielnej drogi życiowej wierzyłem w Boga ale to wszystko było takie mechaniczne, dziś z perspektywy czasu określiłbym to „bezpodstawne”. Wierzyłem bo w mojej rodzinie tak było i tak też mnie nauczono. Wierzyłem w Boga ale w gruncie rzeczy moja wiara była w jakimś znacznym stopniu oderwana od prawdziwych „realiów wiary”.

Oceniając to z perspektywy czasu na „chłodno”, określiłbym to jako sytuację w której miałem potencjał, ale to naczynie w zasadzie było puste. W moim życiu musiały zadziać się rzeczy, które sprawią, że narodzi się we mnie wiara w Boga, i będzie to moje doświadczenie, moje „spotkanie Jezusa”. Tak, wiem że brzmi to jak jakaś „dewocja” ale tak to jest i tak należy to określać, gdyż nie wszystko jest dewocją.

I rzeczywiście nie wiem jak i kiedy, ale w moim życiu występowało wiele tych tak zwanych „zbiegów okoliczności”, czasem całymi seriami następującymi po sobie, które sprawiały, że otrzymywałem wysokie stanowiska u boku dyrektorów i prezesów firm. I napiszę wam, że nigdy mi na tym nie zależało, ale „los” zawsze mnie tam pchał „na siłę”. To też przez kilkanaście lat mojego życia będąc u boku kilku dyrektorów i prezesów zobaczyłem świat jaki istniał dotychczas tylko w książkach, które czytałem.

Uczestniczyłem w „tajnych spotkaniach” między prezesami kilku korporacji, na prywatnych spotkaniach dyrektorów firm. Brałem też udział w dyskusjach prywatnych z dyrektorami i prezesami, którzy akurat (wówczas nie wiedziałem jeszcze czemu) lubili ze mną dyskutować. Dziś wiem, że to dlatego iż zazwyczaj miałem odmienne zdanie od nich i mówiłem o tym otwarcie. A wiecie czego dotyczyły te rozmowy?

One nie dotyczyły biznesu, ekonomii, marketingu, oczywiście tak, rozmowy tego typu także miały miejsce, ale głównie na oficjalnych spotkaniach i naradach firmowych. Natomiast „za kulisami” rozmawiano praktycznie wyłącznie o magii, okultyzmie, wróżbach, uzdrawianiu, energii kosmicznej, „działkach orgonowych”, o piramidach do medytacji w ich własnych domach, a w zasadzie w willach.

Wyobrażacie to sobie? To nie jacyś poszarpani szaleńcy, ale „goście w garniturach” wożący się najdroższymi furami, do których świat należał. I oni siadali przy stole i na spokojnie z całkowitą powagą rozmawiali o magii oraz okultyzmie, a także o „globalnym spisku” bankierów. Pamiętam, że jeszcze gdy w 2007 roku upadły pierwsze banki u USA, co było początkiem światowego kryzysu, to oni już wiedzieli, że to „operacja kontrolowana”.

Lub też na przykład były i tego typu sytuacje: w momencie dostawy palet z bardzo drogą elektroniką, palet które były doskonale zabezpieczone, to jednak czasem brakowało pewnych podzespołów. I wiecie co… Z czasem jeden z prezesów schodził do magazynu i przeszedł dookoła całej dostawy, a następnie wskazywał palcem, które należy otworzyć i sprawdzić jako pierwsze, jeszcze przed podpisaniem protokołu odbioru. Okazywało się, że zawsze miał 100% racji, trafności.

A wiecie dlaczego? Każdy z tych dyrektorów i prezesów miał swojego „ducha przewodnika”, widzieli go jako „świetlistą postać” w czasie swoich medytacji w swoich prywatnych piramidach, wykonanych zgodnie z „okultystycznymi zasadami”. Pewnego razu coś skusiło mnie aby na moment wejść do centrum tej „piramidy”. Miałem taką okazję wielokrotnie, przebywając w jej pobliżu, i raz tak uczyniłem.

Gdy tylko znalazłem się w środku, wówczas poczułem duży ból w okolicy klatki piersiowej. Wyszedłem natychmiast i podniosłem koszulę sprawdzić co się dzieje, a tam był… poświęcony krzyżyk na łańcuszku, który noszę odkąd pamiętam. Napiszę wam, że podobnych dziwnych sytuacji miałem wiele, mało tego. Jak wiecie czytam bardzo dużo książek, ale w tamtych latach, dosłownie to, co w jeden dzień przeczytałem w książce, na drugi dzień działo się w praktyce w mojej firmie.

Jak gdybym był na jakichś studiach, najpierw teoria a potem praktyka. To było niesamowite, ale także zaczęło bardzo zbliżać mnie do Boga. Wówczas także przeczytałem po raz pierwszy „Poemat Boga- Człowieka” autorstwa Marii Valtorty, co także całkowicie odmieniło moje życie. Odmieniło moje postrzeganie Boga. Poznałem wówczas także wiele osób, jak na przykład kierownik magazynu. Człowiek po pięćdziesiątce, bardzo wierzący ale także mający pojęcie o duchowości a także okultyzmie, i tego jakie zagrożenie niesie ze sobą okultyzm.

Odbyliśmy wiele, o tak… BARDZO WIELE rozmów w kwestii magii i okultyzmu, w kwestii duchowości oraz Jezusa z Nazaretu. Rozmów o współczesnym świecie i o tym dokąd on zmierza. Podczas jednej z takich rozmów, mój rozmówca wyjął z kieszeni poświęcony obrazek Świętego Józefa, jego patrona a następnie wsunął go do takich przedziałek na dokumenty, do których szybko wsuwasz dłoń aby wyciągnąć dokument.

Po kilku minutach wszedł do biura w którym znajdowałem się z moim rozmówcą, dyrektor, który szukał jakichś dokumentów. Widocznie były one w tej chwili bardzo ważne, albowiem szukał ich dosłownie wszędzie, i w pewnej chwili jego dłoń wsunęła się także do przedziału w którym leżał sobie poświęcony obrazek Świętego Józefa. Gdy tylko wsunął tam swoją dłoń krzyknął, jak gdyby coś go poparzyło. Natychmiast wyciągnął dłoń i dosłownie „wybiegł jak szalony” z pomieszczenia.

Kierownik magazynu wyjął z niego ów obrazek i spojrzał na mnie a ja na niego… Wszystko wiedzieliśmy i rozumieliśmy. Podobnych sytuacji było wiele. I był to czas w którym „uchowałem” swoją wiarę i nie zdradziłem Jezusa. Dziś wierzę, że to On mnie tam posłał, że to On posłał mnie pośród tego typu ludzi abym zobaczył na własne oczy liczne „cuda”, liczne objawy „działalności demonicznej”, po to by kiedyś o tym pisać, mówić, i być świadkiem tej prawdy.

Dziś jestem tutaj dla was, dziś mamy nasz portal, mamy naszych współpracowników, którzy także pojawiali się na mojej życiowej drodze stopniowo. Dziś jestem tutaj aby relacjonować dla was wydarzenia światowe, krajowe oraz te ze świata duchowości, albowiem tego nie można oddzielić od siebie. Świat duchowy istnieje, podobnie jak świat materialny. Oba te światy zamieszkują różne byty, oraz oba te światy wzajemnie się przenikają i żadna teoria naukowa czy inna „współczesna brednia” tego nie zmieni.

Wielu powie jednak, że to jakieś fantasmagorie, a ja wówczas odpowiem: „wiem co widziałem”. A obserwowałem „to” przez wiele lat. Początkowo jako całkowity sceptyk, by po jakimś czasie spotkać w moim życiu „Żywego Jezusa”. Na koniec dodam tylko jeszcze jedną bardzo ważną rzecz. Otóż większość z tych dyrektorów i prezesów obecnie ma zrujnowane życia i to na płaszczyźnie kariery zawodowej jak i rodzinnej. Szatan dał i szatan zabrał, oto cała prawda.


Autor. Redaktor naczelny i Twórca portalu.

Fot. globalne-archiwum.pl


This article has 4 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.