To opętanie przytrafia się ludziom, którzy są największym zagrożeniem dla szatana, lub są na najlepszej drodze, aby wyrwać się z jego sideł.


Osoby, dotknięte tym cierpieniem, zauważyły zapewne, że w momencie, w którym, z powodu bluźnierczych myśli, zaprzestają chodzenia do Kościoła, modlenia się i w ogóle myślenia o Bogu, to diabeł automatycznie kończy je nękać i odstępuje od dalszego doświadczania ich demonem bluźnierstw – czyż nie jest tak? Ci z Was, którzy znają to zagadnienie z autopsji, doskonale wiedzą, iż tak właśnie jest.

Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.”

(Ef 6, 11-12).

W tym miejscu, chciałbym skierować kilka słów, ale już tylko do Wybranych Dusz – a mianowicie, wśród Was, jest zapewne grono wyjątkowo dobrych i szlachetnych ludzi, którzy chcą altruistycznie służyć innym i nieść wszem i wobec pokój oraz miłość, ale czują, iż coś jest z nimi nie tak, gdyż, gdy modlą się, są w Kościele, patrzą na Najświętszy Sakrament, rozważają pozytywnie na temat Boga lub, gdy widzą obrazy z wizerunkami Świętych, a zwłaszcza z Jezusem Chrystusem i Matką Boską – to ich umysł/myśli zalewa wręcz fala, niechcianych i niekontrolowanych przez nich, bluźnierstw.

Bluźnierstw i to tak ohydnych, sprośnych i niegodziwych, że ludzie ci, myślą wtedy o sobie samych, iż chyba są nienormalni, potępieni, źli lub, że zostali opętani. Ja, ze swojej strony, zapewniam jednak takie osoby, iż z Waszym zdrowiem psychicznym jest zupełnie wszystko w porządku, ale niestety, ta ostatnia opcja jest prawdą, gdyż jest to forma opętania demonicznego.

Ten rodzaj opętania przytrafia się jednak tylko tym ludziom, którzy są największym zagrożeniem dla szatana, ewentualnie są na najlepszej drodze, aby wyrwać się całkowicie z jego sideł, a przy okazji uratować jeszcze wiele innych dusz ze szponów belzebuba. Lucyfer zsyła na Was wtedy ten rodzaj cierpień, gdyż chce Was, w ten sposób, odciągnąć od pobożnego działania ku Chwale Boga Jedynego oraz swego i innych zbawienia.

Belzebub wie bowiem doskonale, że po kilku – kilkunastu miesiącach natrętnych bluźnierstw jakimi będzie on Was napastował, gwałcił i doświadczał, w Waszych umysłach, będziecie czuć do Siebie, z tego powodu, tak wielki wstręt i obrzydzenie, że będziecie uważać się za niegodnych, aby chodzić do Kościoła i zwracać się w modlitwie do Boga i w efekcie końcowym, tak właśnie zaczniecie postępować, to jest zaczniecie unikać Mszy Świętej, widoku obrazów świętych, odmawiania modlitw i tym podobnych, pobożnych praktyk religijnych, a o to właśnie szatanowi chodzi.

Osoby, dotknięte tym cierpieniem, zauważyły zapewne, że w momencie, w którym, z powodu bluźnierczych myśli, zaprzestają chodzenia do Kościoła, modlenia się i w ogóle myślenia o Bogu, to diabeł automatycznie kończy je nękać i odstępuje od dalszego doświadczania ich demonem bluźnierstw – czyż nie jest tak? Ci z Was, którzy znają to zagadnienie z autopsji, doskonale wiedzą, iż tak właśnie jest.

Lucyfer zaprzestaje nękać wtedy ludzi grzechem bluźnierstw, gdyż wszystko zaczyna iść według jego planu, a on sam osiągnął swój cel, którym było odwiedzenie Was o tego wszystkiego, co święte i od kontemplowania Boga Wszechmogącego. Co możecie z tym „fantem” zrobić? Gdy Was, to cierpienie duchowe dotknie. Możecie oczywiście poddać się egzorcyzmom, co zdecydowanie zalecam osobom słabszym duchowo i będącym już, z wyżej wymienionego powodu, na granicy wytrzymałości psychicznej.

Niemniej jednak, jest to droga na skróty, gdyż o wiele bardziej chwalebnym jest cierpieć z tego powodu i cały czas toczyć z tym wewnętrzny bój, w swoich umysłach, to znaczy, gdy na przykład w czasie modlitwy zalewa Was „fala” bluźnierstw, to nie przestawajcie odmawiać pacierza i kontynuujcie go dalej, uparcie oraz nie przeklinajcie się z tego powodu i nie obwiniajcie się, gdyż to nie jest Wasza wina, lecz wyobraźcie sobie wtedy, że bierzecie swój Krzyż, idziecie obok naszego Zbawiciela na Golgotę i dajecie się, obok Niego, ukrzyżować.

Czystych i szlachetnych oraz chwalebnych myśli, które możecie przeciwstawić myślom bluźnierczym jest bardzo, bardzo wiele i to, jakie sobie wykreujecie zależy tylko od Waszej wyobraźni i inwencji twórczej. Cierpienia, spowodowane Waszą wewnętrzną walką (walką duchową) z atakami bluźnierstw, ofiarujcie natomiast Przenajświętszej Trójcy Świętej za pośrednictwem Najświętszego Serca Matki Bożej.

Ci z Was, którzy zostali dotknięci (w sposób przez Siebie niechciany) katuszami bluźnierstw, zapewne myślą, że dzieje się tak dlatego, że są źli, obleśni i niemili Bogu. Ja, Wam jednak mówię, że nic bardziej mylnego i jest wręcz odwrotnie, gdyż to, tak naprawdę oznacza, iż jesteście wybrańcami Boga, o czym belzebub doskonale wie i dlatego tak, miota się w Was, w bezsilnym szale oraz złości i z nienawiści plugawi, wszystko To, co Jest Najświętsze.

Żeby nie być gołosłownym, w swych twierdzeniach, przytoczę Wam, przypadek Świętego Hugona z Francji – Biskupa Grenobl (ur. 1053r. – zm. 1132r.), który wyświęcony na to znamienite stanowisko został przez Papieża Grzegorza VII. Jego przypadek, kościelni pisarze, opisywali w następujący sposób (cytuję):

Przebywał wówczas w Valence legat papieski i kardynał, także imieniem Hugon; skoro dowiedział się o cnotliwości i uczoności młodego kanonika (Hugona) i go bliżej poznał, wziął go z sobą jako doradcę w sprawach trudniejszych do Awignon (Awinionu).

Wkrótce po ich przybyciu do tego miasta, przybyli za nimi posłowie z Grenoble, aby Hugona kanonika u legata papieskiego uprosić sobie na biskupa. Legat zgodził się na prośbę, a Hugona, opierającego się w poczuciu niegodności, posłuszeństwem spowodował do przyzwolenia.

Wyświęcony został na biskupa w Rzymie przez papieża Grzegorza VII. Wtedy to napadły go bluźniercze myśli o Bogu i rzeczach Bożych tak silnie, że zupełnie stracił pokój duszy; był przekonany, że nagabywania te miały być karą za przyjęte święcenia biskupie, których nie czuł się godzien.

Dopiero Papież, do którego się o poradę zwrócił z myślą, aby założyć biskupstwo w Grenoble, uspokoił go zapewnieniem, że pokusy owe pochodzą od czarta, który w ten sposób chce od dobrego odwieść, gdy innemi nie może drogami; że nadto są wprawdzie dopuszczeniem Bożym, ale zarazem i dowodem miłości Boga, który walki z tak okropnemi pokusami za szczególniejsze poczyta zasługi.

Odstąpił Hugon pocieszony od swego zamiaru, aby usunąć się od rządów biskupich w Grenoble; pokusy wszakże owe całe go życie trapiły i męczyły (…) W zamian za walki z sobą, Bóg dał Hugonowi rozliczne łaski i niezwykłe dary.”

Dlatego też, moi Umiłowani, jeśli jesteście dotknięci wyżej wspomnianym rodzajem cierpień o charakterze wybitnie duchowym, a jednocześnie czujecie autentyczny wstręt i obrzydzenie do tych bluźnierczych myśli, jakie Was nachodzą i walczycie z nimi z całych sił, wypierając je ze Swoich umysłów i miejsce to zastępując myślami dobrymi i pobożnymi, to znaczy, iż jesteście, ze wszech miar, mili Bogu, a te wyjątkowo ciężkie doświadczenia duchowe są daną Wam, przez Najwyższego naszego Pana, możliwością zdobywania Sobie zasług niebiańskich poprzez walkę z tymi, wyjątkowo ohydnymi, myślami.


Przeczytaj również:

Opętanie Anneliese Michel. Biskup na to: Szatan nie istnieje.


Autor. Zespół globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. flickr.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *