Tomasz, Ruch – Iskra z Polski: Moje dziwne odkrycie oraz… O fałszywych prorokach / Błękitne niebo nad światem.

Udostępnij

Jednak do tych wszystkich moich Braci i Sióstr, do których mój głos dociera, skieruję te słowa: nie martwcie się! Bóg dalej obdarza mnie wizjami, czasem słowem, które zapewne posłuży temu aby Wam pomóc, jeśli oczywiście tego słowa nie zignorujecie. Dodatkowo, żeby Was ochronić przed wyrastającymi na gruncie obecnego zamieszania jak grzyby po deszczu fałszywymi wizjonerami i prorokami, a także całą masą błędnych przekazów, fałszywych objawień i wizjonerów, którzy działali już dawno temu i działają dzisiaj, zainauguruję coś, do czego przymierzałem się już od dawna. Nazwałem to pocztem fałszywych proroków, wizjonerów i zwodzicieli.

Moje dziwne odkrycie oraz… O fałszywych prorokach.

Drodzy Bracia i Siostry!

Zapewne spodziewacie się jakiegoś przełomowego tekstu. Pozwólcie jednak, że dziś podzielę się z Wami zadziwiającym odkryciem, którego dokonałem w ostatnich tygodniach. Przez długi czas byłem przekonany, że w miarę wypełniania się różnych zapowiadanych wydarzeń ludzie znajdujący się zwłaszcza najbliżej mnie zaczną bardzo gorliwie działać, a tu niespodzianka… Nie tylko w jakiś dziwny sposób zaczęli milknąć i gdzieś „znikać”, ale niektórzy wręcz zaczęli mnie unikać.

Czyżby przeraziła ich prawda pukająca do drzwi? Prawda głoszona przez tego, którego ciekawe, barwne (choć „katastroficzne”) opowieści traktowali z przymrużeniem oka? Także prawda o Bogu, o którym (i o którego istnieniu) nieustannie mówiłem? Zastanawiałem się nad tym dość długo, jednak ostatecznego wniosku nie wyciągnąłem.

Mogę jedynie porównać to wszystko do przysłowiowego chowania głowy w piasek przez strusia, na którego czają się lwy. Im bardziej czuje zbliżanie się owych lwów, które chcą go pożreć, tym głębiej wciska swoją głowę w piasek, licząc na to, że nie zostanie pożarty, a przecież w ten sposób staje się ich doskonałą ofiarą! Wprawdzie strusie nie chowają głowy w piasek, lecz jest to dobre porównanie, adresowane do pewnych ludzi.

Przy tej okazji rozwieję pewną wątpliwość (a raczej złudną nadzieję), żeby później nikt Bogu nie zarzucał, że jest „nieczułym potworem” – o co mogłoby chodzić piekłu. Zrozumiejcie – chodzi tu o pierwszą fazę oczyszczenia świata, czyli o III wojnę światową i fałszywe 3 dni ciemności – że wtedy nie będzie żadnego nadprzyrodzonego karmienia przez aniołów, ani też nikt was nie przeniesie do żadnej arki w anielski sposób.

W okresie nadchodzących wydarzeń Niebo będzie jakby „zamknięte” i trzeba będzie sobie poradzić „samemu”. Celowo umieściłem słowo „samemu” w cudzysłowie, ponieważ będzie to wyjątkowy czas, w którym ludzie odkryją, jak bardzo są sobie nawzajem potrzebni, sobie bliscy, podobni do siebie, wręcz stanowią jedną rodzinę. Dam tu też pewien przykład: jakiś wielki artysta estradowy albo profesor, który przejeżdżając swoim luksusowym samochodem, z pogardą spoglądał na ciężko pracującego robotnika budowlanego. Oto nagle odkrył on, że ten robotnik jest jedyną szansą na naprawienie dachu albo wybudowanie bezpiecznego schronienia.

Oczywiście nie uważam, że każdy profesor, artysta czy wysoko postawiony człowiek patrzy z pogardą na ludzi pracujących fizycznie. Na tym świecie jednak patrzenie z góry na wylewających pot robotników jest niestety rzeczą bardzo powszechną. Do tych więc zapatrzonych w swój status społeczny kieruję słowa samego Jezusa: pamiętajcie, że bylibyście niczym, gdyby nie było to wam dane z góry.

A zapowiadam wam: przyjdzie niebawem czas, w którym odkryjecie nagle, że pieniądze nie mają już znaczenia, a uciec w zasadzie nie ma dokąd. Pomyślcie też, czy po fałszywych trzech dniach ciemności, po roku głodu będziecie potrafili obsiać pola, żeby mieć co jeść? Teraz robią to za was rolnicy – oni posiadają wiedzę, która będzie przydatna, bo w okresie fałszywego nowego świata, kiedy ludzkość będzie próbowała odbudować stary świat, wiedza z zakresu marketingu, programowania, podobnie jak fikuśne stroje używane obecnie na estradach, będą kompletnie nieprzydatne. Warto więc może zrobić i pod tym względem „rachunek sumienia” ze swojego podejścia do bliźnich, ale nie taki pobieżny, tylko głęboki – prosto z serca.

Kiedy dokonałem „strusiego” odkrycia, zrozumiałem, że muszę się pogodzić ze stratą nawet osób z mojej najbliższej rodziny, ale nie będę na ten temat się rozpisywał. Jak zawsze działa wolna wola. Niech więc Was nie dziwią okresy ciszy, w której nic nie piszę. Myślę sobie bowiem często, że skoro bliscy ludzie nie są w stanie mnie wysłuchać ani podjąć jakiegoś działania, to cóż dopiero będący gdzieś daleko „obcy”, którzy czytają moje teksty! A może właśnie ci zupełnie „obcy” są bardziej bliscy, niż moi przyjaciele lub bliższa czy dalsza rodzina?

Kilka dni temu przechadzałem się szeroką aleją pewnej galerii handlowej. Po prawej i lewej stronie mijałem wystawy pełne pięknych towarów, zdjęcia reklamowe, na których elegancko ubrani mężczyźni i kobiety zachęcają do nabycia jakiegoś luksusowego produktu. Mijałem również ludzi roześmianych, rozmawiających, przyglądających się temu co sprzedawcy oferują – to był taki obraz normalności, a ja w tej normalności poczułem się nieprzyjemnie, zupełnie osamotniony.

Nie dlatego, że ludzie ci śmieją się i żartują, bo jest to bardzo dobre (sam też lubię się pośmiać), ale dlatego, że żyją w kompletnej nieświadomości zbliżającej się hekatomby, a ja w tym wszystkim w zasadzie jestem bezradny, czasem trochę jak trędowaty. Bo kto chce bliżej podejść do kogoś, kto w tym pięknym, beztroskim i kolorowym świecie wieści tak straszne wydarzenia? Cóż więc począć – tylko milczeć…?

Jednak do tych wszystkich moich Braci i Sióstr, do których mój głos dociera, skieruję te słowa: nie martwcie się! Bóg dalej obdarza mnie wizjami, czasem słowem, które zapewne posłuży temu aby Wam pomóc, jeśli oczywiście tego słowa nie zignorujecie. Dodatkowo, żeby Was ochronić przed wyrastającymi na gruncie obecnego zamieszania jak grzyby po deszczu fałszywymi wizjonerami i prorokami, a także całą masą błędnych przekazów, fałszywych objawień i wizjonerów, którzy działali już dawno temu i działają dzisiaj, zainauguruję coś, do czego przymierzałem się już od dawna. Nazwałem to pocztem fałszywych proroków, wizjonerów i zwodzicieli.

Poczet ten niech otwiera słynny Nostradamus wraz z niejaką Babą Wangą. Dziś tylko tych dwoje, ale będę się starał dopisywać kolejnych. Ten pierwszy był aptekarzem, który po cichu interesował się alchemią. Nieszczęśnik chciał poznać różne tajemnice (bez Boga), a do poszerzania swojej świadomości jako aptekarz używał substancji psychoaktywnych. Będąc w tych transach, wypisywał kompletne brednie, do których można dopisać absolutnie wszystko co się zechce.

Wielu oczywiście zbiło na tym majątek, pisząc całe stosy książek. Przestrzegam Was: nie słuchajcie i nie czytajcie tych głupot. Nie pochodziły one ani od Boga (a przecież wiemy, że tylko Bóg zna przyszłość), ani nawet od diabła (w rozumieniu bezpośredniego działania). Były wytworem odurzonego, chorego umysłu tego biednego człowieka.

Teraz Baba Wanga – wielu przypisywało, a nawet do dnia dzisiejszego przypisuje jej wizje i oparte na nich wypełniające się zapowiedzi. Wielu traktowało ją jak wyrocznię, a tak naprawdę stała za nią organizacja, której na tym bardzo zależało – mianowicie sowieckie KGB. Starsza kobieta brała regularnie pensje od wymienionej organizacji, stając się doskonałym narzędziem do różnego rodzaju manipulacji, i to do tego stopnia, że nawet CIA uwierzyło w tę głupotę.

Opisywane przez nią ludziozwierzęta i inne tym podobne „wizje” – chyba rozumiecie, że nie wymagają komentarza. Wystarczyło mi tylko jedno spojrzenie na jej zdjęcie i od razu wiedziałem, kim ona jest. Z Nostradamusem było trochę gorzej, ponieważ nie dysponujemy jego zdjęciami, lecz jedynie rysunkami, a te nie mają dla mnie wartości. Z pomocą jednak przyszło mi Niebo, pokazując tajemnice jego działalności.

Przyjaciele, nie dajcie się zwodzić – nie wierzcie we wróżów, wróżki, jasnowidzów i innych tym podobnych. Nie wierzcie też tym którzy mówią, że nie ma jednej absolutnej prawdy, lecz prawda zależna jest od nas – to zwykłe kłamstwo. Pomijam brak logiki tego twierdzenia, wynikającego z fałszywej filozofii, a za to przestrzegam Was przed niebezpieczeństwami tej idei. Ja bowiem wiem, że Droga i Prawda jest tylko jedna: jest nią Jezus Chrystus, który sam siebie określił tymi słowami.

W tym pięknym dniu Matki Bożej z Lourdes (11 lutego 2022), a zarazem dniu chorych proszących Ją o orędownictwo, módlmy się nawzajem za siebie, gdyż wszyscy jesteśmy słabi i chorzy – jeśli nie fizycznie, to duchowo. Wybiegajmy myślą i sercem ku Nowemu Światu, coraz bliższemu, w którym nie będzie chorych, a nasza świętość osiągnie swój szczyt. Błagajmy o jak najszybsze przyjście Jezusa w mocy Ducha Świętego dla odnowienia oblicza ziemi.

Z Panem Bogiem!

Tomasz, Ruch – Iskra z Polski.

11 lutego 2022 roku.


Błękitne niebo nad światem.

Drodzy Bracia i Siostry!

Około sierpnia 2021 roku Pan Jezus przemówił do mnie następującymi słowami: „Wydarzenia te wiszą nad wami niczym jastrząb na błękitnym niebie i tak samo jak jastrząb spada na ofiarę na ziemi, tak i spadną na was owe wydarzenia”. Co można odczytać z tych słów i dlaczego zostało użyte właśnie to porównanie? Zacznijmy od symbolu jastrzębia.

Jest on drapieżnikiem, który atakuje znienacka – ten fragment zapewne z łatwością, każdy zrozumie (główne wydarzenia spadną znienacka). Można tu od razu dodać, że dla większości ludzi nagły „zwrot akcji” będzie czymś nie lada zaskakującym, nie porównywalnym z obecną sytuacją. Co więcej – łatwo odczytujemy z tej części zdania, że właśnie nieprzygotowani staną się ofiarami jastrzębia – czyli wydarzeń.

Swego czasu ks. Adam napisał piękne oratorium, które nawiązuje do tego elementu (w oratorium są biblijne panny z lampami). Kto choć trochę zna przyrodę wie, że jastrząb od czasu do czasu wydaje również dźwięki, które osoba o dobrym słuchu bez trudu wychwyci. Tak też będzie z osobami czujnymi – odczytają one znaki.

Natomiast bardzo istotne jest, na jakim niebie znajduje się wspomniany ptak. Gdyby Jezus użył słów „burzowym” lub „pochmurnym” oznaczałoby to, że wydarzenia te ruszą, kiedy będzie apogeum zawieruchy, tymczasem błękitne niebo (symbol pokoju) wyraźnie wskazuje na to, że właśnie kiedy nastąpi „pozorne odprężenie” i wszystko będzie pięknie (znacie to – „ostatnia prosta” itp.) wydarzenia runą z ogromnym impetem.

Pamiętajcie więc, że najniebezpieczniejsza część zacznie się od pozornego pokoju (chodzi raczej o kwestię militarną). Co jeszcze można odczytać z tego, krótkiego zdania? Np. to, że unoszący się wysoko ptak rzuca na ziemię cień, ale jest on raczej niewidoczny dla potencjalnych ofiar. Mogą go dostrzec tylko Ci, którzy spojrzą na wszystko z odpowiedniej perspektywy, wzniosą się niejako ponad ziemię i to, co się na niej dzieje. Mamy tu wreszcie same ofiary czyli gryzonie lub inne ssaki. Nie wiem czy wiecie, ale jastrzębie żywią się tylko w 10-15% ssakami. Pozostałą część ich diety stanowią ptaki.

Czemu jest to istotne? W zdaniu użyto dookreślenie celu „ofiarę na ziemi” – czyli tych, którzy będą robić to, co robią gryzonie buszujące w trawie jedzą, biegają i swawolą… Nie jest to jeszcze koniec ważnych treści, które zawiera to z pozoru skromne zdanie. Jezus wskazując zdecydowanie mniejszą część diety jastrzębia daje nam wyraźnie do zrozumienia, że jeżeli ludzkość posłucha Jego głosu, to pierwsza faza oczyszczenia ziemi pochłonie jedynie 10-15% istnień ludzkich na świecie.

W 2018 roku pisałem o tym, że III wojnę światową poprzedzi ogromny krach związany z rynkami i bankami. Później teatrem wydarzeń stanie się bliski wschód. Nie wiem czy samo pojawienie się zapaści rynkowej obudzi świat duchowo czy wyłącznie ekonomicznie – osobiście stawiam na to drugie. Jak bowiem niewielu ludzi w czasach materializmu dialektycznego wierzy jeszcze w to, że Bóg może do nas mówić?

A może właśnie wiara w Boga i swego rodzaju dziecięcość jest niezbędna, aby nie być „gryzoniem” biegającym po ziemi tylko kimś, kto wzniesie się wyżej i dostrzeże choć subtelne to jakże wyraźne znaki? Pamiętajcie, że kiedy opadają emocje, ludzie przestają działać – upodabniają się tym samym do myszy, które tracą czujność, a odchodząc zbyt daleko od schronienia mogą stać się łatwym łupem.

Z powyższego tekstu można wyciągnąć jeszcze jeden wniosek – że jedno prawdziwe zdanie z Nieba zawiera ogrom treści w przeciwieństwie do mało wartościowych choć czasem pięknych tekstów pochodzących od ludzi.

PS. Do szukających dziury w całym. Nie jestem ornitologiem – ptakami nie interesuję się prawie wcale, nie miałem również pojęcia, co składa się na dietę jastrzębi.

Z Panem Bogiem.

Tomasz, Ruch – Iskra z Polski.

13 marca 2022 roku.


Fot. pixabay.com


 

Ten artykuł ma 1 komentarz

  1. Pierwszy tekst kojarzy mi się z filmem 'Don’t look up’ z Leonardo Di Caprio. Ukryte znaczenie tego filmu jest właśnie takie. Nadciąga wielka katastrofa (w filmie asteroida, a w tym tekście czasy ostateczne, sąd nad ludzkością). Niewielu ludzi to widzi ale większość niestety jest już tak zaczarowana przez ten świat, że traktuje tych ludzi jak oszołomów. Ten film właśnie o tym mówi. Nikt nie będzie słuchał prawdziwych proroków w czasach ostatecznych. Wszyscy, jak bydło, idą na zatracenie. Ale mówić trzeba, próbować trzeba. Nawet jak uratuje się jedną duszę, to już nasze życie było coś warte.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.